Reklama

Ni to pies, ni wydra. Tajna historia ekranoplanów

O tych maszynach trudno powiedzieć, że są samolotami, nie można ich też nazwać okrętami. Są czymś pomiędzy. Ekranoplanów na świecie jest niewiele, a w ich budowie wyspecjalizowali się Rosjanie.

W drugiej połowie lat 60. dwudziestego wieku amerykańskie samoloty szpiegowskie przelatujące nad Morzem Kaspijskim sfotografowały nieznany dotąd obiekt. Stało się jasne, że Związek Radziecki testuje nową broń. Nie wiedziano jednak jeszcze jaką.

Reklama

W angielskim roczniku sprzętu wojskowego różnych państw pojawił się wówczas wpis: "Gigantyczna sowiecka maszyna porusza się tuż nad powierzchnią wody, ma 40 metrów rozpiętości skrzydeł i 90 metrów długości. Jest testowana na Morzu Kaspijskim. Ekranoplan porusza się z prędkością 560 kilometrów na godzinę".

Twórcy rocznika nie pomylili się wiele. Rozpiętość skrzydeł wynosiła 37,6 m; długość: 92 metry. Maksymalny ciężar 544 tony. Nigdy wcześniej w powietrze nie wzbiła się większa maszyna. Nie może dziwić, że Amerykanie nazwali ją "Kaspijskim Smokiem".

Skromne początki

W latach 20. XX wieku odkryto dziwne zachowanie łodzi latających, lecących tuż nad powierzchnią wody. Okazało się, że w takiej sytuacji wzrasta siła nośna, która powoduje nagłe wznoszenie samolotu.

Po badaniach okazało się, że siła nośna wzrasta, ponieważ pomiędzy skrzydłem, a powierzchnią, nad którą leci samolot, wytwarza się większe ciśnienie. Nazwano to "efektem ekranu". Powstał wówczas pomysł stworzenia nisko latających łodzi, które mogłyby przewozić większe ładunki.

Jeszcze w połowie lat 30. prowadzono testy podobnych maszyn, jednak brak odpowiednich silników, niestabilność w locie na małej wysokości i brak odpowiednich materiałów spowodował zarzucenie tych planów.

Kaspijski Smok

Zainteresowanie ekranoplanami pojawiło się pod koniec lat 50., kiedy stało się jasne, że górna granica prędkości dla wodolotów wynosi 100-150 kilometrów na godzinę. Aby pokonać tę barierę, należało podnieść statek z wody. Za optymalną uznano wysokość 2-3 m. Warstwa powietrza pod statkiem miała służyć jako dynamiczna poduszka powietrzna. To sprawiało, że pojazd poruszał się szybciej i ekonomiczniej niż klasyczne wodoloty, a do tego mógł przenosić cięższe ładunki niż samolot. Nad projektem zaczął wówczas pracować młody inżynier Rościsław Aleksiejew.

Aleksiejew zainteresował swoim pomysłem na szybki statek pierwszego sekretarza KPZR Nikitę Chruszczowa, który dostrzegł w projekcie duże możliwości militarne. Na plany rozwoju ekranoplanów przeznaczono wielki budżet, wybudowano centrum badawcze i biura projektowe.

W kazachskim mieście Czkałow, gdzie umieszczono bazę przedsięwzięcia, przetestowano w sumie ponad tysiąc modeli latających statków. Pierwszy dwupłatowy prototyp wzniósł się w powietrze w 1961 roku. Ta wersja niestety nie była zbyt udana. Aleksjejew zaprojektował wtedy statek z krótkim, pojedynczym skrzydłem umieszczonym na stateczniku pionowym. Statek ten ważył prawie 550 ton i został nazwany przez Aleksiejewa KM (od: łódź-makieta, ros. корабль-макетa).

Narodziny Smoka

To właśnie o tym pojeździe wspominał angielski rocznik floty. Na wielkim dziobowym pylonie umieszczono osiem silników turboodrzutowych, na stateczniku dwa kolejne, które miały być silnikami marszowymi. Gigant został wybudowany w mieście Gorki, a później przez miesiąc holowano go w dół Wołgi aż na wyspę Czeczeń, gdzie miały odbyć się próby. Ekranoplan przez cały czas był zamaskowany, a konwój poruszał się tylko nocami.

Pierwszy lot odbył się 18 października 1966 roku w pobliżu miasta Machaczkała. Lot był bardzo udany. Pojazd wystartował przed wschodem słońca, wzniósł się na niewielką wysokość i rozwinął nad powierzchnią morza prędkość prawie 500 km/h.

Niestety, na testach państwowych pilotów fabrycznych  zastąpiono pilotami wojskowymi, którzy nie byli obeznani z nową technologią. Mimo nalegań Aleksiejewa, to oni przeprowadzili testy, które okazały się tragiczne.

W czasie oblotu egzemplarza KM-5 wzmógł się wiatr i podniosły się fale. Przestraszeni piloci postanowili unieść się nieco nad lustro wody. Spowodowało to oderwanie się ekranoplanu od poduszki powietrznej i utratę stabilności poprzecznej. Pojazd wpadł do wody, obaj piloci zginęli.

"Orlątko"

Ten model ekranoplanu przesądził o upadku całego projektu, który na początku lat 70. i tak był na cenzurowanym. Powodem było odejście Nikity Chruszczowa, którego rządy zakończył spisek najbliższych współpracowników: Breżniewa, Susłowa i Kosygina. Aleksiejew był uważany za protegowanego Chruszczowa, teraz było kwestią dni, kiedy zostanie odsunięty na boczny tor.

W listopadzie 1972 roku przeprowadzano pokazowe rejsy dla partyjnej wierchuszki. W czasie jednego z nich na morzu rozpętał się sztorm, który poważnie uszkodził system sterowania oraz spowodował wyłączenie instrumentów pokładowych. "Orlątko" z dużą prędkością uderzyło o fale, zostały uszkodzone silniki, a sam pojazd unieruchomiony na pełnym morzu. Po kilku minutach udało się uruchomić silnik i "Orlątko" bezpiecznie dotarło do portu. Aleksiejew udowodnił, że mimo dużej fali i poważnych uszkodzeń ekranoplan jest bezpiecznym środkiem transportu.

Innego zdania był jednak wiceminister przemysłu stoczniowego, który owego pechowego dnia był na pokładzie. Jego memorandum głosiło, że struktura płatowca nie jest odpowiednio wytrzymała, a więc projekt jest wadliwy. Jednak wypadek był jedynie wygodnym pretekstem do pozbawienia Aleksiejewa stanowiska dyrektora biura konstrukcyjnego.

"Łuń"

Ostatnim projektem, który pozwolono Aleksiejewowi dokończyć, był czterystutonowy ekranoplan ratunkowy "Łuń". Po śmierci konstruktora, w 1980 roku, bardzo szybko zmieniono przeznaczenie jednostki na uderzeniową - na jej grzbiecie zamontowano sześć pojemników z rakietami przeciwokrętowymi 3M80 Moskit, tak zwanymi "zabójcami lotniskowców".

Ekranoplan Projektu 903 "Łuń" nie doczekał się produkcji seryjnej, choć to właśnie on był najbliżej zrealizowania marzenia Aleksiejewa. Od upadku Związku Radzieckiego prototyp rdzewieje w jednym z kaspijskich portów.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje