Reklama

Hugh Glass - człowiek, który oszukał przeznaczenie

Historia Hugh Glassa jest jedną z najbardziej niezwykłych, z jaką można się spotkać. Ze złamaną nogą, z wystającymi żebrami i oskalpowaną głową wracał do cywilizacji przez ponad 300 kilometrów. Wyprawa ta stała się legendą.

Na temat Hugh Glassa niewiele wiadomo. Po jego wyprawie mówiono, że był piratem, który postanowił zerwać z przeszłością i rozpocząć nowe życie, jako traper i przewodnik po bezkresach Środkowego Zachodu. Prawdopodobnie urodził się w Filadelfii około 1783 roku. Do historii przeszła jednak jego niesamowita wyprawa.

Reklama

W 1823 roku był już od kilku lat przewodnikiem na zachodnich pustyniach, kiedy zgłosili się do niego William Ashley i Andrew Henry przygotowujący wyprawę w górę rzeki Missouri. Potrzebowali oni doświadczonego trapera, a do tego hojnie płacili.

Przez większość wyprawy odkrywcy stosowali długie łodzie, podobne do tych, które 19 lat wcześniej używali Lewis i Clark w czasie wielkiej ekspedycji lądowej na zachód kontynentu.. Dotarli nimi do Grand River, gdzie musieli je zostawić i w dalszą drogę ruszyli pieszo. Od tego miejsca ekspedycja podzieliła się na dwa zespoły - mniejszy dowodzony przez Glassa, który miał prowadzić rozpoznanie. I większy, na czele którego szedł Henry.

12 mil na południe od miejsca, gdzie dziś leży miejscowość Lemmon w Południowej Dakocie Glass napotkał niedźwiedzicę grizzly z dwoma małymi. Na jego nieszczęście był wówczas sam. Niedźwiedzica natychmiast się na niego rzuciła. Glass wystrzelił. Spudłował. Niedźwiedzica rozpłatała mu klatkę piersiową. Hugh zdołał wyciągnąć nóż i z jego pomocą zaczął się bronić. Zwierzę kolejny raz rzuciło się na niego łamiąc przy tym mu nogę.

Zostawiony na śmierć

Jego towarzysze słysząc krzyki przybiegli szybko na miejsce. Tam zobaczyli krwawiącego, ciężko rannego Glassa i ledwie żywą niedźwiedzicę. Strzałem w głowę dobili zwierzę i zaczęli opatrywać trapera. Miał zerwaną skórę z głowy i klatki piersiowej, tak że wystawały żebra. Między nimi znaleziono złamany pazur niedźwiedzia. Poszukiwacze postanowili go tam zostawić, żeby jego wyciągnięcie nie spowodowało wykrwawienia. Za nastawianie nogi nawet się nie zabrali, ponieważ uważali, że stan rannego jest beznadziejny.

Ekspedycja nie mogła zbyt długo zostać w tym miejscu. Musieli szybko dotrzeć do Yellowstone. Andrew Henry poprosił, aby z Glassem zostali ochotnicy i kiedy umrze go pochowali. Widząc stan, w jakim był traper John Fitzgerald i Jim Bridger natychmiast po odejściu towarzyszy zaczęli kopać grób. Wrzucili do niego Glassa, przykryli niedźwiedzią skórą i zasypali liśćmi. Broń oraz nóż zabrali ze sobą i odjechali.

Jednak Glass nie umarł. Po kilku godzinach odzyskał przytomność. Był sam, bez broni, ze złamaną nogą i trzycalowym pazurem wbitym między żebra. Najbliższe miejsce, gdzie mógł otrzymać pomoc było ponad 300 kilometrów dalej - w forcie Kiowa.

Ku ratunkowi

9 września 1823 roku ruszył w drogę ku rzece Cheyenne. Udało mu się nastawić nogę i zrobić prowizoryczne kule. Infekcja, która się wdała w rany powodowała gorączkę. Glass często tracił przytomność. Pewnego dnia, kiedy ją odzyskał okazało się, że jego ciało obgryza mały grizzly. Glass odstraszył go kulą. Legenda mówi, że na swoje rany kładł robaki, które zjadły martwe mięso ratując go od śmierci. Stanowiły też. Obok dzikich jagód i pędów, główne jego pożywienie. Raz udało mu się odgonić wilki od truchła bizona. Dzięki temu zabrał ze sobą trochę surowego mięsa.

Glass twierdził później, że jedyne co utrzymywało go przy życiu to chęć zabicia tych, którzy zostawili go na pewną śmierć.

Ratunek

Pokonanie ponad 160 kilometrów i doczołganie się do rzeki Cheyenne zajęło Glassowi dwa miesiące. Tam z powalonych drzew zrobił tratwę, co zajęło mu niemal tydzień. Stamtąd wraz z prądem rzeki spłynął do fortu Kiowa.

Przez kilka miesięcy po dotarciu na miejsce odzyskiwał zdrowie. Kiedy rany się zagoiły ruszył na poszukiwania Johna Fitzgeralda i Jima Bridgera. Tego drugiego znalazł bardzo szybko w punkcie handlu futrami na rzece Yellowstone. Nie zabił go jednak. Brigder miał dopiero 19 lat i Glass stwierdził, że będzie to dla niego dobra nauczka na przyszłość.

Jednak nie odpuścił Fitzgeraldowi, którego uparcie szukał. W końcu musiał zrezygnować z zabicia go, ponieważ ten, aby uratować życie wstąpił do armii, gdzie chroniło go prawo federalne.

Legenda

Glassa ciągnęło do dziczy. Wrócił do fachu, w którym był mistrzem - przeprowadzał po szlakach Dzikiego Zachodu myśliwych i odkrywców. Zginął w 1833 roku w czasie walki z Indianami z plemienia Arikaras.

Dla odkrywców zachodniego wybrzeża Ameryki Północnej stał się legendą. Opowiadano, że szkolili go sami zwiadowcy indiańscy, że zabił i oskalpował Fitzgeralda i Bridgera. Powstały opowiadające o jego przygodach książki, a w 1971 roku film - "Człowiek w dziczy". Stał się legendą i symbolem  eksploracji Dzikiego Zachodu, a przede wszystkim człowiekiem, który wiele razy oszukiwał przeznaczoną mu śmierć.

Źródła:

Herman J. Viola; "Exploring the West"; Waszyngton 1988

Nancy M. Peterson; "Wild West"; Waszyngton 2000

Jon T. Coleman; "Here Lies Hugh Glass: A Mountain Man, a Bear, and the Rise of the American Nation"; Waszyngton 2013

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Ameryka Północna | historia | Sławek Zagórski | Dziki Zachód | Kiowa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje