Reklama

Kim był D.B. Cooper? Poddało się nawet słynne FBI

Portret pamięciowy D.B. Coopera i poszukiwanie ukrytej (zgubionej?) przez niego gotówki /Getty Images

W 2019 roku FBI oficjalnie zrezygnowało z dochodzenia w sprawie D.B. Coopera, który w 1971 roku porwał samolot i zniknął z pokładu z 200 000 dolarów w gotówce. Nigdy nie udało się było ustalić, kim był tajemniczy porywacz i czy przeżył eskapadę. Nowe informacje pokazują, że naprawdę mógł to zrobić!

Reklama

"Po jednym z najdłuższych i najbardziej wyczerpujących dochodzeń w naszej historii, 8 lipca 2016 roku, FBI oddało akta przydzielone sprawie D.B. Coopera, aby skupić się na innych ważnych sprawach" - mówi oświadczenie Federalnego Biura Śledczego USA.

Te słowa zdecydowanie kończą poszukiwanie sprawcy jednego z najdziwniejszych napadów w historii.

"Chociaż FBI ceni sobie ogromną liczbę wskazówek dostarczanych przez opinię publiczną, żadna z nich nie doprowadziła do ostatecznej identyfikacji porywacza" - dodaje biuro, zaznaczając, że wszelkie nowe dowody będą już przekazywane wyłącznie do celów historycznych.

Reklama

Po wielu latach śledztwa sprawa oficjalnie zostaje odłożona na półkę. FBI wcale nie przesadza, mówiąc o najdłuższym i najbardziej wymagającym dochodzeniu. Cofnijmy się w czasie do wieczora 24 listopada 1971 roku. W tym momencie na pokładzie jednego z amerykańskich samolotów pojawia się pasażer i grozi: Mam ze sobą bombę!.

Proszę siadać

O czwartej po południu na zachodzie USA wzniósł się z pasa startowego międzynarodowego lotniska w Portland Boeing 727, kierował się do Seattle z międzylądowaniem na tankowanie w Takomie. Po 40 minutach lotu mężczyzna siedzący na fotelu 18C i podróżujący jako Dan Cooper zamówił kieliszek bourbona. Obsługującej go stewardesie Florence Schaffner (ur. 1948) daje następnie list z tekstem: “W walizce mam bombę. Użyję jej, jeśli to będzie konieczne. To porwanie".

Po poinformowaniu załogi o zdarzeniu stewardesa dostaje instrukcję, że ma usiąść obok Coopera. Porywacz następnie przekazuje swoje prośby za pośrednictwem stewardessy. Chce, aby samolot krążył nad Takomą, dopóki nie otrzyma dwóch głównych i dwóch zapasowych spadochronów oraz 200 000 dolarów w gotówce. Jeśli żądania nie będą spełnione, wysadzi w powietrze cały samolot. Czy to możliwe, że blefuje? Najwyraźniej nie, stewardesie pokazuje zawartość walizki, w której kryje się plątanina drutów i coś, co wygląda dokładnie jak bomba!

Został tylko krawat

FBI szybko oceni sytuację i stwierdzi, że żądania porywacza w porównaniu z możliwymi konsekwencjami, jeśli faktycznie wystrzelił samolot, są znikomą stratą. W związku z tym zgadzają się. Na lotnisku w Seattle dostaje teczkę z banknotami i spadochrony. W zamian Cooper uwalnia pasażerów i stewardessę. Pilotom po zatankowaniu rozkazuje lecieć do Meksyku.

Samolot startuje o 19:40 i zamiast w Meksyku, ląduje dwie godziny później w Reno w Nevadzie. Oficerowie okrążają samolot i wpadają do środka. Ku ich zaskoczeniu samolot, z wyjątkiem pilotów, jest całkowicie pusty. Oprócz Coopera brakuje również dwóch z czterech spadochronów i teczki z pieniędzmi. Po tajemniczym porywaczu pozostał tylko krawat ze spinką. Co się z nim stało?

Zniknął czy umarł?

Jeden z pilotów wspomina, że około 20 minut po starcie samolotu zapala się w kokpicie lampka kontrolna, wskazująca, że tylne drzwi samolotu nie są jeszcze zabezpieczone. Czy Cooper mógłby wykonać niebezpieczny skok? Wygląda na to, że tak. Ale cała sprawa ma pewien haczyk. Przez cały lot porwany samolot, obserwują amerykańskie myśliwce F-06 i żaden z pilotów nie zauważa, żeby ktoś wyskoczył z samolotu...

Nie można tego jednak z całą pewnością wykluczyć. Ale żadnego innego wyjaśnienia jego zniknięcia nie ma, ponieważ porwany samolot jest następnie przeszukiwany kawałek po kawałku. Setki żołnierzy, policjantów i ochotników przez kilka miesięcy przeszukują duży obszar, gdzie ewentualnie mógł spaść Cooper. Jednak teren jest zbyt wielki i nie można go dokładnie określić. Wielu śledczych było wówczas przekonanych, że skok w mroźną noc był tak niebezpieczny, że szansa na przeżycie porywacza była znikoma. Ale nawet po długich poszukiwaniach, nie znaleziono jego ciała, spadochronu ani ubrania wskazującego na jego śmierć lub nawet pomyślne lądowanie.

Treści popularno-naukowe z miesięcznika Enigma wydawnictwa Amconex

Enigma

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje