Reklama

Gaz pod Bolimowem. Przerażający atak Niemców

Brytyjscy żołnierze w maskach przeciwgazowych. Rosjanie pod Bolimowem jeszcze nie mieli ich na wyposażeniu /domena publiczna

Reklama

Generał Max Hoffman tak wspominał ten dzień: "Nad ranem 31 stycznia przybyłem do Bolimowa i z wieży bolimowskiego kościoła przyglądałem się natarciu gazowemu i bitwie. Sądząc z tego, co i mnie o działaniu pocisków gazowych opowiadał generał Schabel, przypuszczałem, że użycie tej ilości amunicji, która nam wydała się tak wielka, będzie miało groźniejsze skutki. Nie wiedziano wtedy jeszcze, ze wielkie zimno wpływa szkodliwie na działanie gazów. Wynikiem taktycznym było, oprócz zadania Rosjanom znacznych krwawych strat, miejscowe wyrównanie pozycji."

Kolejną próbę podjęto 15 marca 1915 roku na froncie zachodnim. Ponownie bez rezultatu. Sytuację zmienił dopiero test poligonowy wykonany na początku kwietnia w Beverlo. Okazało się, że chlor - zwykły odpad przemysłowy - jest wystarczająco trujący, a do tego cięży od powietrza, więc znakomicie nadaje się do likwidowania siły żywej ukrytej w okopach, czy zagłębieniach ziemi. Zaczęto przygotowania do próbnego ataku.

Próba generalna

Reklama

W ostatnim kwartale kwietnia na linię frontu pomiędzy Bixchoote i Langermark, leżących pod Ypres, dostarczono cylindryczne butle zawierające w sumie 180 tys. kg. gazu musztardowego. Popołudniu 22 kwietnia 1915 roku pogoda była idealna do przeprowadzenia ataku. Wiał lekki wiatr ze wschodu, gwarantujący, że chmura chloru poleci w odpowiednią stronę i nie rozwieje się zbyt mocno.

O godzinie 17 na odcinku 6 km chemicy 35 pułku pionierów odkręcili zawory 4130 mniejszych, ważących 20 kg, i 1600 większych czterdziestokilogramowych butli chloru. Wiatr pchnął chmurę w kierunku okopów zajmowanych przez Francuzów i Kanadyjczyków.

Początkowo francuscy oficerowie sądzili, że jest to zasłona dymna mająca osłonić atak piechoty. Żołnierze pozostali w okopach, gotowi odeprzeć szturm. Kiedy ciemna chmura zagłębiła się w transzeje, a ludzie w okopach zaczęli się dusić, Francuzi zrozumieli swój błąd. Było jednak za późno. Według różnych danych zginęło od 800 do 1400 żołnierzy. Niektórzy historycy uważają, że nawet 5000. Rannych było od dwóch do pięciu tysięcy Francuzów i Kanadyjczyków. Haber był zadowolony z efektów.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje