Reklama

George S. Patton - nieprzejednany wróg komunizmu

Generał Georg Patton był jednym z najlepszych dowódców II wojny światowej, zaprzysięgłym wrogiem komunizmu i człowiekiem przeświadczonym o swojej wielkości. Zmarł w wyniku obrażeń odniesionych w wypadku samochodowym, do którego doszło w nie do końca jasnych okolicznościach.

Był chłodny i mglisty dzień, 21 grudnia 1945 roku. W pokoju numer 110 wojskowego szpitala w Heidelbergu na łóżku leżał generał George Patton, do niedawna gubernator wojskowy Bawarii i dowódca 3. Armii Stanów Zjednoczonych. Miesiąc przed wypadkiem stracił oba te stanowiska. Przekazano mu dowództwo 15. Armii - armii gryzipiórków, jak sam mówił. I rzeczywiście 15. Armia składała się z naukowców i historyków mających opisać dla potomności dzieje II wojny światowej.

Reklama

Dla Pattona był to cios nie do zaakceptowania. Stracił dowództwo nad doborowymi jednostkami pancernymi, które marzyło mu się wysłać na Moskwę. W dodatku, co okazało się tragiczne w skutkach, utracił ochronę żandarmerii i wywiadu, który ostrzegał go o wielu niebezpieczeństwach. W tym o kilku wcześniejszych próbach zamachu.

Teraz generał był sparaliżowany od szyi w dół. Głowę Pattona pokrywały siniaki i szwy, którymi przyszyto oderwany kawałek skóry. W wielu miejscach można było dostrzec rany po hakach stabilizujących głowę podczas transportu do szpitala. Całe ciało było lekko sine - skutek zatoru, który omal go nie uśmiercił dzień wcześniej. Przy jego łóżku cały czas czuwała żona Beatrice.

O godzinie 17:00 generał obudził się na chwilę. "Jest tak ciemno, tak późno" - powiedział. Chwilę później zasnął. Jak się okazało, były to jego ostatnie słowa. Umarł we śnie 45 minut później.

W oficjalnym komunikacie armii można przeczytać suchą informację: "Generał George S. Patton jr zmarł o 17:45, 21 grudnia 1945 roku". Dużo ciekawsze są notatki z raportu adiutantury Sztabu Generalnego: "Przyczyną zgonu było pourazowe zapalenie rdzenia kręgowego, przemieszczenie czwartego segmentu odcinka szyjnego, zator płucny i ostra niewydolność mięśnia sercowego".

Sekcji zwłok nie przeprowadzono. Zwłoki natychmiast przeniesiono do kostnicy i przykryto generalską flagą. Kilka dni później pochowano go na wojskowym cmentarzu w Hamm, w Luksemburgu, gdzie spoczęli też jego podwładni.

Czy ten wypadek był przypadkiem? Komu mogło zależeć na śmierci generała? Jak się okazuje, bardzo wielu osobom. Jednak najwięcej śladów wskazuje na Moskwę i... amerykańskie służby specjalne.

Wielki wojownik

George Patton urodził się na Rancho Lake Vineyard, w pobliżu miasta San Gabriel w Kalifornii, 11 listopada 1885 roku. Już jako dziecko marzył o służbie w wojsku i byciu bohaterem wojennym. Marzenia zaczęły się spełniać, kiedy ukończył 17 lat. W 1903 roku wstąpił do Virginia Military Institute, z którego przeniósł się rok później do West Point. Uczelnię ukończył dopiero po pięciu latach, zamiast po czterech - przyczyną była dysleksja, z którą uparcie walczył. Akademię skończył na odległym 46. miejscu.

W 1912 r. reprezentował Stany Zjednoczone w pięcioboju nowoczesnym podczas igrzysk olimpijskich w Sztokholmie, gdzie w kontrowersyjnych okolicznościach utracił złoty medal. W trakcie zawodów w strzelaniu z pistoletu nie znaleziono śladu po jednej z wystrzelonych przez Pattona kul. Sędziowie uznali, że chybił on całkowicie, choć bardziej prawdopodobny był fakt, że brakująca kula przeszła przestrzeliną zrobioną już przez poprzedni strzał. Ostatecznie Patton zajął 5. miejsce.

Po powrocie ze Szwecji został przydzielony do sztabu generała Johna Pershinga, który w tym czasie prowadził ekspedycję karną w Meksyku. Patton służył tam do lutego 1917 roku, by później, wraz z Pershingiem, przenieść się do Europy na front Wielkiej Wojny. We Francji otrzymał rozkaz utworzenia amerykańskiego korpusu pancernego - U.S. Tank Corps. Przydzielono go najpierw do brytyjskich, a później do francuskich pancerniaków jako obserwatora.

Doświadczenie, jakie zdobył, wykorzystał przy organizacji i treningu amerykańskich czołgistów, co uwidoczniło się zwłaszcza podczas bitwy pod St. Mihiel, gdzie został ciężko ranny. Stało się tak, kiedy postanowił udać się na linię frontu, by obserwować posuwające się natarcie dowodzonych przez siebie czołgów. Taką brawurą będzie się także odznaczał podczas kolejnej wojny światowej.

Przez cały okres międzywojenny, z mniejszym lub większym powodzeniem, nalegał u władz na mechanizację armii amerykańskiej. Mimo udanych operacji z wykorzystaniem czołgów, jakie przeprowadzono w Europie, amerykański sztab generalny nie był przekonany do pomysłów młodego oficera. Zniechęcony ciągłymi odmowami w 1923 roku wrócił do kawalerii i rozpoczął studia na Wyższej Szkole Kawalerii. Później odbywał kolejne kursy w Szkole Dowództwa i Sztabu Generalnego w Leavenworth, którą ukończył z wyróżnieniem. Chwalił się wówczas, że jego wola samokształcenia i konsekwencja pozwoliły mu pokonać dysleksję.

Wizjoner

Równolegle do studiów, podobnie jak inni ówcześni pułkownicy, a późniejsi słynni generałowie - Charles de Gaulle czy Erwin Rommel - publikował liczne artykuły nawołujące do reorganizacji armii. Jeszcze pod koniec lat 20. ostrzegał przed możliwym atakiem lotniczym na Pearl Harbour, które nie było dostatecznie chronione. Całe lata 30. nakłaniał Kongres USA do tworzenia nowoczesnych oddziałów pancernych. Udało mu się to dopiero po ataku Niemiec na Polskę.

Jeszcze w czerwcu 1939 roku US Army posiadała zaledwie 2 pułki zmechanizowane i 1 pułk czołgów, w sumie 490 wozów bojowych różnych typów. Właściwie jedynie dzięki uporowi Pattona już dwa lata później armia posiadała 5 dywizji pancernych.

Podczas II wojny światowej zorganizował Desert Training Center w Kalifornii, gdzie ćwiczyły oddziały biorące później udział w walkach w Afryce, na Sycylii i we Włoszech. Jego pierwszym wielkim sukcesem było zdobycie najpierw Palermo, a później Messyny, do której nie mógł dojść generał Montgomery. To pierwsze starcie dwóch generałów miało zapoczątkować długą i zawziętą rywalizację. Obaj generałowie nie kryli wzajemnej niechęci, na którą jednak swoim zachowaniem Montgomery jak najbardziej zasłużył.

Po operacji na Sycylii Patton zdobył wielki szacunek - zarówno wśród amerykańskiej opinii publicznej, jak i wroga, który uważał go za najlepszego alianckiego generała.

Potwierdził to później, podczas operacji "Cobra", w czasie której jego oddziały pokonały ponad 900 km w ciągu zaledwie dwóch tygodni. Zostały zatrzymane dopiero kontrowersyjnym rozkazem Eisenhowera, nakazującym czekać na spóźnionego... Montgomery’ego, który ponownie nie mógł sobie poradzić. Szybka ofensywa Pattona została nagle zatrzymana na początku września 1944 r. tuż przed Metz.

Oficjalnie kwatermistrzostwo nie przewidziało, że 3. Armia może poruszać się z taką szybkością i nie zdołano zaopatrzyć żołnierzy w paliwo i amunicję. Nie mówiło się tego głośno, ale  całość zaopatrzenia otrzymała 21. Grupa Armii Montgomery’ego, która miała uderzyć w serce Niemiec wykonując operację Market-Garden. Żołnierze, na cichy rozkaz Pattona, kradli paliwo, aby kontynuować natarcie. W tym czasie 1. Aliancka Armia Powietrznodesantowa i 2. Armia wykrwawiały się w Holandii podczas nieudanej operacji Montgomery’ego...

Dni sławy

Największą sławę zyskał gen. Patton podczas bitwy o Ardeny, kiedy jego oddziały uratowały żołnierzy 101 Dywizji Powietrznodesantowej, bohatersko broniącej strategicznego Bastogne. Podczas gdy pozostali dowódcy armii i grup armii podlegli Eisenhowerowi debatowali, co zrobić, dywizje Pattona skręciły błyskawicznie na północ i w ciągu dwóch dni zmieniły całkowicie oś natarcia, uderzając na lewe skrzydło niemieckich wojsk i zmuszając je do odwrotu.

Co ciekawe, sukces przypisał sobie Montgomery, który na zwołanej konferencji prasowej oświadczył: "Gdy tylko spostrzegłem, na co się zanosi, podjąłem działania mające zapewnić, że Niemcy nigdy nie przekroczą Mozy. Dokonałem odpowiedniego przemieszczenia wojsk, aby stawić czoło zagrożeniu. Zaprzągłem do tego całą potęgę brytyjskiej grupy armii".

Montgomery zapomniał jednak wspomnieć o tym, że do bitwy nie ruszyła grupa armii, a zaledwie trzy dywizje. Wśród 650 tysięcy alianckich żołnierzy, Brytyjczyków było zaledwie 30 tysięcy... Dzięki takiej, jawnie kłamliwej propagandzie to Montgomery ponownie otrzymał całe zapasy kwatermistrzostwa - a konto kolejnej operacji, czyli przekroczenia Renu.

Patton był wściekły. Postanowił, mimo rozkazu o zajęciu stanowisk obronnych, uderzyć na Linię Zygfryda i przekroczyć Ren. Po cichu zajął Trewir. Dzień po sukcesie otrzymał ze sztabu Eisenhowera wiadomość: "Ominąć Trewir. Zajęcie go wymaga czterech dywizji". Wzburzony Patton kazał odpisać: "Zająłem Trewir dwoma dywizjami. Co mam zrobić? Oddać go?". Miał dość ostrożności Eisenhowera i faworyzowania "mizernego generała", za jakiego uważał Montgomery'ego.

Patton postanowił po raz kolejny wykorzystać niezdecydowanie Brytyjczyka i rozpoczął operację "Undertone" - jedną z najlepszych i najbardziej udanych, jakie przeprowadzono podczas II wojny światowej, co potwierdzili nawet sami pokonani Niemcy. Patton ponownie utarł nosa Montgomery’emu.

W nocy z 22 na 23 marca 1945 roku żołnierze 11. pułku piechoty przeprawiają się przez Ren. Patton wyprzedza Montgomery’ego o 2 dni. Od tego momentu Patton szuka tylko sposobności, aby wyprzedzić Rosjan w wyścigu do Berlina. Jednak rozkazy rzucają go w kierunku Czechosłowacji. Jawnie chce pognać jak najdalej na wschód. Nie kryje się ze swoimi planami, co radykalnie powiększa grono jego przeciwników. Chce zająć Pragę przed Armią Czerwoną - powstrzymuje go jedynie radykalny rozkaz naczelnego dowódcy.

CZYTAJ DALEJ

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Sławek Zagórski | George S. Patton | historia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje