Reklama

Od garbuska do Mercedesa: 130 lat pogotowia ratunkowego w Polsce

Mercedes W123 dar ze Szwecji dla pogotowia w Krakowie, lata 80. Ze zbiorów Muzeum Ratownictwa w Krakowie /zdj. zbiory Muzeum Ratownictwa /materiał zewnętrzny

​Pogotowie ratunkowe w Polsce obchodzi w tym roku jubileusz 130-lecia. W tym czasie zmieniało się wyposażenie tej służby, nierozerwalnie związane z ewolucją i rewolucją techniczną. PRL to czas niedoboru, ale i wielkich potrzeb oraz oczekiwań wobec pogotowia.

Reklama

W pierwszych latach powojennych pogotowie ratunkowe świadczyło swoją pomoc w oparciu o towarzystwa ratunkowe. Ocalały po niemieckiej okupacji sprzęt i ludzie nadal gotowi byli bezinteresownie nieść samarytańską pomoc bliźniemu. Zmieniły się granice, a przez to np. nasze kresy wschodnie pozostały w granicach Związku Radzieckiego.

Reklama

"Zyskaliśmy" natomiast tereny na zachodzie i północy - tzw. "ziemie odzyskane", tym samym struktury administracji i pomocy doraźnej trzeba było budować od podstaw. Nowe komunistyczne władzy nie byłe też przychylne wszelakim stowarzyszeniom, stąd też decyzja o stworzeniu struktur pogotowia ratunkowego w ramach Polskiego Czerwonego Krzyża.

Pod koniec lat 40. działające jeszcze towarzystwa ratunkowe pozostały z taborem pamiętającym często lata 20. i 30., plus pojazdy pozyskane z demobilu czy darów UNRRA - głównie amerykańskie sanitarki wojskowe Dodge wc54. W 1950 roku ostatecznie rozwiązano wszelkie przejawy "samodzielności", w tym Krakowskie Ochotnicze Towarzystwo Ratunkowe.

PCK stworzyło sieć stacji pogotowia ratunkowego zarówno w dużych miastach, jak i na prowincji. Na ich potrzeby zostały również zakupione w Czechosłowacji nowe karetki - Skody 1101. Pod koniec lat 40. nie było jeszcze "rodzimych" pojazdów, pierwsza licencyjna FSO Warszawa zjechała z taśmy montażowej fabryki na Żeraniu w 1951 roku.

Popularna "garbuska" była pierwszym krajowym ambulansem w służbie pogotowia, z biegiem lat wprowadzono też jego kolejne odsłony na bazie modelu furgon i kombi. Inną propozycją polskiego przemysłu motoryzacyjnego były karetki adaptowane z samochodu dostawczego FSD nysa.

Począwszy od modelu n59 na 522 skończywszy, pojazdy te dawały większy komfort pracy dla załogi niż produkty FSO. Były to też pierwsze karetki specjalistyczne w Polsce - reanimacyjne i tzw. "noworodkowe". W taborze Kolumn Transportu Sanitarnego popularne były też pojazdy z krajów demoludów np. Skoda 1102, Phanomen granit/garant, Barkas framo, czy francuski Renault galion.

Otwarcie na zachód w okresie "złotej dekady Gierka" przyniosło też jednostkowe zakupy nowych karetek i sprzętu takich marek jak Fiat, Mercedes, czy Peugeot - służyły one jednak zazwyczaj tylko w zakładowej służbie zdrowie - hut, kopalni, fabryk itp. Część z nich wykorzystywano również do zabezpieczenia medycznego najważniejszych osób.

W latach 80. do Polski trafiły też używane, aczkolwiek nowoczesne, ambulanse z darów - głównie Szwecja, RFN i Austria. Przykładem mogą tu być np. karetki na bazie Mercedes-Benz w114/115/123/124/310/409, Volkswagen t3 transporter, Ford transit, czy Volvo 244/264. Również amerykańska polonia wspierała pogotowie sprzętem medycznym, czasem też karetkami - Ford i Chevrolet.

Przez cały okres PRL-u pogotowie borykało się z niedoborem sprzętowym. Choć przemysł motoryzacyjny dostarczał nowe karetki np. nysy, ich eksploatacja w zespołach reanimacyjnych kończyła się bardzo szybko - ok. 30 tys. przebiegu! Najpopularniejsze 125p, które weszły do służby w pierwszej połowie lat 70., kończyły służbę krańcowo wyeksploatowane z przebiegiem zazwyczaj 100 tys. km.

Brakowało też części zamiennych, przez co zdarzały się przypadki "kanibalizacji" wycofanego sprzętu. Co ciekawe, mimo śmierci technicznej, pojazdy takie były łakomym kąskiem na organizowanych przetargach i po remontach trafiały na rynek wtórny zasilając np. rozwijający się small-biznes, czy rolnictwo.

Innym z problemów pogotowia, było traktowanie tej instytucji, jako "przychodni na kółkach". W zespołach wyjazdowych dyżurowali lekarze i szczególnie w mniejszych miejscowościach i na wsiach karetki wzywane były nie tylko do wypadków, czy nagłych zachorowań, ale po prostu na domowe wizyty.

W 1951 roku powstały też instytucje odpowiedzialne za tabor samochodowy pogotowia - Wojewódzkie Kolumny Transportu Sanitarnego. To na ich barkach spoczywało pozyskiwanie nowych karetek, jak i dbałość o stan techniczny już posiadanych. Pojazdy obsługiwały zarówno transport w placówkach lecznictwa zamkniętego - stacjach pogotowia ratunkowego, jak i lecznictwa otwartego - przychodnie zdrowia, stacje sanitarno-epidemiologiczne, domy pomocy społecznej, stacje krwiodawstwa itp.

materiał zewnętrzny

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje