Reklama

Giń zdrajco! Czyli, jak karano małżeńską zdradę

Odkąd ludzie zaczęli tworzyć stałe związki, pojawił się problem zdrady. Każda kultura radziła sobie z tym inaczej. Jednak zawsze mężczyzna miał nieco lepiej. Jak to wyglądało w różnych rejonach świata?

W pojęciu zdrady w starożytności, jak też w średniowieczu, obejmowano tylko zdradę przez kobietę. Mężczyzna przeżywał chwile uniesienia, które były karane lub też nie. To mężczyzna decydował o losie kobiety i to ona była mu podległa. W późniejszych czasach sytuacja kobiety i mężczyzny się wyrównała - zdrada po równo hańbiła honor obojga.

Reklama

Współcześnie zdrada może grozić rozwodem, rozbitym samochodem, wielką awanturą i rzucaniem talerzami. W cywilizowanym świecie nie grozi za to kara śmierci. Zupełnie inaczej sprawa wygląda w krajach, które nadal traktują prawo religijne jako nadrzędne nad cywilnym. Zobaczcie, co groziło kiedyś, a co grozi dziś za "skok w bok".

Pierwsze prawa

W Babilonie, według Kodeksu Hammurabiego, o losie kobiety decydował mężczyzna lub sąd, jeśli nie miała ona najbliższej rodziny. Kiedy kobieta została przyłapana na zdradzie, była razem z kochankiem topiona w rzece. Jeśli jednak nie udowodniono jej zdrady, mogła wrócić do domu, a mąż musiał ją przyjąć.

Kiedy jednak wiele osób mówiło o jej zdradzie, a nie było pewnych dowodów, że nie zdradza, wówczas była skazywana na sąd bogów - wrzucano ją związaną do rzeki. Jeśli wypłynęła, była niewinna i mogła wrócić do domu.

Stary Testament wyraźnie sugerował, żeby nie cudzołożyć. Jednak kiedy już doszło do cudzołóstwa, to największą karę ponosiła kobieta, której zwykle groziło ukamienowanie. Mężczyzna był traktowany dużo łagodniej i najwyżej groziła mu chłosta.

Od około II wieku n. e. zrezygnowano z wykonywania kary śmierci przez ukamienowanie, a zdecydowano się na duszenie jako bardziej poniżające. Od tego  też czasu, żeby skazać kogoś na śmierć za cudzołóstwo oskarżyciel potrzebował dwóch wiarygodnych świadków.

W nieco wcześniejszym okresie historycznym, w starożytnej Grecji za zdradę karano wydłubaniem oczu. W późniejszych czasach żona była karana rozwodem i obwiezieniem po mieście na grzbiecie osła, co uważano za hańbę.

Za to mąż miał prawo zabić kochanka. Zdrada w Grecji była usprawiedliwiona tylko w jednym przypadku - jeśli mąż nie mógł spłodzić potomka, wówczas kobieta miała prawo sypiać z innym mężczyzną. Jednak musiał to być członek rodziny.

Za czasów rzymskich prawo było dość jednostronne i kobiety nie miały zbyt wielu dróg wyboru. Cudzołóstwo było traktowane jako zbrodnia i jeśli żona została przyłapana na zdradzie, mąż mógł ją zabić bez sądu. Kobietę ratowało w takiej sytuacji jedynie to, że wcześniej wpisała się do rejestru prostytutek. W takim przypadku groził jej jedynie przepadek posagu i rozwód. Prawo za to oszczędzało mężczyzn - za zdradę nic im nie groziło.

Dopiero za czasów Augusta mężczyznom zaczęły grozić jakieś konsekwencje - tracili majątek, a niewierne kobiety wyganiano z miasta. Kiedy do władzy doszedł cesarz Julian, niewierną kobietę nadal wyganiano z miasta, a mężczyzna, kiedy został przyłapany z obcą kobietą, musiał oddać swej żonie posag i pozwolić jej odejść, gdzie chciała.

Barbarzyństwo Azji?

Ludy z przełomu obu er niewiele się różniły, jeśli chodzi o moralność i podejście do tematu zdrady od europejczyków. W starożytnych Chinach za zdradę groziło kobiecie wygnanie. Natomiast jeśli została przyłapana w trakcie aktu, mąż mógł ją zabić na miejscu bez żadnych konsekwencji, a kochankowi obciąć genitalia.

W Indiach na karę śmierci skazywano i kobietę, i mężczyznę, ponieważ zgodnie z prawem Manu mężczyzna "nie może siać nasienia na inną (cudzą) glebę". Najczęściej niewierni małżonkowie i ich kochankowie byli topieni w rzece, bądź słonie rozgniatały im głowy.

Mniej dotkliwa kara za niewierność występuje w Nepalu, choć zostawia pamiątkę na całe życie - kochance obcinano publicznie nos i pozostawiano ją na pastwę losu, ponieważ nie miała prawa wrócić do rodziców i męża. W Kambodży do niedawna tatuowano niewiernej kobiecie na policzku postać mężczyzny jako znak hańby.

 Islamski fanatyzm

Formalnie prawo dotyczące karania śmiercią wiarołomnych małżonków w krajach islamu istnieje nadal, jednak w większości przypadków władze, aby nie narażać się na międzynarodową krytykę, zawsze "znajdują" nadzwyczajne okoliczności łagodzące. Mimo to w społeczeństwach plemiennych wciąż mamy prawa ustanowione w pierwszych wiekach naszej ery. I tak np. w Egipcie brat miał obowiązek zabić własnoręcznie siostrę, jeśli ta zdradziła męża; podobnie było w Jemenie, z tą różnicą, że winna zdrady miała kamienować cała rodzina.

Jedynie w kilku krajach muzułmańskich mężczyznom za zdradę grozi kara śmierci. W krajach zakaukaskich mężczyzn wrzuca się do studni, a wyrok wykonują najbliżsi. Podobnie karana jest kobieta. W Arabii Saudyjskiej kobiety karano ukamienowaniem, a mężczyzn ścinano publicznie na placu targowym.

Krwawe średniowiecze

Biorąc pod uwagę to, w jaki sposób w średniowieczu odnoszono się do kobiet, nie może nikogo dziwić, że kobiety były karane za zdradę bardzo brutalnie. Brutalniej nawet niż miało to miejsce w starożytności czy w krajach islamskich. Jednak w tym przypadku nie oszczędzano też mężczyzn. A w niektórych przypadkach nawet można było obie kary uznać za równe.

Kobiety do czasu wyjścia za mąż uważano za nieczyste i właściwie nietykalne. Jak pisał święty opat Odon z Cluny do mężczyzn: "Skoro brzydzą was rzygowiny i kupa gnoju, jak możecie trzymać w ramionach ten wór nieczystości?!". Wór nieczystości był uznawany za wartościowy dopiero w chwili, kiedy zamieszkał z mężem.

Gorzej było, jeśli kobieta została przyłapana na zdradzie. W większości krajów chrześcijańskich wycinano żonom łechtaczki i przybijano je do drzwi domu lub kościoła. Po takiej operacji kobieta najczęściej umierała. Równie dotkliwa kara czekała mężczyznę. Przyłapany na zdradzie był przybijany do pala lub drzewa za mosznę. Do ręki dostawał nóż i miał wybór: albo obciąć sobie jądra, albo pomału umierać z głodu.

W późniejszym średniowieczu na szczęście kary nie były aż tak surowe. Za zdradę groził pręgierz i chłosta lub zakucie w dyby. Nie była to może kara sroga dla ciała, jednak skazywała przede wszystkim na społeczny ostracyzm. Kobiety skazane na dyby nie miały powrotu do domu i mogły jedynie zacząć pracować jako prostytutki.

Od średniowiecza aż do czasów współczesnych podejście do zdrady zmieniło się bardzo. W wiekach rozumu kończyło się na pojedynkach i rozwodach. Dziś jedynie w krajach szariatu za zdradę można trafić do więzienia, a nawet stracić życie. Współczesny świat patrzy na tę kwestię zdecydowanie pozytywniej.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Islam | Rzym | Średniowiecze | seks | zdrada | historia | ciekawostki | Sławek Zagórski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje