Reklama

Najkrótsza wojna świata. Trwała krócej niż lekcja w szkole

Historia ludzkości pełna jest konfliktów zbrojnych i bestialskiego przelewu krwi. Wojna to zawsze dramat jednostek, często też - całych narodów i regionów świata. O przyczynach, przebiegu i konsekwencjach największych z nich powiedziano i napisano już niemal wszystko. Znacznie mniej wiemy o najkrótszym znanym współcześnie konflikcie międzynarodowym. Wybuchł 27 sierpnia 1896 roku i trwał zaledwie kilkadziesiąt minut.

Koszmarne dane! Tysiące dzieci okaleczonych na wojnie

Co można zrobić w 38 minut? Można poczytać książkę, przygotować szybki obiad, uciąć sobie krótką drzemkę, wrócić komunikacją miejską z pracy, obejrzeć krótki odcinek ulubionego serialu albo wyjść z psem na spacer. Można także wygrać wojnę. Jak Wielka Brytania z Zanzibarem 125 lat temu.

Jak doszło do wojny Wielkiej Brytanii z Zanzibarem?

Zmieniają się okoliczności, broń i sposób prowadzenia wojen, ale ich przyczyną często jest spór o strefy wpływów między potęgami. Nie inaczej było u schyłku XIX stulecia z Zanzibarem i Wielką Brytanią. Po śmierci Hamada bin Thuwaini Al-Busaida, przywódcy bliskiego Brytyjczykom, nowym sułtanem Zanzibaru został Chalid ibn Barghasz Al-Busaid, stronnik cesarskich Niemiec.

Reklama

Pikanterii całej sytuacji dodają okoliczności śmierci władcy. Sułtan prawdopodobnie został otruty przez swojego następcę, a prywatnie - kuzyna. 25 sierpnia 1896 roku, kiedy zmarł sułtan, do wstąpienia na tron szykował się Hamoud bin Mohammed, kolejny człowiek popierany przez Londyn (Wielka Brytania na mocy porozumienia z Zanzibarem mogła wpływać na wybór sułtana). Stało się jednak inaczej.

Doszło do przewrotu, a władzę przejął kandydat proniemiecki, wspomniany Chalid ibn Barghasz Al-Busaid. Brytyjczycy w obawie przed wzmocnieniem pozycji Niemców z Tanganiki w regionie, wezwali samozwańczego przywódcę do abdykacji, ale ten ani myślał słuchać płynącego z Londynu polecenia.

Dostał więc ultimatum: albo nowy władca przekaże tron albo dojdzie do wojny. Termin wyznaczono na godzinę 9:00 27 sierpnia 1896 roku. Sułtan ponownie zignorował Anglików.

Przebieg najkrótszego konfliktu zbrojnego w dziejach

Chalid ibn Barghasz Al-Busaid zdawał sobie sprawę z konsekwencji swoich decyzji, dlatego przygotował się do obrony przed natarciem przeciwnika. Zgromadził liczącą niespełna trzy tysiące wojowników armię, postawił na nogi załogi uzbrojonych dwóch kutrów i jachtu królewskiego HHS "Glasgow". Siły były to skromne, ale lepszych nie miał.

Brytyjczycy nie chcieli rzezi, dlatego zdecydowali się na jeszcze jedną turę negocjacji. Rozmowy nie przyniosły zmiany decyzji samozwańczego władcy, brytyjski konsul wręczył mu więc rankiem 27 sierpnia formalną notę informującą o wypowiedzeniu wojny.

W jednej chwili o wiele liczniejsza i znacznie lepiej uzbrojona brytyjska armia rozpoczęła uderzenie od strony morza (kilka okrętów bojowych) i lądu (desant 150 żołnierzy). Sułtan wytrzymał ledwie pół godziny. Po tym czasie zbiegł ze swojego pałacu, rozbijanego brytyjskimi pociskami, by udać się do konsulatu niemieckiego, gdzie poprosił o azyl.

Trzydzieści osiem minut (niektóre źródła mówią o 40-45 minutach, ale najkrótsza wersja pada w opracowaniach historycznych najczęściej) po wypowiedzeniu wojny przez Wielką Brytanię było po wszystkim. Ze zrujnowanego pałacu sułtana ściągnięto flagę Zanzibaru, a mieszkańcy i wojacy mogli zająć się opatrywaniem rannych i chowaniem poległych.

Następstwa trwającej zaledwie 38 minut wojny

W trakcie krótkiego ostrzału zginęło około pół tysiąca wojowników sułtana i mieszkańców miasta, a HHS "Glasgow" poszedł na dno. Wielu rannych i zabitych doznało obrażeń w pałacu, który zajął się ogniem. Brytyjczycy wyszli ze sporu niemal bez szwanku - z jednym ciężko rannym podoficerem. 

Chalid ibn Barghasz Al-Busaid miał nosa, chowając się w niemieckim konsulacie. Przychylni mu dyplomaci nie wydali go przedstawicielom Londynu, tłumacząc, że nie popełnił przestępstwa pospolitego, a tym samym - w świetle prawa - Niemcy nie muszą oddawać go pod osąd brytyjskiemu wymiarowi sprawiedliwości.

Sułtan, który rządził Zanzibarem ledwie przez kilkadziesiąt godzin, wylądował w Niemieckiej Afryce Wschodniej. Brytyjczycy nie zapomnieli mu jednak dawnych win. Złapali go w czasie pierwszej wojny światowej, gdy przejęli władzę w Tanganice.

Zanzibar pozostał w brytyjskiej strefie wpływów do uzyskania niepodległości w 1963 roku.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje