Reklama

"Nawet w święta Niemcy nie mówią ludzkim głosem". Boże Narodzenie pod okupacją

Pod okupacją święta były jedną z ostoi normalności /domena publiczna

Mimo wszystko najwspanialsze Boże Narodzenie?

Czasami rodzice, którzy całymi dniami ciężko pracowali, podejmowali jeszcze wysiłek przygotowania Bożego Narodzenia w tajemnicy przed dziećmi. Takie święta często zapadały w pamięć do końca życia. Jedne z nich opisała Anna Rosel-Kicińska.

Reklama

Jako mała dziewczynka została wraz z rodzicami wyrzucona z gospodarstwa położonego na nowym terytorium Rzeszy. Zimą 1940 roku, tuż przed świętami, przesiedlono jej rodzinę do marnej izdebki w lasach Lubelszczyzny. W oczy bardzo szybko zajrzał im głód. We wspomnieniach wydanych przez fundację "Moje Wojenne Dzieciństwo" Rosel-Kicińska zanotowała:

"Zbliżały się kolejne okupacyjne święta Bożego Narodzenia. My, dzieci, chodziłyśmy smutne. Wiedziałyśmy, że nie mamy na co liczyć. W przeddzień wigilii rodzice wcześnie położyli nas spać, a sami siedzieli jeszcze przy stole. Zasnęłam, ale obudził mnie jakiś szelest. Paliło się światło lampki.

Zobaczyłam wtedy, że tata po cichu oprawiał choinkę, ustawiał ją na stołeczku w rogu naszej izdebki. Mama szybko, jak zwykle, kleiła z kolorowego papieru długie, długie łańcuchy i ubierała nimi choinkę. Wieszała na niej malutkie jabłuszka. Będziemy mieli Święta - pomyślałam i szczęśliwa usnęłam".

Według Anny Rosel-Kicińskiej to były mimo wszystko najpiękniejsze święta w jej życiu. Bożonarodzeniowa magia polegała nie na uginającym się od jadła stole, obfitości skarbów pod choinką i mnóstwie lampek na niej. Dzięki świętom Polacy odrywali myśli od wojennej codzienności i celebrowali czas spędzany z rodziną.

Jedna rzecz była w tych wojennych Wigiliach zdecydowanie inna niż dawniej. Pasterka. Niemcy w okupowanym kraju wprowadzili godzinę policyjną. Kto przebywał na drogach i ulicach w czasie jej obowiązywania bez odpowiedniego zezwolenia, ryzykował życiem. Jak Polacy godzili te obostrzenia z tradycyjną mszą pasterską?

I na to znalazł się sposób. Liturgię przesunięto na wczesny ranek. Dlatego w wielu domach, zwłaszcza tych, w których do stołu zasiadało więcej osób, biesiadowano, kolędowano i politykowano do świtu. Kiedy zegar wybijał właściwą godzinę, towarzystwo ruszało do kościoła. Po pasterce wszyscy rozjeżdżali się do swoich domów i kładli się spać po bardzo długiej nocy.

Aleksandra Zaprutko-Janicka - Krakowska historyczka i publicystka, współzałożycielka "Ciekawostek historycznych", dziennikarka serwisu "Interia Wydarzenia". Autorka blisko tysiąca artykułów popularnonaukowych. Napisała "Okupację od kuchni""Piękno bez konserwantów" i "Dwudziestolecie od kuchni. Kulinarna historia przedwojennej Polski". Publikowała między innymi w "Focusie Historia", "KUKBUK-u", "Świecie Wiedzy Historia" i "Fakcie". Interesuje się historią życia codziennego i kobietami w historii. Kolekcjonuje zabytkowe książki kucharskie i przedwojenne AGD.

----------------------------------------

Trwa wielka loteria na 20-lecie Interii! Weź udział i wygraj! Każdego dnia czeka ponad 20 000 złotych - kliknij i sprawdź »  

W tym roku świętujemy swoje 20-lecie i mamy dla Ciebie niespodziankę. Masz szansę wygrać wielką gotówkę już dziś!  Zapraszamy do udziału w Multiloterii. Każdego dnia do wygrania minimum 20 000 złotych, a w wybrane dni grudnia nawet 40 000 złotych! Dołącz do tysięcy Internautów biorących udział w grze! Kliknij link GRAM o duże pieniądze już teraz!

Ciekawostki Historyczne

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Święta Bożego Narodzenia | okupacja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje