Niemieckie rajdery - korsarze II wojny światowej

Podczas obu wojen światowych Niemcy wykorzystywali okręty korsarskie. Po 1939 roku siały one grozę i zniszczenie na alianckich szlakach komunikacyjnych.

Pierwszy raz Niemcy wysłali w morze okręty korsarskie, zwane rajderami, w 1914 roku. Do koncepcji uzbrojonych statków handlowych atakujących pojedyncze jednostki wroga hitlerowska Trzecia Rzesza powróciła już na początku II wojny światowej. Sklasyfikowano je jako krążowniki pomocnicze (Handelsstörkreuzer - HSK), podzielone na lekkie i ciężkie.

Reklama

W Trzeciej Rzeszy na krążowniki pomocnicze przebudowano "Cairo" "Ems", "Kurmak", "Goldenfels", "Kandelfels", budowany w Gdańsku dla Polski "Bielsko" (służył początkowo jako szpitalny "Bonn"), "Neumark" "Steiermark" "Santa Cruz", "Togo" oraz "Glengarry",  przejęty przez Niemców w 1940 roku. Jako rajderów użyto dziewięciu z nich.

Sztuka maskowania

Niemcy mieli w pamięci doświadczenia z wykorzystania rajderów podczas wielkiej wojny. Uznali, że jedną z kluczowych cech tych jednostek będzie zamaskowanie ich prawdziwego charakteru. Do tego nie wystarczało przemalowanie okrętu. Rajdera mogło najłatwiej zdekonspirować uzbrojenie, trzeba więc było je ukryć tak, aby nie mogły go zauważyć ani załogi napadanych jednostek, ani samoloty rozpoznawcze.

Przebudowany "Kurmak" otrzymał imię "Orion" i oznaczenie HSK 1. Podstawowym uzbrojeniem było sześć pojedynczych dział kalibru 150 mm L/45, które zdjęto z pancernika "Schleswig-Holstein". Po dwa rozmieszczono na głównym pokładzie przed mostkiem, przy burtach. Były ukryte w fałszywych nadbudówkach, które usuwano przed przystąpieniem do walki. Opuszczane były też płaty metalowe burt.

Za nadbudówkami, wzdłuż osi okrętu znajdowały się pozostałe dwa działa kalibru 150 mm.Tego na rufówce nie trzeba było szczególnie maskować, bo w czasie wojny wiele statków handlowych miało uzbrojenie w tym miejscu. Na dziobówce było jeszcze zamaskowane działo kalibru 75 mm. Na nadbudówkach, dziobówce i rufówce rozlokowano działka przeciwlotnicze - cztery pojedyncze kalibru 20 mm i podwójne kalibru 37 mm. Podobnie było rozmieszczone uzbrojenie na rajderach "Atlantis" HSK 2 (dawny "Goldenfels") i "Widder" HSK 3 (dawny "Neumark"), "Komet" HSK 7 (dawny "Ems"). Niektóre publikacje podają, że ten ostatni miał cztery armaty przeciwlotnicze kalibru 37 mm.

Główne uzbrojenie rozlokowano inaczej w krążowniku "Thor" HSK 4 (dawny "Santa Cruz"). Cztery pojedyncze działa kalibru 150 mm były przy burtach, przed i za nadbudówkami, piąte na dziobówce, szóste zaś ukryto w makiecie rufówki. Ten krążownik nie miał działa kalibru 75 mm. Podobnie rozwiązanie zastosowano na krążowniku "Stier" HSK 6 (dawny "Cairo").

Nowym pomysłem na krążowniku "Penguin" HSK 5 (dawny "Kandelfels") było umieszczenie czterech burtowych dział kalibru 150 mm poniżej pokładu. Inne dwa znajdowały się na osi okrętu, za dziobówką (na niej było działo 75 mm) i na rufówce.

Zupełnie inaczej umiejscowiono artylerię główną na krążowniku "Kormoran" HSK 8 (dawny "Steiermark"). Otóż po dwa pojedyncze działa kalibru 150 mm zostały ukryte w dziobówce i rufówce. Pozostałe dwa zaś ulokowano na osi okrętu. Stanowisko jednego z nich było przed nadbudówkami, a drugiego na nadbudówce za kominem. Jak większość niemieckich krążowników pomocniczych, "Kormoran" miał też działo kalibru 75 mm na dziobie. Co ciekawe, zamiast przeciwlotniczych dział kalibru 37 mm dostał dwie armaty przeciwpancerne tego samego kalibru, na stanowiskach po bokach nadbudówki. Dwa z pięciu działek kalibru 20 mm były na pokładzie kominowym.

Ostatnim z krążowników pomocniczych, którego użyto jako rajdera, był "Michel" HSK (dawniej "Bielsko"). Większość uzbrojenia przeniesiono na niego z "Widdera". Okręt ten miał wzmocnioną obronę przeciwlotniczą. Oprócz czterech działek kalibru 37 mm i tyluż 20-milimetrowych na rufie było działo kalibru 105 mm.

Znaczące różnice były w ilości i rozmieszczeniu uzbrojenia torpedowego na poszczególnych krążownikach pomocniczych. "Orion" miał trzy potrójne wyrzutnie kalibru 533 mm przy burtach na pokładzie, przy nadbudówkach (od strony rufy). "Atlantis" - cztery pojedyncze pod pokładem. "Widder" - dwie podwójne zamaskowane na pokładzie, a na "Thorze" ukryto je pod pokładem. "Kormoran" i "Michel" miały zaś podwójne wyrzutnie torped powyżej linii wodnej i poniżej niej dwie pojedyncze.

Bogate wnętrze

Przekształcenie frachtowców w okręty wojenne nie sprowadzało się tylko do rozmieszczenia i zamaskowania uzbrojenia. Wnętrza ich ładowni poprzecinano kilkoma pokładami, tworząc m.in. pomieszczenia dla załóg, liczących od 251 do 407 marynarzy (na statkach handlowych było ich kilkudziesięciu), i jeńców, a także na magazyny żywności oraz amunicji. Część pomieszczeń pełniła funkcję hangarów dla jednego lub dwóch złożonych rozpoznawczych wodnosamolotów pływakowych. Na rajderach były najczęściej maszyny Arado 196, rzadziej Arado 231 lub Henkel He 114. Opuszczano je na wodę i podnoszono na pokład za pomocą żurawi. Jako że trwało to dość długo, dowódcy jednostek rzadko korzystali z wodnosamolotów.

Rajdery "Komet", "Kormoran" i "Michel" miały też wewnątrz kadłuba pomieszczenie, w którym znajdowała się lekka łódź torpedowa. W przypadku dwóch pierwszych jednostek łodzie LS-2 i LS-3 nie miały uzbrojenia torpedowego i używano ich do stawiania min morskich, bowiem krążowniki, z wyjątkiem "Michela" "Stiera" i "Thora", zabierały ich od 30 do 360. Za to łódź LS-4 z rajdera HSK 9 jako jedyna miała uzbrojenie torpedowe.

Korsarze III Rzeszy

Jako pierwszy, 31 marca 1941 roku, wyszedł w morze rajder "Atlantis". I był to najdłuższy rejs w historii tych jednostek podczas II wojny światowej. Przez 622 dni niemiecki krążownik zatopił 22 jednostki alianckie o łącznym tonażu 145 980 BRT. 6 kwietnia 1940 roku wyszedł w morze drugi rajder, "Orion". Do końca 1940 roku wyruszyło osiem niemieckich krążowników. Największe sukcesy odniósł "Penguin", który w ciągu 327 dni posłał na dno lub zajął 28 statków o tonażu 136 642 BRT. Dla porównania, na koncie "Kometa" było ich tylko siedem. W sumie siedem niemieckich rajderów zatopiło lub zajęło do 30 listopada 1941 roku 95 alianckich statków handlowych o tonażu ponad 570 tys. BRT.

Nie wszystkim krążownikom udało się wrócić do kontrolowanych przez Niemców portów. Jako pierwszy został zatopiony 8 maja 1941 roku na Oceanie Indyjskim "Penguin". Zaatakowany przez niego mały tankowiec "British Emperor" zdołał wysłać sygnał z opisem napastnika. Niemieckiego korsarza odnalazł i zatopił brytyjski ciężki krążownik "Cornwall". Jeden z wystrzelonych przez niego pocisków kalibru 203 mm trafił w magazyn min, wywołując potężną eksplozję. Z 401 Niemców na pokładzie uratowano 61, w tym czterech oficerów. Ogromne też były straty wśród alianckich jeńców przetrzymywanych na rajderze. Z 238 przeżyło 24.

Do najbardziej tajemniczego zdarzenia doszło 19 listopada 1941 roku u zachodnich wybrzeży Australii, gdzie niemiecki rajder "Kormoran" spotkał się z australijskim lekkim krążownikiem "Sydney". W starciu, którego przebieg znamy tylko ze strony niemieckiej, bo nie przeżył żaden marynarz australijski, "Kormoran" zatopił "Sydney", ale sam z powodu ciężkich uszkodzeń też poszedł na dno. Wydarzenie to do dziś wzbudza kontrowersje. Tuż po przesłuchaniach rozbitków z rajdera w australijskiej prasie poddano w wątpliwość ich prawdomówność. Zarzucano, że Niemcy wymordowali marynarzy z "Sydney".

Ludziom trudno było uwierzyć, że bitwy nie przeżył nikt z 645-osobowej załogi. Jednak dowodów na popełnienie zbrodni wojennej przez załogę "Kormorana" nie znaleziono. Jak również na hipotezę, że była to wspólna akcja rajdera i japońskiego okrętu podwodnego. Trzy dni po starciu koło Australii brytyjski ciężki krążownik "Devonshire" przechwycił na południowym Atlantyku, w momencie spotkania z U-Bootem, "Atlantisa". Okręt podwodny szybko się zanurzył, a rajder został zatopiony. Brytyjczycy nie ratowali rozbitków, bo obawiali się ataku torpedowego ze strony U-Boota.

Pozostałym czterem rajderom udało się przetrwać korsarską wyprawę. Jako pierwszy 31 października 1940 roku do portu w Breście w okupowanej Francji powrócił "Widder". 30 kwietnia 1941 roku do Hamburga dotarł "Thor", a 23 sierpnia 1941 roku zawinął "Orion". Jako ostatni powrócił "Komet", który 26 listopada 1941 roku wszedł do Cherbourga, a cztery dni później zakończył swój rejs w Hamburgu. Spośród nich na drugi rejs korsarski wyruszył, 12 stycznia 1942 roku, tylko "Thor". W tymże roku Niemcy wysłali w morze jeszcze "Stiera" i "Michela", dla których były to pierwsze wyprawy, a dla "Stiera" zarazem ostatnia. 27 listopada 1942 roku został on uszkodzony w starciu z amerykańskim transportowcem "Stephen Hopkins" i dowódca rozkazał zatopić jednostkę.

Pecha miał też "Thor". Po wielu miesiącach rejsu, w którym zniszczył lub zajął dziesięć alianckich jednostek, wszedł 9 października do japońskiego portu Jokosuka. 30 listopada doszło do serii eksplozji na statku zaopatrzeniowym "Uckermarck", wcześniej znanym jako "Altmark". Rajder został poważnie uszkodzony i zrezygnowano z jego naprawy. 2 marca 1943 roku wszedł do portu też "Michel", który w pierwszym rejsie zatopił 14 jednostek o tonażu około 100 tys. BRT. W następny rejs niemiecki korsarz wyruszył 1 maja 1943 roku. Przez ponad pięć miesięcy w morzu zniszczył tylko trzy statki. Sam został zatopiony przez amerykański okręt podwodny 17 października 1943 roku kilkadziesiąt mil od brzegów Japonii.

Tadeusz Wróbel

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje