Reklama

Gaz pod Bolimowem. Przerażający atak Niemców

Brytyjscy żołnierze w maskach przeciwgazowych. Rosjanie pod Bolimowem jeszcze nie mieli ich na wyposażeniu /domena publiczna

Gaz pod Bolimowem

Reklama

W tym samym czasie przygotowywano atak na wschodzie. Do 36 pułku pionierów dowodzonego przez płk. Petersena dostarczono około 12 tys. butli zawierające 264 tony płynnego gazu. Nauczeni doświadczeniem spod Ypres dołączono do nich około trzymetrowe rury wyprowadzające gaz poza stanowiska bojowe. Dodatkowo, podobnie jak na zachodzie, żołnierze zostali wyposażeni w prymitywne aparaty wykorzystywane w przemyśle chemicznym, bądź górnictwie. Teraz wystarczyło czekać na przyjazd prof. Habera i odpowiednie warunki pogodowe.

Meteorolodzy ustalili, że takie trafią się pod koniec maja. 30 maja wiatr o odpowiedniej sile zaczął wiać z zachodu. Na wieść o tym książę Leopold Bawarski wydał rozkaz, aby o 2.45 31 maja odkręcić zawory zbiorników. Podobnie jak francuscy oficerowie, tak i rosyjscy byli przekonani, że wysoka na sześć metrów chmura jest jedynie zasłoną dymną, mającą osłonić atak piechoty. Żołnierze ukryli się za ziemną osłoną. Wkrótce ciężki gaz wcisnął się w okopy, dusząc żołnierzy.

Reklama

Świadkowie wspominali ten dzień: "Mdły, słodko cierpki gaz tamował oddech w gardle, wywołując u ludzi duszenie. W ustach zjawił się cierpki, metalowy smak, błony śluzowe dróg oddechowych uległy zapaleniu, wszystkie wewnętrzne organy trawienia męcząco paliły. Ci żołnierze, którzy więcej od innych wciągnęli do płuc śmiercionośnego gazu (...), wkrótce stracili przytomność i umierali. Twarze ich stawały się sine i puchły, zaś twarze innych sczerniały jakby zostały zwęglone. U innych z gardła, nosa i uszu trysnęła krew, z ust sączyła się krwawa piana. Równocześnie ciekły łzy (...), bolały oczy, pojawiały się mdłości i wymioty, a następnie bolesny kaszel i plucie krwią".

Gdy chmura przeszła przez okopy, do ataku ruszyła niemiecka piechota. Rosjanie nie byli w stanie się bronić: "Żołnierze, którzy pozostali w okopach cierpiący i chorzy, pozbawieni sił, dźwignęli karabin, ale wszystkie części metalowe w karabinach zardzewiały ".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje