Reklama

Europa uważała Polskę za sojusznika Hitlera. Dyplomaci popełnili katastrofalny błąd

Wydarzenia z 1938 roku postawiły Polskę w niekorzystnej sytuacji /CC-BY-SA 3.0 /domena publiczna

Jasny sygnał dla Polski

Kiedy w marcu 1936 roku oddziały niemieckie wkroczyły do zdemilitaryzowanej Nadrenii, Warszawa wysłała Paryżowi sygnał, że Polska gotowa jest wypełnić swoje sojusznicze zobowiązania i wystąpić zbrojnie przeciw Rzeszy, o ile uczyni to Francja.

Reklama

Obie armie miały wówczas przygniatającą przewagę nad przeciwnikiem i przy odrobinie zdecydowania można byłoby zdusić wojownicze zapędy Hitlera w zarodku. Tym razem jednak to państwa zachodnie ograniczyły się do niezobowiązującej krytyki. Dla Polski był to jasny sygnał, potwierdzający słuszność przyjętej linii: w żadnym razie nie należało samemu ryzykować pogorszenia stosunków z rosnącymi w siłę Niemcami.

Haniebne milczenie

Kolejne agresywne posunięcie Hitlera - Anschluss Austrii - nastąpiło w marcu 1938 roku, przy haniebnym milczeniu rządów państw zachodnich. Rozbiór Czechosłowacji okazał się z kolei dyplomatycznym majstersztykiem III Rzeszy.

W Monachium, na zaproszenie przywódcy Włoch, Benita Mussoliniego, doszło do spotkania tak zwanej "Wielkiej Czwórki". Premierzy Wielkiej Brytanii, Neville Chamberlain, i Francji, Édouard Daladier, zgodzili się zaspokoić ponoć "słuszne" postulaty Adolfa Hitlera.

29 września 1938 roku Czechosłowacja została przymuszona do zrzeknięcia się na rzecz Niemiec części swojego obszaru, tak zwanego Sudetenlandu, zamieszkanego w większości przez ludność pochodzenia niemieckiego. Władze w Warszawie wykorzystały moment największego pognębienia sąsiada i zdecydowały o wysłaniu wojsk w celu przejęcia spornych obszarów na Śląsku Cieszyńskim.

Wielka Historia

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: historia | Polska | Adolf Hitler | Zaolzie | Niemcy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje