Katastrofa "Kopernika". Prawdziwa przyczyna była zbyt niewygodna

Ił-62 uderzył w wał jednego z fortów Twierdzy Warszawa /Agencja FORUM

Tuż po katastrofie pojawiły się plotki, że był to zamach bombowy. Powstała specjalna komisja śledcza, a sprawie zaczęła przyglądać się Służba Bezpieczeństwa. Cała prawda o katastrofie lotu „Mikołaja Kopernika” wyszła na jaw dopiero w 2010 roku. Nie była ona przyjemna dla polskich władz.

Reklama

Tuż po wypadku miejsce zabezpieczyła milicja, ZOMO i WSW - samolot spadł na teren jednostki Wojska Polskiego. Nikt niepowołany nie mógł dostać się na miejsce wypadku. Dziennikarzom lokalnych mediów zabroniono pisać o wypadku, informując, że do obiegu dopuszczone są wyłącznie depesze Polskiej Agencji Prasowej. Dzień po wypadku, 15 marca 1980 roku wszystkie dzienniki w Polsce opublikowały krótką depeszę: "Biuro Polityczne KC PZPR, Rada Państwa i Rada Ministrów wyrażają głęboki żal i współczucie rodzinom ofiar katastrofy lotniczej". I tyle. Temat był powoli wyciszany.

Ostatnią informację podano 31 marca. Prasa pisała, że na pokładzie iliuszyna znajdowała się tona paliwa i, że trwają poszukiwania silników. Kolejne artykuły pojawiły się dopiero po zakończeniu śledztwa. W międzyczasie opinia publiczna huczała od plotek. Niekiedy całkowicie absurdalnych i pozbawionych sensu.

Zamach, porwanie i inne spiski

Reklama

Jedną z 77 pasażerów była Anna Jantar, słynna i podziwiana piosenkarka. "Mikołajem Kopernikiem" wracała z trasy koncertowej, podczas której występowała w polonijnych klubach w Chicago i New Jersey. Natychmiast pojawiła się plotka, że katastrofa tak naprawdę miała zatuszować porwanie Anny Jantar, którego miał dopuścić się arabski szejk. Oczywiście nie miało to nic wspólnego z prawdą.

Pojawiła się także teoria o zamachu bombowym, co na przełomie lat 70. i 80. nie było niczym zaskakującym. W latach 70. w wyniku zamachów bombowych zniszczonych zostało 10 samolotów liniowych. Problem w tym, że elementy kadłuba były ledwie osmolone od niewielkich pożarów. Samolot rozpadł się po uderzeniu o ziemię, gubiąc jedynie elementy poszycia na drzewach. W dodatku żadna z licznych organizacji terrorystycznych nie była zainteresowana przyznaniem się do zamachu.

Po Warszawie krążyła plotka, że władze chcą zrzucić winę na pilotów, by chronić radziecką konstrukcję i lata zaniedbań, jakie miały miejsce w PLL "Lot" od połowy lat 70. powtarzano informację, że pracownicy linii zagrozili strajkiem, jeśli nie zostaną podane faktyczne przyczyny katastrofy. Komisja badania wypadków lotniczych opublikowała raport już w połowie kwietnia 1980 roku.

Dowiedz się więcej na temat: katastrofa Kopernika | Sławek Zagórski

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje