Reklama

Droga Oswalda Balzera. Jedyna taka asfaltówka w Tatrach

Jaka jest prawdziwa historia tatrzańskiej asfaltówki? /Albin Marciniak /East News

Międzynarodowy Wyścig Tatrzański

Reklama

Na przestrzeni lat szosa kilkakrotnie zmieniała swoje oblicze, ewoluując od traktu służącego wyłącznie transportowi konnemu przez drogę bitą z tłucznia wapiennego, aż do znanej współcześnie asfaltówki. 

Obecnie odcinek od parkingu do schroniska nad Morskim Okiem jest zamknięty dla ruchu drogowego, ale dziewięćdziesiąt lat temu rywalizowali na nim uczestnicy Wyścigu Tatrzańskiego. Pierwszą edycję zawodów zorganizowano w 1927 roku, głównie za sprawą starań Krakowskiego Klubu Automobilowego.

Reklama

Rok później impreza miała już charakter międzynarodowy. I niemałą renomę. Przed piątą edycją zawodów, a czwartą otwartą dla najlepszych kierowców z zagranicy, “Echo Zakopiańskie" pisało:

“W chwili, kiedy numer niniejszy opuszcza prasę, Zakopane stoi w przededniu Międzynarodowego Automobilowego Wyścigu Tatrzańskiego. Wyścig ten pozostający pod Wysokim Protektoratem Pana Prezydenta Rzeczypospolitej, a od 2 lat wchodzący w skład rozgrywek o Międzynarodowe Mistrzostwo Górskie Europy, stanowi tak pod względem sportowym jak i zainteresowania, clou sezonu letniego, jak również jest bezkonkurencyjną imprezą w dziedzinie polskiego sportu automobilowego".

Czas pokazał, że IV Międzynarodowy Wyścig Tatrzański był ostatnim. 

Kierowcy przestali rywalizować na mierzącym 7,5 km odcinku drogi prowadzącej do Morskiego Oka głównie z powodu kryzysu gospodarczego i podatku nałożonego na posiadaczy samochodów. Pojawiały się też coraz poważniejsze głosy krytyki ze strony obrońców natury, chociaż wyścig od początku miał aprobatę Państwowej Rady Ochrony Przyrody i Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego.

Impreza cieszyła się sporym zainteresowaniem fanów motoryzacji i szybko stała się silnym magnesem, przyciągającym do Zakopanego turystów. 

W "Gazecie Lwowskiej" z 22 sierpnia 1931 roku czytamy: “W związku z niedawno odbytym Wyścigiem Tatrzańskim, który ściągnął od dawna nienotowany napływ przybyszów, nastąpił w Zakopanem kulminacyjny punkt letniego sezonu".

Autokarem nad Morskie Oko

Pędzące po krętej drodze motocykle i sportowe samochody marki Fiat, Tatra, Bugatti, Mercedes, Alfa Romeo czy Austro-Daimler to nie jedyne obrazki, które trudno z dzisiejszej perspektywy wyobrazić sobie na terenie TPN.

Na początku poprzedniego stulecia kuszącą atrakcją turystyczną, chociaż jak wynika z zachowanych relacji - dosyć drogą, był rejs łódką po Morskim Oku. Do schroniska można było zresztą dojechać autokarem.

Linie autobusowe z Zakopanego do Włosienicy (polany położonej nieopodal schroniska) kursowały aż do 1988 roku, gdy osunął się kawałek drogi. Odtąd, chociaż nie brakowało pomysłów, by ruch przywrócić dla pojazdów przyjaznych tatrzańskiej naturze, turyści mają do wyboru przejażdżkę fasiągiem lub dłuższy spacer. 

Warto się zmęczyć. Widok na taflę jeziora i otaczające je tatrzańskie szczyty jest tego wart.

***Zobacz także***

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Oswald Balzer | Tatry | wyścig tatrzański

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje