Reklama

Mit Yeti. Himalaiści na tropie legendarnego stwora

Zdjęcie rzekomego odcisku stopy yeti wykonane w trakcie wyprawy Erica Shitpona w 1951 roku /Wikimedia Commons /domena publiczna

Dla lokalnej ludności yeti było straszydłem zamkniętym w baśniach i opowieściach, snutych wieczorami przy ognisku lub powtarzanym ku przestrodze, by nie zapuszczać się w wysokie partie gór. Adolf Hitler widział w nim z kolei dowód na wyższość aryjskiej rasy nad resztą ludzkości, a podróżnicy i łowcy przygód tropili go zaciekle, licząc na sławę i godziwy zarobek. Na ślady mitycznego stwora mieli się nawet natknąć polscy himalaiści.

Zakazana góra. Dlaczego wspinacze nie mają na nią wstępu?

Reklama

Ci, którzy je widzieli lub wierzą w jego istnienie, mówią o wielkim stworze, przypominającym ni to człowieka, niedźwiedzia, ni małpę. Występuje najczęściej wysoko w górach, a na pewno na terenach odludnych, trudno dostępnych dla przeciętnego turysty. Tybetańczycy mówią na nie kanguli, Nepalczycy, a za nimi ludzie Zachodu, wołają: yeti. 

Zdjęcie odcisku stopy yeti

Jesienią 1951 roku w Himalaje wyruszyła brytyjska ekspedycja pod kierownictwem doświadczonego wspinacza i dyplomaty Erica Shiptona. Wyprawa miała charakter eksploracyjno-naukowy, a jej głównym zadaniem było wyszukanie optymalnej drogi prowadzącej na szczyt niezdobytego wówczas Everestu.

Kierownik ucieszył się, bo drogę dla kolejnej ekspedycji odnalazł, ale nie to postawiło na równe nogi opinię publiczną nie tylko w Wielkiej Brytanii. 

Ważniejsze okazały się zdjęcia przedstawiające, zarzekali się Brytyjczycy, odcisk stopy yeti. Fotografię, widoczną powyżej, wykonano na wysokości ok. 6000 metrów. 

Jedni uznali, że to wystarczający dowód na istnienie mitycznego Człowieka Śniegu, inni, co bardziej sceptyczni, stwierdzili, że to stanowczo za mało, a tajemnicze ślady mogą być niczym więcej niż tylko połączeniem topniejącego śniegu z nadmierną wyobraźnią.

Ocalony przez Człowieka Śniegu

Sześć lat po II wojnie światowej zainteresowanie yeti gwałtownie wzrosło. Powstawały kolejne teorie i “niezbite dowody" na jego istnienie, jednak pierwsze relacje głoszące o spotkaniu Człowieka Śniegu zarejestrowano znacznie wcześniej.

W 1925 roku N. A. Tombazi, fotograf i geolog, uczestnik brytyjskiej wyprawy naukowej w Himalaje, zarzekał się, że widział na wysokości 4600 metrów “(...) postać dokładnie taką, jak istota ludzka". Szła wyprostowana, bez ubrania, co jakiś czas sięgając po liście lub owoce rododendronu karłowatego.

Dwanaście lat później zdjęcie przedstawiające rzekome ślady stóp Człowieka Śniegu wykonał w Himalajach pisarz i wspinacz Frank Smythe. Już w latach 50., kiedy mityczny stwór rozgościł się w popkulturze, naukowcy przyjrzeli się uważnie fotografii i stwierdzili, że przedstawia ona co najwyżej szlak przebyty przez niedźwiedzia. 

Nieprawdopodobną relację przedstawił w 1938 roku kapitan V. d' Auvergne. Ten uznany brytyjski wojskowy o francuskich korzeniach popadł w poważne tarapaty podczas samotnej podróży przez Himalaje. Gdy dostał ślepoty śnieżnej zaczął się już godzić z myślą, że umrze w górach.

Wtedy to na ratunek miał mu przyjść... Człowiek Śniegu. Kapitan opowiadał później, że trzymetrowa istota pokryta szarą sierścią zaopiekowała się nim, nakarmiła i pilnowała w bezpiecznym miejscu, nim ten nie odzyskał zdrowia i mógł sam o siebie zadbać. 

Naziści - potomkowie yeti

Jeszcze przed wybuchem II wojny światowej na poszukiwania yeti do Nepalu wyruszyli... naziści. Chociaż brzmi to dziś absurdalnie, wyprawa była poważna, a doglądał jej ponoć sam Heinrich Himmler. 

Wszystko dlatego, że owładnięty ideą wyższości rasy aryjskiej nad resztą ludzkości Adolf Hitler ubzdurał sobie, że naród niemiecki nie wywodzi się od byle jakich małp, lecz małp pierwszorzędnych, silniejszych i mądrzejszych od konkurencji. Uważał więc yeti za brakujące ogniwo między małpą a człowiekiem. Szczególnie tym lepszego sortu.

Do Tybetu wysłano ekspedycję pod wodzą Ernsta Schäfera. Wyprawa, co z pewnością ucieszyło wodza, wróciła z tarczą, a konkretnie - ze szczątkami poszukiwanego stwora. Badania przeprowadzone wiele lat później dowiodły jednak, że była to jedna wielka mistyfikacja, a “yeti nazistów" powstał z połączenia szczątków psa i niedźwiedzia.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: yeti | Himalaje | naziści | Adolf Hitler

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje