Droga pod ścianę śmierci

Życie Mariana Ocetkiewicza to doskonały materiał na sensacyjny film.

Marian Józef Ocetkiewicz miał 17 lat (urodził się 28 października 1895 roku w Chrzanowie w Galicji), gdy został członkiem Związku Strzeleckiego oraz organizacji Promień w Krośnie. W czasie I wojny światowej służył w różnych pododdziałach Legionów Polskich. Znalazł się w grupie, która nie chciała złożyć przysięgi na wierność cesarzowi Niemiec i w związku z tym przekazano ją Austrii. Z żołnierzy takich jak on powstał Polski Korpus Posiłkowy. Porucznik Ocetkiewicz był w nim między innymi referentem personalnym do spraw żołnierskich, referentem broni oraz komendantem kompanii sztabowej.

Reklama

Rosyjska ofensywa

Po odzyskaniu niepodległości Ocetkiewicz wstąpił do odrodzonego Wojska Polskiego. Jako oficer 6 Pułku Piechoty Legionów wziął udział w walkach z Ukraińcami o Lwów. Został wtedy poważnie ranny. Po okresie rekonwalescencji i powrocie do zdrowia zajął się pracami organizacyjnymi w Wojsku Polskim, na tyłach frontu na Podolu. Od maja do końca lipca 1920 roku był między innymi oficerem rozdzielczym dowództwa 6 Armii. Chwile chwały w czasie wojny polsko-bolszewickiej miały dla niego jednak dopiero nadejść.

Latem 1920 roku, w trudnym dla strony polskiej momencie, kiedy trwała w najlepsze ofensywa rosyjskich frontów na zachód, major Ocetkiewicz objął dowództwo 144 Pułku Piechoty Strzelców Kresowych, wchodzącego w skład 18 Dywizji Piechoty (DP) dowodzonej przez generała Franciszka Kralička-Krajowskiego. Pułk ten uczestniczył w walkach z Kozakami Budionnego na Wołyniu. Ocetkiewicz zdążył jeszcze wziąć udział w bitwie pod Brodami, zakończonej odebraniem miasta Rosjanom.

Wtedy właśnie Naczelnik Państwa Józef Piłsudski postanowił przenieść 18 Dywizję Piechoty pod Warszawę, gdzie w szybkim tempie zbliżały się oddziały Frontu Północno-Zachodniego Michaiła Tuchaczewskiego. 18 DP znalazła się w składzie 5 Armii dowodzonej przez generała Władysława Sikorskiego. Jej żołnierze wzięli udział w krwawych bojach z nacierającymi bolszewikami. Jeden z epizodów tych walk przyniósł majorowi Ocetkiewiczowi sławę.

Atak czarnoskórych

Rankiem 15 sierpnia 1920 roku na pozycje 18 DP, która bohatersko broniła przed nieprzyjacielem linii rzeki Wkry, natarły trzy dywizje nieprzyjacielskie. Rosjanie zdołali się przebić pomiędzy dowodzonym przez majora Ocetkiewicza 144 pp a Brygadą Syberyjską pułkownika Kazimierza Rumszy i dotrzeć w głąb polskich pozycji. Polacy poradzili sobie jednak - wykonali kontratak i odzyskali utracony teren. Kontratak kompanii 144 pp, wyrzucający Rosjan z powrotem za Wkrę, przeszedł do historii jednak z całkiem innego powodu.

Odzyskanie utraconych pozycji wymagało użycia odwodów i za wszelką cenę zajęcia oraz obsadzenia lasku na lewo od miejscowości Sobierki. Zadanie to miała wykonać 9 kompania 144 pp pod dowództwem podporucznika Pawlikowskiego. Dowódca pułku major Ocetkiewicz postanowił zaskoczyć bolszewików w nietypowy sposób.

Rozkazał, by żołnierze 9 kompanii wymalowali na czarno twarze i ręce substancją sporządzoną z tłuszczu i sadzy. Tak ucharakteryzowani ruszyli z dzikim wrzaskiem do natarcia. Atak wzbudził przerażenie w szeregach nieprzyjaciela. Bolszewicy uciekli w popłochu za Wkrę, zostawiwszy zabitych i kilkunastu jeńców. W ten sposób kosztem dwóch zabitych i dwóch rannych lewe skrzydło 144 pp zostało uwolnione od niebezpieczeństwa.

Kilkuset jeńców w niewoli

Ówczesny szef sztabu 18 DP major dyplomowany Franciszek Arciszewski tak wspominał to natarcie: "Skutek [ataku] był piorunujący! Biedne mużyki bolszewickie uciekały co sił w nogach, a ci, co wpadli w nasze ręce, byli pewni, że mieli do czynienia z francuskimi murzynami. Jeszcze kilka dni później wzięci jeńcy opowiadali o wrażeniu, jakie wywarło po bolszewickiej stronie pokazanie się u nas francuskich wojsk kolonjalnych".

16 sierpnia 1920 roku dowodzony przez majora Ocetkiewicza 144 pp odparł nieprzyjaciela w okolicach Sochocina. Dzień później energicznym kontratakiem rozbił przeważające siły wroga w rejonie Ojrzeń-Małuszyn i po forsownym marszu zaatakował 21 sierpnia Mławę. Major Ocetkiewicz w pierwszej linii kierował akcją bojową.

Przyczynił się do szybkiego zajęcia miasta, co spowodowało odcięcie 4 Armii rosyjskiej wycofującej się na wschód w wyniku zwycięskiej ofensywy polskiej znad Wieprza. Zdobyto wiele sprzętu i uzbrojenia, w tym trzynaście armat nieprzyjacielskich, wzięto do niewoli kilkuset jeńców. Za udział w walkach o Mławę major Ocetkiewicz został przedstawiony do odznaczenia Krzyżem Srebrnym Orderu Virtuti Militari klasy V.

Ostatni akord wojny

Jako dowódca 144 pp major Ocetkiewicz wziął jeszcze udział w ostatnim akordzie wojny 1920 roku, czyli ofensywie 3 Armii na Wołyniu i Polesiu we wrześniu i październiku. W natarciu na Kowel, następnie na Pińsk Ocetkiewicz po raz kolejny wykazał się odwagą i umiejętnością dowodzenia, za co otrzymał Krzyż Walecznych. 16 września 1920 roku 144 pp natrafił na silny i zażarty opór nieprzyjaciela, który bronił dostępu do Łucka pod Kulczynem. Major Ocetkiewicz, nie zważając na gęsty ogień nieprzyjacielskich karabinów maszynowych, poprowadził jeden ze swych pododdziałów do szturmu i zmusił bolszewików do cofnięcia się i oddania Łucka.

Dziewięć dni później 144 pp jako straż przednia 18 DP napotkał nieprzyjaciela, który bronił przeprawy na rzece Korostyńce. Po dziesięciogodzinnej zażartej walce pułk Ocetkiewicza sforsował rzekę i zajął miejscowość Lubiąż. Ponieważ podległe mu oddziały były zbyt przemęczone, by ścigać nieprzyjaciela, Ocetkiewicz zebrał grupę ochotników i zajął przeprawę na Prypeci, co umożliwiło 18 DP marsz na tyły wojsk sowieckich. W tej akcji major został lekko ranny, ale walczył dalej, nie schodząc z posterunku.

Pod koniec działań wojennych oddział Ocetkiewicza wykonał jeszcze jedną godną podziwu akcję. 30 września 1920 roku w wyniku kontrataku nad rzeką Jasiołdą bolszewikom udało się zająć pięć mostów, którymi miały się przemieszczać polskie oddziały w drodze na wschód. Rosjanie szybko zaminowali przeprawy i szykowali się do ich wysadzenia. Major Ocetkiewicz zdawał sobie sprawę z powagi sytuacji. Poprowadził natychmiastowy atak, który zakończył się odbiciem mostów. Niebawem, w październiku 1920 roku, podpisano rozejm i wojna się zakończyła.

"Surowy i bezwzględny"

Po wojnie dowodzony przez majora Ocetkiewicza 144 pp stacjonował początkowo w Kowlu. W lutym 1921 roku został przemianowany na 71 Pułk Piechoty. Naczelne Dowództwo Wojska Polskiego wyznaczyło dla niego jako miejsce postoju Ostrów Mazowiecką. W tym mieście znajdowały się koszary z lat 1891-1893, komorowskie i różańskie. Ocetkiewicz był dowódcą 71 pp przez blisko pięć lat - do 29 maja 1925 roku. Jego następcą został pułkownik Mieczysław Boruta-Spiechowicz.

Jeszcze jako dowódca 71 pp Ocetkiewicz ukończył kurs dowódców pułków w Doświadczalnym Centrum Wyszkolenia w Rembertowie. 4 września 1923 roku komendant centrum pułkownik Wacław Wieczorkiewicz wydał o nim następującą opinię: "Inteligentny. Umysł bystry i żywy (...). Charakter kształtuje się, poważny [bardzo] sumienny, zamiłowany w zawodzie i całą duszą oddaje się pracy. Surowy i bezwzględny, konsekwentny, umie wymusić posłuch. Ogólne wykształcenie posiada. Na kursie skorzystał dużo. Do kierowania pułkiem i korpusem oficerskim i jego szkoleniem taktycznem przygotowany. Jednostka kierownicza. Posiada cechy dowódcy".

Akcja kawiarniana

31 marca 1924 roku Marian Ocetkiewicz został mianowany podpułkownikiem. Po zdaniu dowództwa 71 pp trafił do Warszawy. W czasie zamachu majowego był zastępcą komendanta miasta stołecznego Warszawy generała dywizji Stefana Suszyńskiego. Razem ze swoim przełożonym opowiedział się po stronie legalnych władz RP. Zachował przy tym rozsądek i próbował robić wszystko, by do zamachu stanu nie doszło.

Świadczy o tym następujące zdarzenie: w południe 11 maja 1926 roku w kawiarni Europejska na Krakowskim Przedmieściu zebrało się liczne grono wojskowych i polityków sympatyzujących głównie z Piłsudskim. Nastrój w lokalu był w tym dniu wyjątkowo gorący. Dyskutowano o przesileniu w rządzie, wyciągano wnioski ze składu nowego gabinetu, omawiano ostatnie zmiany personalne w wojsku, usiłowano odgadnąć, co zrobi Marszałek. Rozmawiano też o ulotkach, które krążyły po mieście. Jednym słowem, oczekiwano nadzwyczajnych wydarzeń. Przy stolikach goście często się zmieniali.

W pewnej chwili zauważono na Krakowskim Przedmieściu przechodzącego obok kawiarni podpułkownika Ocetkiewicza. Jako zwolennik strony rządowej, był on nielubiany przez piłsudczyków. Przed kawiarnią Ocetkiewicz zatrzymał się, po czym podszedł do okna i pilnie obserwował wnętrze lokalu. Przy stolikach rozległy się szepty "Ocetkiewicz za czymś węszy". Po chwili podpułkownik odszedł w kierunku komendy miasta, która mieściła się w sąsiedztwie. Po upływie dziesięciu minut przy stoliku piłsudczyków stanął na baczność porucznik kawalerii, adiutant Ocetkiewicza, i zameldował: "Pan pułkownik wzywa panów natychmiast do Komendy Miasta".

"Wracaj, bo cię Ocetkiewicz zaaresztuje"

Był to dość niezwykły sposób wezwania przypadkowo obecnych w kawiarni starszych oficerów na konferencję służbową. W tym samym czasie w lokalu przebywał ówczesny dowódca 36 Pułku Piechoty Legii Akademickiej pułkownik Kazimierz Sawicki. Gdy po 30 minutach oficerowie nie powrócili, udał się do komendy miasta, by sprawdzić, co się z nimi dzieje.

Kiedy wchodził na pierwsze piętro budynku komendy, zatrzymał go znajomy oficer inspekcyjny garnizonu major Karol Ziemski i zakomunikował podenerwowanym głosem: "Po co tam idziesz? Wracaj, bo cię Ocetkiewicz zaaresztuje, jak to już uczynił przed chwilą z dwoma pułkownikami". Po tym ostrzeżeniu pułkownik Sawicki zawrócił, dzięki czemu uniknął aresztowania.

Kawiarniana akcja Ocetkiewicza na niewiele się zdała, bo - jak wiadomo - zamach majowy doszedł do skutku i zakończył się porażką strony rządowej.

Opowiedzenie się po stronie rządowej nie pozostało bez wpływu na dalszą karierę Ocetkiewicza. We wrześniu 1926 roku został on oddany do dyspozycji dowódcy Okręgu Korpusu Numer I. Wkrótce potem mianowano go oficerem placu w Prużanach. Niełaska trwała prawie trzy lata. 28 stycznia 1929 roku Ocetkiewicz objął stanowisko dowódcy 56 pp w Krotoszynie. W tym też czasie awansował na pułkownika w korpusie oficerów piechoty.

Uzbrojeni w trzysta karabinów

W czerwcu 1933 roku został przeniesiony do Skierniewic na równorzędne stanowisko dowódcy 18 pp. W marcu 1935 roku wyznaczono go na dowódcę Brygady Korpusu Ochrony Pogranicza "Wilno". W lutym 1937 roku brygada ta została rozformowana, a w jej miejsce powstał Pułk KOP Wilno. W związku z reorganizacją pułkownik Ocetkiewicz został przeniesiony do Dowództwa Okręgu Korpusu Numer V w Krakowie na nowo utworzone stanowisko dowódcy obrony przeciwlotniczej. Pełnił je do wybuchu II wojny światowej.

W czasie kampanii polskiej był początkowo dowódcą obrony przeciwlotniczej armii "Kraków". 4 września 1939 roku ewakuował się wraz podległymi mu pododdziałami artylerii przeciwlotniczej do Dęblina. W ciągu trzech następnych dni objął dowództwo nad zorganizowanym przez siebie 160-osobowym oddziałem przeciwdywersyjnym, uzbrojonym w trzysta karabinów i siedem ręcznych karabinów maszynowych. Następnie, korzystając z czterech posiadanych samochodów ciężarowych, przeniósł się z oddziałem do Puław.

W drugiej dekadzie września, w Chełmie, został dowódcą zgrupowania piechoty, nazywanego w literaturze grupą pułkownika Ocetkiewicza lub grupą lubelskich batalionów wartowniczych.

Zgrupowanie weszło w skład 19 Brygady Piechoty pułkownika dyplomowanego Jana Korkozowicza i wzięło udział w drugiej bitwie pod Tomaszowem Lubelskim. 23 września 1939 roku pod Wereszczycą grupa została rozbita przez czołgi niemieckiej 2 Dywizji Pancernej.

Śmierć w Auschwitz

W czasie okupacji pułkownik Ocetkiewicz zgłosił się do Organizacji Orła Białego (OOB). Został pierwszym zastępcą komendanta głównego OOB podpułkownika dyplomowanego Kazimierza Pluty-Czachowskiego. Działając po pseudonimami "Marian" i "Broda", odpowiadał za kontrolę organizacji w terenie. Po scaleniu OOB ze Związkiem Walki Zbrojnej pułkownik Ocetkiewicz ("Marian", "Baca") współpracował z Biurem Informacji i Propagandy Obszaru Kraków-Śląsk.

W kwietniu 1941 roku został aresztowany przez Niemców i 26 czerwca wywieziony transportem z Krakowa do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. W Auschwitz przebywał pod fałszywym nazwiskiem Józef Czyżewski. 3 lipca 1941 roku osadzono go w bunkrze bloku 11 (blok śmierci), gdzie przebywał przez tydzień. Zginął 10 lipca 1941 roku rozstrzelany na dziedzińcu bloku numer 11 pod ścianą śmierci.

Bartosz Zakrzewski

Śródtytuły pochodzą od redakcji portalu INTERIA.PL

Dowiedz się więcej na temat: historia | II wojna światowa | ofensywa | Życie

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje