Reklama

Józef Piłsudski. Biografia przewrotna

Józef Piłsudski na froncie galicyjskim /Z archiwum Narodowego Archiwum Cyfrowego

Józef Piłsudski - jeden z najbardziej kontrowersyjnych Polaków XX wieku. Wielki wódz, twórca niepodległości, pogromca bolszewików. Jednocześnie przywódca, który nie przebierał w środkach, by osiągnąć cel, a swoich przeciwników zamykał w obozach. Maciej Gablankowski odkrywa nieznane dotąd detale z życia marszałka.

Przez jednych uważany za odważnego konspiratora, wręcz terrorystę. Przez drugich za tchórza, który jak ognia unikał niebezpieczeństwa. To on zapewnił kobietom w Polsce prawa wyborcze, choć dał się poznać jako mizogin i szowinista.

Reklama

Postać Piłsudskiego do dziś budzi wiele sprzecznych uczuć, a to, jakim przywódcą był naprawdę, wciąż pozostaje tajemnicą. Czy rzeczywiście stworzył on niepodległą Polskę, czy tylko przywłaszczył sobie dokonania innych? W jakim stopniu sukces bitwy warszawskiej był jego zasługą?

W książce Maciej Gablankowski rozprawia się z najczęściej powtarzanymi mitami na temat Marszałka i prezentuje zupełnie inne spojrzenie na tę genialną, choć skomplikowaną i kontrowersyjną postać. To sprawia, że otrzymujemy biografię niezwykle błyskotliwą i inspirującą do niekończących się historycznych dyskusji. Jak zaczęła się wojenna droga Piłsudskiego? Poniżej fragment biografii Piłsudskiego:

Wojna przyszła dla wszystkich niespodziewanie. Gdy pod koniec czerwca Piłsudski ponownie został wybrany na Komendanta Sił Wojskowych przez Komisję Skonfederowanych Stronnictw Niepodległościowych, już po zamachu na arcyksięcia Ferdynanda, zapytany o ocenę sytuacji, odpowiedział: "Na trzydzieści pięć procent wojna".

Czyli na sześćdziesiąt pięć procent pokój. Polskie stronnictwa niepodległościowe były zupełnie na to nieprzygotowane. Także Piłsudski, planujący od lat podjęcie czynnej akcji, gdyby wystąpiła taka sytuacja, nie jest pewien, co robić. Nie zrezygnowano nawet z wyjazdowych kursów szkoleniowych dla Strzelców w lipcu. Pod koniec miesiąca ani Piłsudski, ani Strzelcy nie wiedzą, co będzie z nimi dalej. Niektórzy z nich - austriaccy rezerwiści - dostają wezwania mobilizacyjne. Jak tak dalej pójdzie, to zamiast polskich założą c.k. mundury.

Tymczasem na świecie gęstniała atmosfera. Arcyksiążę Ferdynand zginął z ręki serbskiego radykała Gavrila Principa w Sarajewie, w stolicy anektowanej kilka lat wcześniej przez Austrię Bośni. Serbscy nacjonaliści uważali, że to terytorium należne ich krajowi. W odpowiedzi na zamach c.k. monarchia wystosowała do Serbii ultimatum, które Serbia właściwie zgodziła się wypełnić, z jednym drobnym wyjątkiem. Teraz jednak było to już tylko szukanie pretekstu do wojny.

Niemcy wcześniej ogłosili poparcie dla Austriaków, Rosjanie zapowiedzieli obronę "bratniej" Serbii, a Francuzi zadeklarowali, że wypełnią sojusznicze zobowiązania wobec Rosji. Brytyjska inicjatywa zorganizowania konferencji pokojowej została odrzucona. Okazało się, że właściwie wszyscy tej wojny chcą. Austro-Węgry wypowiedziały ją Serbii 28 lipca 1914 roku. Pierwsza kostka domina została przewrócona i świat runął w czteroletnią rzeź. Zginą miliony.

INTERIA.PL/materiały prasowe

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje