Oblężenia w średniowieczu. Jak zdobywano zamki?

W czasie oblężenia nieraz wykorzystywano także najprostsze zasłony z desek. Na ilustracji oblężenie Paryża przez siły Joanny d’Arc w 1429 roku /domena publiczna

Pociski pełne jadowitych węży. Podkopy. Wieże oblężnicze, zwane pieszczotliwie „łasicami”. Średniowieczni wojownicy, przystępujący do zdobywania miasta czy zamku, mieli do dyspozycji cały arsenał środków. Który z nich był najbardziej skuteczny?

Reklama

Tak naprawdę nie wiadomo dokładnie, kiedy i gdzie powstała pierwsza warownia lub wał obronny. Jednak wiemy doskonale, dlaczego tak się stało: nasi przodkowie musieli się bronić przed wrogimi plemionami i dzikimi zwierzętami. Najpierw budowali więc proste ziemne i drewniane zapory wokół swych domów i zagród. Nieco później pierwsze cywilizacje Bliskiego Wschodu i Grecji wznosiły ufortyfikowane cytadele i bastiony z cegły i kamienia. W końcu większość miast otaczały mury lub wały ziemne ze strzeżonymi wejściami. Doszło nawet do tego, że Chińczycy zbudowali mur na granicy swojego państwa.

Pod rządami rzymskimi wznoszono z kolei masywne fortece lub warowne obozy, w których stacjonowały legiony. Przy nich powstawały osiedla rzemieślnicze - "canabae" - które często przeradzały się w miasta. Były one w większości wypadków otwartymi skupiskami bez architektury obronnej. Takie początki miały między innymi późniejsze średniowieczne metropolie, jak Kolonia, Bonn, Wiedeń, Paryż, Reims czy Troyes. Wraz z postępami w fortyfikowaniu następował oczywiście także rozwój sztuki oblężniczej - i tak aż do upadku Imperium Romanum.

"Właściwe rozwiązanie"

Reklama

Okres przełomu ery starożytnej i średniowiecza to czas ogromnego chaosu i upadku cywilizacyjnego Europy, jakie zapanowały wraz ze zniknięciem cesarstwa zachodniorzymskiego. Sztuka fortyfikacyjna, a co za tym idzie - również oblężnicza, przeżywały kryzys. Co ciekawe, barbarzyńskie królestwa, które wyrosły na gruzach rzymskich, zrazu nie odczuwały potrzeby budowania umocnień. Zresztą i tak nie potrafiłyby ich wznieść.

Przetaczające się ze wschodu na zachód masy ludów, najazdy i walki wewnętrzne powodowały jednak wysokie straty ludzkie i materialne. Początkowo, jak piszą Joseph i Frances Gies, autorzy książki "Życie w średniowiecznym mieście", "próbowano radzić sobie za pomocą prowizorycznych rozwiązań takich jak ukrywanie się, próba targowania z agresorem czy wreszcie walka". Ale taki stan rzeczy nie mógł trwać bez końca. "Europa wreszcie znalazła właściwe rozwiązanie problemu: budowę murów" - konkludują historycy.

Kontynent zaczął się na nowo fortyfikować. Stało się to możliwe dzięki niewyjaśnionemu do końca nagłemu rozwojowi handlu, który nastąpił na przełomie XI i XII wieku. Przyczynił się on do rozkwitu miast, które z kolei dzięki rozwojowi gospodarki pieniężnej zyskały środki na budowę obwarowań. Zarówno architektura obronna, jak i sztuka oblężnicza odrodziły się błyskawicznie.

We wczesnym średniowieczu stałe umocnienia przyjmowały kształt wału ziemnego, zwieńczonego drewnianą palisadą, i niewiązanego szańca kamiennego. Szybko przekształciły się one jednak we wznoszone z cegły i kamienia wielopasmowe fortyfikacje murowane z hurdycjami i machikułami, czyli rodzajem "ganków" w murach z otworami strzelniczymi. Obronność miasta wzmacniano dodatkowo fosami, licznymi basztami i barbakanami oraz fortami i cytadelami wewnątrz murów. Co zrozumiałe, rozwój ten przyczynił się do powstania nowych  rozwiązań technicznych również w sztuce oblężniczej.

Dowiedz się, jak żyli średniowieczni mieszczanie dzięki książce Francis i Josepha Giesów pt. "Życie w średniowiecznym mieście". Kliknij i sprawdź w księgarni wydawcy.

Zainteresował cię ten artykuł? Na łamach TwojejHistorii.pl poznasz najbardziej zdumiewające zawody średniowiecza.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje