Reklama

Niespodziewana katastrofa. Tsunami w środku Europy

Tsunami nie kojarzy nam się z Europą. Nic bardziej mylnego - ślady takiego kataklizmu znajdziemy w okolicach Morza Śródziemnego, a nawet na ziemiach polskich /123RF/PICSEL

Lizbona i Mesyna zrównane z ziemią

Trzęsienie ziemi i tsunami sprzed 134 lat nie jest tylko wyjątkiem potwierdzającym regułę. 

Reklama

Historia zna więcej wielkich katastrof naturalnych wywołanych przez wstrząsy sejsmiczne oraz gargantuicznych rozmiarów fale, które nakazują czujność mieszkańcom niektórych regionów naszego kontynentu.

W połowie XVIII stulecia ludzkość nie dysponowała bronią jądrową, lecz skutki kataklizmu, który przeszedł przez Lizbonę można porównać do wybuchu bomby atomowej. 

Rankiem 1 listopada 1755 roku w stolicy Portugalii ziemia zatrzęsła się tak gwałtownie, że pogrzebała żywcem pod gruzami domów, budynków i kościołów tysiące osób.

Miasto legło w gruzach, ale to nie był koniec katastrofy. Kilkadziesiąt minut później nadbrzeżne miejscowości Portugalii zalało tsunami. Szacuje się, że siła wstrząsu mogła sięgnąć nawet 9 stopni w skali Richtera. Zginęło od 30 do 90 tys. osób.

Niemal 150 lat później potęga natury z ogromną siłą zdziesiątkowała włoską Mesynę. Epicentrum trzęsienia ziemi (7,5 w skali Richtera) znajdowało się w dzielącej Sycylię od Kalabrii Cieśninie Mesyńskiej. Wywołane przez wstrząsy tsunami, wysokie na dwanaście metrów, kompletnie zdewastowało port i sporą część miasta.

28 grudnia 1908 roku zginął co drugi mieszkaniec Mesyny. Łącznie w wyniku trzęsienia ziemi i następującego niedługo po nim tsunami zginęło tego dnia ok. 120 tys. osób.

Ślady Morskiego Niedźwiedzia w Polsce

To tylko niektóre z największych tego typu katastrof naturalnych, które w ostatnich stuleciach przetoczyły się przez Europę. Co ciekawe, są dowody świadczące o tym, że fale tsunami w przeszłości uderzały również w wybrzeże Polski.

W starych kronikach znajdujemy wzmianki o “Morskim Niedźwiedziu", jak ze względu na dźwięki towarzyszące wdzierającym się falom w głąb lądu nazwano tsunami. Poza zapisami kronikarzy, o wysokim nawet na trzy metry tsunami mają świadczyć m.in. warstwy piasku, które 1,4 km od morza mogły zostać przeniesione jedynie przez wysokie fale.

Najstarsze ślady po tsunami pochodzą z Darłowa i Darłówka (1497), w XVIII stuleciu wysokie fale miały również nawiedzić m.in. Kołobrzeg (1757) oraz Łebę (1779). 

Skąd tsunami wzięło się na Bałtyku? Nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Badacze wskazują na podmorskie trzęsienie ziemi, eksplozję metanu, uderzenie meteorytu czy meteotsunami powstałę w wyniku rzadkiego układu ciśnień. Kto wie, czy nie ważniejsze pozostaje pytanie o to, czy tsunami w Polsce może się powtórzyć?

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje