Reklama

Jozef Tiso. Początki kariery księdza-dyktatora

Ksiądz Tiso jest jedną z najważniejszych postaci w historii Słowacji. Jak wyglądałby to państwo gdyby nie jego zaangażowanie polityczne? Czy w ogóle by istniało?

28 października 1918 roku na praskim Rynku Starego Miasta ogłoszono powstanie państwa Czechów i Słowaków. Obie nacje stanowiły jednak łącznie niespełna 2/3 jego ludności - pozostałą część stanowili przede wszystkim właśnie Niemcy i Węgrzy. Rychło okazało się też, że Czesi i Słowacy mieli odmienne wyobrażenia na temat własnego państwa. Powstanie Pierwszej Republiki Czechosłowackiej było w gruncie rzeczy efektem dwóch strachów.

Reklama

Czesi obawiali się dominacji niemieckiej, podczas gdy Słowacy drżeli na myśl o powrocie w granice węgierskiej Korony Świętego Stefana. Elity czeskie traktowały Słowaków najczęściej jako "młodszych braci" i jako "jedną z gałęzi narodu czechosłowackiego", podczas gdy Słowacy oczekiwali autonomii. Niestety dla tych ostatnich, wysoko uprzemysłowione ziemie czeskie miały ogromną przewagę ekonomiczną nad zacofaną, górzystą Słowacją, której elity polityczne i intelektualne z zazdrością patrzyły w stronę Pragi.

Słowacka Partia Ludowa

Słowacy przez całe dwudziestolecie międzywojenne czekali na swoją szansę. Szansę na niepodległość i uniezależnienie się od coraz bardziej niewygodnego związku z czeskim patronem. Radykalni słowaccy politycy już po I wojnie światowej skupili się w Słowackiej Partii Ludowej (SPL). Wśród jej członków znalazło się dwóch księży: uznawany dziś za ojca narodu słowackiego Andrej Hlinka oraz mało jeszcze się wówczas liczący ksiądz Józef Tiso - późniejszy pierwszy prezydent niepodległej Słowacji.

Nie da się opowiedzieć o życiu księdza Tiso, nie wspominając chociaż w zarysie o SPL. Jej początki sięgają 1906 roku. W swym programie akcentowała ona nie tylko tendencje narodowe i katolickie, ale również konieczność wolności słowa. Miało to w owym czasie spore znaczenie. Węgierska część monarchii Habsburgów rządzona była przez nacjonalistyczne elity Budapesztu, prowadzące politykę daleko idącej madziaryzacji. Stanowiło to ogromne zagrożenie dla żywiołu słowackiego, który gwałtownie przeciwstawiał się presji węgierskiej. W tamtym okresie, poza SPL istniała tylko jednak słowacka partia polityczna - Słowacka Partia Narodowa, o zabarwieniu silnie, nomen omen nacjonalistycznym. Po 1918 roku, w warunkach niepodległej demokratycznej Czechosłowacki nie uzyskała ona jednak realnej siły politycznej.

SPL została natomiast zdelegalizowana w czasie I wojny światowej, ale po licznych perturbacjach odrodziła się po rozpadzie Austro-Węgier. Ugrupowanie, od samego początku kierowane przez księdza Andreja Hlinkę, domagało się autonomii wobec Czech i głośno protestowało przeciwko niewypełnianiu przez praskich polityków postanowień tzw. umowy pittsburskiej. Na mocy tej ostatniej Słowacy oczekiwali na uzyskanie autonomii w ramach nowoutworzonej Czechosłowacji, do czego jednak nie doszło przez całe dwudziestolecie międzywojenne.

W początkach niepodległości, SPL miała charakter katolicko-narodowy. Deklarowała ona programową walkę z trzema tendencjami, uważanymi przez nią za szczególnie zgubne: ateizmem, protestantyzmem i ideą czechosłowakizmu. Mianem "czechosłowakizmu" określano pogląd zakładający istnienie jednego narodu czechosłowackiego, co było intensywnie lansowane przez cześć polityków czeskich. Kiedy do partii wstępował ksiądz Jozef Tiso, ani tendencje antysemickie, ani silnie nacjonalistyczne nie odgrywały jeszcze istotnej roli w jej programie.

"Republika proboszczów"

Międzywojenną Słowację nieprzypadkowo określa się niekiedy terminem "republika proboszczów". To właśnie księża odgrywali szczególną rolę w kształtowaniu się słowackiej świadomości narodowej. Gdy na początku dwudziestolecia międzywojennego inne narody regionu miały już ugruntowaną tożsamość, Słowacy cały czas pozostawali w tyle. Trwała w najlepsze kampania "uświadamiająca", jednocześnie jednak władze w Budapeszcie kontynuowały kurs polityki postępującej madziaryzacji.

Sprawy nie ułatwiał Słowakom fakt, iż w porównaniu do Czech, odsetek inteligencji był wśród nich wręcz śmieszne mały. Dowodem na to może być choćby to, że na początku istnienia Pierwszej Republiki Czechosłowackiej, to właśnie czescy intelektualiści tworzyli zręby edukacji na terenach Słowacji. Jedyną grupą społeczną, w której odsetek ludzi wykształconych (i świadomych swojego pochodzenia) znajdował się na wysokim poziomie wykształcenia, był właśnie kler.

Pragmatyk czy narodowiec?

Przyszły przywódca Słowacji Józef Tiso urodził się 13 października 1887 w miejscowości Bytča. Jego środowisko domowe trudno zaliczyć do inteligenckich - ojciec był rzeźnikiem, który aby utrzymać siedmioro dzieci musiał pracować dodatkowo w swoim gospodarstwie. Jednocześnie, w domu kładziono szczególnie silny nacisk na wychowanie w duchu religii katolickiej, co zaowocowało późniejszym powołaniem Tiso. Czy wyniósł on z domu świadomość narodową? Trudno to jednoznacznie stwierdzić. Zgodnie z prawem był Słowakiem, ponieważ wiadomo, że jego rodzina posługiwała się językiem słowackim jako ojczystym. Nie musiało to jednak automatycznie oznaczać jego osobistej świadomości. Początkowo nazwisko przyszłego prezydenta Słowacji, był zapisywane z węgierska: Tiszó. Może więc jego rodzina poczuwała się do kultury węgierskiej? A może jedynie padła ofiarą polityki madziaryzacyjnej?

W 1902 roku Tiso podjął naukę w gimnazjum pijarów w Nitrze, a niedługo potem zdecydował się na zostanie duchownym. Wydaje się, że w czasach szkolnych, sprawy narodowe nie odgrywały jeszcze w jego życiu istotnej roli. Gdy jego koledzy próbowali manifestować swoją narodowość, on większość swoich sił skupiał na nauce. Upór, wielka ambicja oraz pragmatyzm pozwoliły mu w cztery lata później dostać się na prestiżowy teologiczny uniwersytet Pázmáneum w Wiedniu, gdzie dzięki wytężonej pracy i obowiązkowości uzyskał doktorat z teologii. Na uczelni pogłębiał swoją znajomość rodzimego języka, czynił to jednak nie tyle z pobudek narodowych, co praktycznych. Gdy tworzył swoje kazania, spisywał je zarówno po węgiersku jak i po słowacku, z myślą, że prędzej czy później najprawdopodobniej trafi w rodzinne strony. W 1910 roku Józef Tiso uzyskał święcenia kapłańskie i rok później jako wikary trafił do parafii w miejscowości Rajec koło Żyliny.

Wbrew legendom tworzonym później na potrzeby ideologii, Tiso w początku swojej duszpasterskiej kariery nie był wielkim bojownikiem o "sprawę słowacką". Poważnie zaczął się nią zaczął interesować dopiero po roku 1911. Wiązało się to między innymi, ze znajomością z rodziną późniejszego ministra słowackiego Ferdinanda Ďurčanský’ego, która czynnie agitowała na rzecz sprawy narodowej. Górę wzięło pragmatyczne nastawienie Jozefa Tiso. Zdawał on sobie jednak sprawę, że zbyt głośne występowanie w obronie żywiołu słowackiego wiąże się z zagrożeniami. Mogło wręcz zaowocować jedynie przeniesieniem na jakąś odległą parafię, w regionie zdominowanym przez etnicznych Węgrów.

Słowak czy Węgier?

Dwa lata później Tiso został wysłany jako wikary do parafii w Bánovcach nad Bebravou. Właśnie tam zaczął uczestniczyć w stowarzyszeniu oświatowo-religijnym Koła Katolickiego i w Związku Kawalerów. Zaczął również czynnie zabierać głos na łamach prasy. Nadal jednak nie włączył się w żadną ze słowackich inicjatyw narodowych w tym i w założoną przez Andreja Hlinkę Słowacką Partię Ludową. W jego tekstach sprawom narodowym miejsca ustępowały tematy społeczno-religijne.

Józef Tiso miał niecałe 27 lat gdy w Europie wybuchła Wielka Wojna. Zgodnie z oficjalnymi życiorysami, odznaczył się on niezwykłym męstwem podczas działań wojennych jako duszpasterz. Co ciekawe, był on m.in. autorem odezw utrzymanych w duchu patriotyzmu węgierskiego. Po kilku miesiącach walk jego oddział został wysłany do Słowenii, gdzie Tiso ciężko zachorował i został umieszczony na kuracji w sanatorium. Niedługo później, już jako weteran wojenny, Tiso został wysłany aby spełniać posługę kapłańską w Nitrze położonej nieopodal Bratysławy (weg. Pozsony). Jako publicysta i człowiek wykształcony szybko stał się członkiem miejscowych elit. Cały czas jednak nie angażował się w słowacką sprawę narodową.

Po raz pierwsze Tiso zaangażował się poważnie w sprawy polityczne, dopiero w 1918 roku. Wtedy to został sekretarzem słowacko-węgierskiego tygodnika Nitra-Nyitra którego redaktorem naczelnym był słowacki ksiądz Eugen Filkorn późniejszy poseł na sejm czechosłowacki. W swoich artykułach Tiso pisał o potrzebie zreorganizowania Królestwa Węgier i zbudowania nowych państw. Kiedy wojska czeskie wkroczyły na teren Słowacji, ksiądz zrzekł się swoich funkcji, został natomiast protokolantem w utworzonej przez Czechów Słowackiej Radzie Narodowej. Niedługo później zapisał się do Słowackiej Partii Ludowej księdza Hlinki. Dopiero wtedy wszedł na dobre do wielkiej polityki. Miał wtedy już 31 lat. Wielu jego rówieśników miało już za sobą wieloletnią walkę o niezależność polityczną i kulturową Słowacji.

Sprawa narodowa

Tzw. "kwestia słowacka" była mocno zagmatwana. Teoretycznie Słowacka Partia Ludowa dążyła do uzyskania pełni autonomii dla ziem zamieszkałych przez Słowaków. Jednak wobec poważnej groźby rewizjonizmu węgierskiego, Słowacy zmuszeni byli związać się z Czechami. To właśnie dlatego w 1918 roku delegacja słowacka zdecydowała się związać losy narodu słowackiego z Czechami w ramach Pierwszej Republiki Czechosłowackiej.

Początkowo, Tiso nie odgrywał w partii żadnej istotnej roli. Nic w tym zresztą dziwnego, ponieważ w jej szeregach skupiło się wielu doświadczonych słowackich działaczy ludowych i narodowych. W budowaniu pozycji Tiso we wskrzeszonej SPL, znaczną rolę odegrały jego dobre kontakty z biskupem Nitry. To właśnie on życzliwie poinformował Andreja Hlinkę o aktywności politycznej i działalności publicystycznej ambitnego Jozefa Tiso. Młody ksiądz posiadał zresztą wszystkie cechy, które mogły mu zapewnić polityczną karierę. Otrzymał gruntowne wykształcenie, które potrafił wykorzystać w swoich przemówieniach do prostych ludzi. Jednocześnie, Tiso miał odpowiednie kontakty wśród elit kościelnych.

Coraz częściej pisywał on również w swoich artykułach o polityce i o potrzebie niepodległości Słowacji. W swoich tekstach coraz odważniej występował przeciwko Czechom, ale również przeciw tendencjom socjaldemokratycznym na terenie Słowacji. Niektórzy z badaczy, wskazują, że w pismach z tego okresu można już doszukać się pierwszych autorytarnych zapędów. Coraz częściej również otwarcie manifestował on swój antysemityzm. W ten sposób kariera Tiso zaczynała się coraz dynamiczniej rozwijać. W 1919 roku założył w Niżycy lokalny odział ludowców i czynnie działał nad propagowaniem idei partii w okolicznych terenach. Nie dziwi zatem fakt, że Hlinka zaczął uważnie przyglądać się młodemu Tiso.

Tym niemniej pozycja tego ostatniego w partii nie była zbyt silna. W 1920 roku podczas wyborów do czechosłowackiego parlamentu nie udało się zyskać odpowiedniej liczby głosów. Nie zrażony porażką, pisywał do takich gazet jak "Slovak" (organ partii ludowej) czy "Duchovny pastier" (magazyn filozoficzno-teologiczny).

Silniejszego wiatru w polityczne żagle Tiso nabrał w pół roku po wyborach z roku 1920. Wtedy to w Rużomberku księża katoliccy należący do SPL założyli Klub Polityczny Katolickiego Duchowieństwa Słowackiej Partii Ludowej. Chociaż formalnie na jego czele stanął ksiądz Bubnic, jednak faktycznie kierował nim właśnie Jozef Tiso.

Równolegle, młody ambitny ksiądz wpinał się po szczeblach kariery kościelnej. Przez rok, dzięki staraniom swojego protektora biskupa Karola Kmetko był prałatem. Przez kolejne dwa lata pełnił nawet funkcję jego sekretarza. Dla Tiso istotniejsza była już jednak kariera polityczna. W 1923 roku znalazł się w gronie zaufanych ludzi księdza Hlinki. Co więcej, teksty jego autorstwa stawały się coraz ostrzejsze i bezpośrednie. I to do tego stopnia, że za "podburzanie ludu" został nawet skazany przez sąd czechosłowacki na grzywnę i więzienie.

Władze kościelne uznały w takiej sytuacji, że młody ksiądz zaczyna sprawiać zbyt duże problemy. Ze stanowiska sekretarza biskupa, został przeniesiony na swoją starą parafię w Bánovcach nad Bebravou. Nie zamierzał zasypywać gruszek w popiele i oddawał się pracy politycznej. Swój czas poświęcił na pisanie artykułów, budowanie lokalnych struktur partyjnych i pracy samorządowej. To wszystko przyniosło oczekiwane efekty. 15 listopada 1925 roku został wybrany deputowanym do Zgromadzenia Narodowego. Dla księdza Józefa Tiso rozpoczął się czas wielkiej polityki.

Śledząc pierwsze lata politycznej działalności księdza Tiso można odnieść wrażenie, że nie był on największym orędownikiem sprawy słowackiej. Jego zaangażowanie, przynajmniej początkowo, wynikało raczej z życiowego pragmatyzmu niż ze szczerego oddania idei. Tym niemniej to właśnie jemu, a nie naiwnym idealistom dane zostało odegrać kluczową rolę w historii Słowacji.

Paweł Rzewuski


Artykuł opublikowany zgodnie z licencją CC BY-SA 3.0.Oryginalny tekst można znaleźć na stronie Histmag.org.

Histmag.org

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje