Reklama

Kiedy partia organizuje wybory. Głosowanie w PRL

Wybory prezydenckie przeprowadzone przez Zgromadzenie Narodowe PRL w 1989 roku. Wybory zostały przeprowadzone na podstawie ustaleń Okrągłego Stołu. Jedynym kandydatem był dotychczasowy Przewodniczący Rady Państwa generał Wojciech Jaruzelski, który zdobył 270 głosów na 537 możliwych

​W 1946 roku komuniści byli pewni, że w legalny sposób nie wygrają głosowania. Zaprzęgli cały aparat partyjny, podległe im instytucje państwowe i media, aby wynik był po ich myśli. Robili tak też w kolejnych latach, aż do 1989 roku.

Reklama

Polscy komuniści długo dochodzili do wprawy w fałszowaniu wyborów. W końcu stworzyli system głosowania, który pozostawiał obywatelowi jedynie pozorną wolność wyboru - na liście znajdowali się wyłącznie starannie wyselekcjonowali kandydaci. Zawsze wygrywali ci, których wskazywała partia. Choć nawet wówczas skala oszustw i wypaczeń była ogromna.

Ówczesne władze korzystały z doświadczeń i wzorców z ZSRR. Przed referendum utworzono Państwową Komisję Bezpieczeństwa, której przewodził minister obrony narodowej, marszałek Michał Rola-Żymierski. By uniknąć problemów, referendum od początku do końca miała przeprowadzić partia. Komisja nie została utworzona jedynie dla przeprowadzenia wyborów. Jej rola polegała także na walce z przeciwnikami nowego systemu. Do tego zadania przed wyborami powołano nowe formacje.

Reklama

Jak pisze Leszek Gorycki: "Jednym z elementów tych przygotowań było powołanie do życia formacji, która zależna była tylko i wyłącznie od partii komunistycznej. (...) Przez cały okres swojej działalności występowała też pod niezmienną nazwą Ochotnicza Rezerwa Milicji Obywatelskiej. Gorącym orędownikiem powołania formacji pełniącej funkcje pomocnicze wobec organów aparatu bezpieczeństwa był Władysław Gomułka, który widział potrzebę takiej aktywizacji społeczeństwa, bez konieczności angażowania środków finansowych ze strony władz państwa".

Jako pierwszy o formacjach paramilitarnych zależnych wyłącznie od partii wspomniał Roman Zambrowski, mówiąc na posiedzeniu w Łodzi: "Pierwszym zadaniem, jakie stanie przed nami w tej dziedzinie, stanowi zadanie skupienia wszystkich sił do zabezpieczenia bezpieczeństwa wyborów. Musimy przed wyborami rozgromić bandy, musimy do wyborów stworzyć taką siłę, taką organizację siły, aby bandy, które będą starały się rozbijać wybory, zdru­zgotać i rozbić. W związku z tym powinniśmy się przygotować do tego, aby przyjąć udział w tym dziele państwowym, które jest na warsztacie prac naszego Rządu, w dziale organizacji rezerwy ochotniczej Milicji Obywatelskiej".

ORMO wiernie służyło władzy w kolejnych latach, aż do upadku komunizmu w Polsce. Wszystkie przeprowadzane w PRL wybory odbywały się pod czujnym okiem partyjnej bojówki. Funkcjonariusze ORMO nie tylko pilnowali komisji wyborczych, nadzorowali wydawanie kart wyborczych, ale nakłaniali obywateli do głosowania, a niepokornych odpowiednio karali.

Radzieckie wzorce

Władysław Gomułka i Bolesław Bierut poprosili Moskwę o pomoc w organizacji głosowania. 20 czerwca 1946 roku do Warszawy przyjechał naczelnik Wydziału D Ministerstwa Bezpieczeństwa Państwowego, ppłk Aron Pałkin. Dwa dni później odbył naradę z przywódcami Polskiej Partii Komunistycznej. W wyniku obaw co do realnego poparcia wśród społeczeństwa zdecydowano, że bezpieczniej będzie sfałszować wyniki referendum.

Tak też się stało. Fałszerstwa były przeprowadzane na każdym etapie głosowania. Do kart wyborczych i protokołów dostęp miała wyłącznie grupa zaufanych ludzi, którzy i tak byli kontrolowani przez funkcjonariuszy Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Komuniści nawet nie starali się obliczyć faktycznych wyników referendum. Policzono jedynie głosy z 60 procent komisji obwodowych. Pozostałe karty trafiły do urzędów powiatowych. Tam po prostu dodano karty z odpowiednimi głosami, a niektóre prawidłowo oddane głosy uznano za nieważne ze względu na dopiski, które robiła sama komisja.

Rosyjski historyk, Nikita Pietrow, napisał, że "po referendum od nowa napisano 5994 protokoły z obliczonymi głosami i podrobiono około 40 tysięcy podpisów członków komisji obwodowych. Siemion Dawydow dostawał paczki z protokołami z Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego za pośrednictwem Stanisława Radkiewicza - i przekazywał je grupie Pałkina. Nowe protokoły wracały tą samą drogą. (... ) Jak stwierdzono w raporcie dla Stalina , w wyniku pracy specjalistów z Moskwy odsetek Polaków, który udzielili twierdzącej odpowiedzi na pierwsze pytanie wzrósł do 50-60 procent (zależnie od województwa), podczas gdy w oryginalnych protokołach wynosił on w rzeczywistości 1-15 procent. W nowych protokołach zwiększono także liczbę twierdzących odpowiedzi na drugie i trzecie pytanie. Pracę zakończono 27 sierpnia 1946, a nazajutrz cała grupa wyjechała do Moskwy".

Według oficjalnych danych na pierwsze pytanie "tak" odpowiedziało 68 procent głosujących, na drugie - 77,2 procent, a na trzecie - 91,4 procent obywateli. Pałkin za sfałszowanie referendum otrzymał Order Czerwonego Sztandaru, choć nie wszystko poszło zgodnie z planem. W niektórych komisjach wyciekły prawdziwe wyniki głosowania. Na przykład mieszkańcy Krakowa dowiedzieli się, że dopisano ponad 40 procent głosów. W następnym głosowaniu wyeliminowano te błędy.

***Zobacz także***

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Sławek Zagórski | wybory | Polska Rzeczpospolita Ludowa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje