Reklama

HMS "Dolphin". Marynarze chcieli go rozebrać dla kobiet

Tahitańskie kobiety potrafiły zaintrygować brytyjskich marynarzy swoją urodą, co można było zobaczyć w filmie "Bunt na Bounty" /Getty Images

W 1767 roku marynarze z HMS "Dolphin" omal nie doprowadzili do katastrofy. Wyciągali z kadłuba gwoździe, aby płacić nimi lokalnym kobietom.

Reklama

HMS "Dolphin" był pierwszym okrętem, który dwukrotnie opłynął kulę ziemską. Pierwotnie był jednostką cywilną, wybudowaną dla Earlsmana Sparrowa. Po jego bankructwie jednostkę kupiła Royal Navy. Po wybuchu wojny siedmioletniej okręt uczestniczył w operacjach przeciwko Francji. M. in. walczył pod Minorką w 1756 roku

Po pomyślnym zakończeniu wojny siedmioletniej przez Wielką Brytanię, jej uwaga skupiła się na umocnieniu zdobyczy, dalszym rozwijaniu handlu i wpływów kosztem innych konkurujących mocarstw europejskich. Na Ocean Spokojny zaczęły być wysyłane kolejne wyprawy Europejczyków, a zainteresowanie nową trasą rozwinęło się jako alternatywna droga do Indii Wschodnich.

Reklama

Zainteresowanie potęgowały teorie, które sugerowały, że na nieznanych dotąd szerokościach geograficznych musi istnieć duży, nieznany dotąd ląd lądowy, aby "zrównoważyć" masy lądowe półkuli północnej.

"Dolphin" wyruszył w podróż w czerwcu 1764 roku pod dowództwem komandora Johna Byrona, młodszego brata słynnego lorda Williama Byrona. Okręt zakończył podróż dookoła świata w czerwcu 1766 roku.

Podczas tej podróży Byron przejął w imieniu Wielkiej Brytanii Falklandy. Odwiedził wyspy Tuamotus, Tokelau i Nikunau na Wyspach Gilberta, umieszczając je po raz pierwszy na europejskich mapach. Wyprawa okazała się sporym sukcesem.

Gwoździe za seks

"Dolphin" w drugą podróż dookoła świata wyruszył pod dowództwem Samuela Wallisa w 1766 roku. 17 czerwca 1767 "Dolphin" rzucił kotwicę na półwyspie Tahiti Iti, ale dość szybko zdecydowano, że należy znaleźć lepsze kotwicowisko. Wallis wybrał zatokę Matavai, gdzie rzucił kotwicę nad ranem 23 czerwca.

Wczesnym rankiem do "Dolphina" zbliżyło się duże czółno, z którego na Brytyjczyków posypała się lawina kamieni. Ci odpowiedzieli ogniem kartaczy. Brytyjski ogień zatopił czółno. Następnie Wallis wysłał na brzeg cieślów okrętowych, aby zniszczyli pozostałe czółna. Mimo tego incydentu udało się jednak nawiązać przyjazne stosunki między brytyjskimi żeglarzami i miejscowymi. Nawet bardzo przyjazne.

Tradycyjna kultura tahitańska nie sankcjonowała w żaden sposób pozamałżeńskich stosunków seksualnych. W ciągu dwóch od przybycia Wallisa na Tahiti okręt był wręcz oblegany przez młode panie. Mężowie i ojcowie wręcz zachęcali swoje żony i córki do odwiedzin na "Dolphinie" i oferowania żeglarzom seksu w zamian za żelazne gwoździe.

Doszło do tego, że marynarze powoli zaczęli wyciągać gwoździe łączące deski poszycia i pokładów z wręgami. Niektóre z nich trzymały się na jednym zaledwie gwoździu! Kiedy marynarze zaczęli się dobierać do miedzianych blach, pokrywających podwodzie okrętu, musiał zainterweniować kapitan. Inspekcja przeprowadzona przez dowódcę wykazała, że dalsza rozbiórka metalowych elementów może zagrozić integralności jednostki. Pokładowy kowal musiał dorobić gwoździe, a cieśle zabrali się za naprawy.

Jeszcze jesienią tego samego roku, okręt wrócił do Wielkiej Brytanii, choć niewiele brakowało, a chuć marynarzy doprowadziłaby do tego, że pozostaliby na Tahiti.


INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje