Reklama

Mnich bez rąk: Makabra z wyspy na kanale La Manche

Szczątki mnicha bez dłoni odkrytego w grobie na wyspie Chapelle Dom Hue /YouTube

Kiedy w roku 2017 nadeszła wiadomość, że na małej skalistej wysepce u wybrzeży Guernsey na kanale La Manche archeolodzy odkryli rytualnie pochowanego morświna (walenia, który wygląda jak mały delfin), wydawało się, że jest niepozorna i raczej dziwna wiadomość. Ale już wtedy było jasne, że ta wyspa musiała być wyjątkowa. Teraz potwierdza się to w dość makabrycznych okolicznościach.

Wyspa nazywa się Chapelle Dom Hue, a wśród mieszkańców Guernsey ma reputację tajemniczego miejsca o niejasnej przeszłości. Spekuluje się, że w czasach starożytnych odbywały się na niej rytuały i że mnisi z pobliskiego klasztoru prawdopodobnie udawali się po samotność i modlitwę. Po raz pierwszy reputacja wyspy została nadszarpnięta poprzez odkrycie grobu ze starannie zakopanym morświnem.

Reklama

- Nigdy czegoś takiego nie spotkałem i nie wiem, co z tym zrobić. Dlaczego ktoś miałby pochować delfina w grobie - zastanawia się Philip De Jersey z uniwersytetu Oxforda w Wielkiej Brytanii. Dziwna tajemnica z XIII wieku nie została jeszcze wyjaśniona. Jednak prace archeologiczne na wyspie trwają i przynoszą niezwykłe rezultaty. Ostatnio naukowcy znaleźli inny grób, tym razem ludzki. Ale znalezione w nim szczątki rodzą tylko nowe pytania. Kim jest pochowany mężczyzna?

Odkrycie grobu było zbiegiem okoliczności. Z powodu stopniowej erozji skalistego podłoża jedna z kości, którą archeolodzy zauważyli podczas badania grobu morświna, pojawiła się na powierzchni. Potem nastąpiły nowe poszukiwania, a w efekcie odkrycie prawie kompletnego szkieletu człowieka.

Według Philipa de Jersey może to być mnich z klasztoru, który stał w pobliżu na wyspie Guernsey. Ciało skierowane jest na zachód, co wskazuje na chrześcijański pogrzeb. Ponadto między kośćmi znaleziono kilka miedzianych i kostnych guzików, co wskazuje, że mężczyzna na pogrzebie był ubrany. Największa tajemnica jest jednak widoczna na pierwszy rzut oka: szkielet nie ma rąk.

- Brakuje mu rąk przy nadgarstkach, co jest naprawdę dziwne. Istnieją medyczne powody, dla których dana osoba mogła stracić rękę, takie jak trąd. Ale palce u nóg są w tak dobrym stanie, że wydaje się to mało prawdopodobne - dodaje de Jersey. Co się stało mężczyźnie?

Natychmiast zaczęto spekulować, co może się kryć za tym dziwnym znaleziskiem. Czy ucięcie rąk nie było jakiegoś rodzaju karą? Mogłoby to potwierdzić teorię, że nie był mnichem, ale marynarzem lub jakimś topielcem, który został następnie pochowany na wyspie przez chrześcijan. Nawet jeśli tajemnicę bezbronnego człowieka można rozszyfrować, wciąż nie wiemy, czy i jak jego grób jest powiązany ze zwierzęciem pochowanym w niewielkiej odległości.

Naukowcy szacują, że oba groby są podobnie stare, co wskazywałoby, że naprawdę mają ze sobą coś wspólnego. Czy przed wiekami odbył się w tym miejscu wyjątkowy rytuał w niejasnym celu? W końcu niektórzy badacze zagadek spekulują, że wyspa mogła wcześniej służyć jako miejsce rytuału zapomnianej już sekty.

Filip Apel

***Zobacz także***

Treści popularno-naukowe z miesięcznika Enigma wydawnictwa Amconex

Enigma

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje