Messerschmitt wrócił do Krakowa

Do krakowskiego Muzeum Lotnictwa Polskiego trafił samolot, którego pod niebem Europy nieraz spotykali piloci Polskich Sił Powietrznych – Messerschmitt Bf 109 G-6.

Samolot, który trafił do depozytu Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie należy do Fundacji "Polskie Orły", która za jeden z głównych celów stawia sobie popularyzację lotnictwa i wiedzy o nim. Od początku istnienia Fundacji informowano jej pracowników o wrakach zestrzelonych samolotów. Większość tych doniesień niestety nie miała pokrycia w faktach. Dopiero wiadomość o wraku Messerschmitta, który wodował na jeziorze Trzebuń, zelektryzowała wszystkich fanów lotnictwa.

Jednostka szkolna

Reklama

Samolot znalazł się na jego dnie 28 maja 1944 roku, kiedy dwudziestoczteroletni sierżant Ernst Pleines, aby się ratować próbował posadzić samolot  na tafli wody. Jego dowódca kapitan Hans Bosch pisał do ojca Ernsta o błędzie w pilotażu. W jego liście możemy przeczytać:

"Wczoraj przed południem, 28 maja 1944 roku Pański syn Ernst wykonywał ćwiczebne starty i lądowania na myśliwcu Me 109. Podczas jednego ze startów, o godz. 8.31, z powodu jakiegoś nieszczęśliwego błędu, krótko po starcie samolot skręcił w lewo o 90º (...) sierżant Ernst Pleines latał zawsze bardzo dobrze. On jak i wszyscy uczniowie, byli szkoleni stale i dokładnie. Musiał jednak błędnie posłużyć się sterem."

Jednak o innych przyczynach wypadku mogą świadczyć niedokręcone śruby w łożu silnika.

Samolot liczył sobie zaledwie 11 dni, kiedy młody pilot go rozbił. Trafił on do jednostki treningu operacyjnego Jagdgruppe West z bazą przy granicy francusko-hiszpańskiej. Jednak już kilka dni później baza została przeniesiona w okolice Kalisza Pomorskiego. Prawdopodobnie tam samolot otrzymał numer taktyczny 3 i kod radiowy RQ + DS. Tam też, we wsi Jawor, został pochowany pilot.

Wydobycie i renowacja

Do współpracy przy wydobyciu tak cennego okazu zaproszono Gdański Klub Płetwonurków "Rekin". Jego przewodniczący, doświadczony nurek Jerzy Janczukowicz, po wstępnych oględzinach stwierdził, że samolot leżący w jeziorze Trzebuń to rzeczywiście Messerschmitt w naprawdę dobrym stanie. Leżał przewrócony na plecy z przodem pogrążonym w mule z powodu masy silnika. Dural na spodzie płatów był nadal błyszczący. Szczególne wrażenie robiły, i nadal robią, duże czarne krzyże na jasnym tle.

Wszystkie wydobyte z jeziora elementy zostały przewiezione na lotnisko w Góraszce, gdzie zaczęto rekonstrukcję wraku. Brakujące elementy mechanicy dorabiali sami, bądź zamawiali w zaprzyjaźnionym warsztacie.

Niespodzianką dla wszystkich, którzy mieli do czynienia z tym samolotem było uzbrojenie, które było  sprawne mimo spędzenia ponad 55 lat na dnie jeziora. Oba karabiny maszynowe kalibru 13.1 mm i działko pokładowe 20 mm po załadowaniu mogłoby działać, jak w czasie wojny. Także lampka w celowniku po podłączeniu jej do akumulatora zaświeciła się. Oryginalne fragmenty, które zostały wydobyte i odnowione stanowią prawie 80 procent samolotu, co sprawia że ten egzemplarz jest jednym z najbardziej oryginalnych Bf 109 na świecie, a na pewno najbardziej oryginalnym egzemplarzem w Polsce.

Samolot bardzo często trafia do Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie, gdzie Fundacja go deponuje i udostępnia zwiedzającym. Messerschmitta będzie można oglądać w MLP od 1 listopada.

Iskra

Na tę samą lawetę, na której przyjechał do Muzeum Lotnictwa Messerschmitt, zapakowano polski samolot szkolny TS-11 Iskra, który trafi Muzeum Lotnictwa Kbely w Pradze. W zamian Czesi przekażą Polakom czechosłowacki wojskowy samolot szkolno-treningowy Aero L-29 Delfin.

Iskra, która trafi do Czech to egzemplarz w wersji TS-11 bis D o numerze 3H1212 wyprodukowany 1974 roku. Na czas transportu zdemontowano skrzydła, stateczniki poziome i wloty powietrza.

TS-11 Iskra to odrzutowy samolot szkolno-treningowy, opracowany w 1958 roku przez zespół inż. Tadeusza Sołtyka. Prototyp oblatano w 1960 roku. Produkcję seryjną samolotów podjęto w zakładach WSK PZL Mielec w roku 1963. Na Iskrze pobito w 1964 r. cztery światowe rekordy prędkości. Z taśmy produkcyjnej zeszło 423 egzemplarzy wszystkich wersji (z prototypami włącznie). Muzeum posiada w swojej kolekcji jeszcze sześć egzemplarzy.

Dowiedz się więcej na temat: Sławek Zagórski | samolot

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje