Reklama

Dlaczego płyty najlepiej sprzedawał pies? Historia dźwiękowego krążka

Dwie damy w eleganckich secesyjnych toaletach siedzą przy kawiarnianym stoliku i zachowując umiar powoli popijają gorącą czekoladę. Rozmawiają, jednocześnie obserwując to, co dzieje się wokół. Nagle, jak na komendę, cała kawiarnia cichnie. Wszyscy kierują wzrok gdzieś ku przodowi. Z dziwnej drewnianej skrzynki, na której kręci się płyta, płynie muzyka. Goście słuchają. Nikt nie piśnie słowa.

Ludzie oczekują z napięciem końca XIX wieku. Na ulicach, w kawiarniach i barach panuje ożywienie. Damy zakładają szerokie kapelusze, dżentelmeni w towarzystwie pokazują się z melonikiem i elegancką laseczką. Chcą się bawić i korzystać z życia. Jakiego wynalazku doczekają się jeszcze przed nadejściem nowego wieku?

Ulegli już magii fotografii, która jest w stanie uchwycić ich postać. Czarodziejska skrzynka ze śmiesznym krążkiem oferuje im teraz coś całkiem nowego: potrafi zapisać nawet ludzki głos albo muzykę!

- To płaskie kółko kryje w sobie muzykę! Można ją puszczać ciągle od nowa, opowiada z zachwytem Maria swojemu mężowi o nowince, którą miała okazję widzieć w kawiarni.

- Bzdura, odburkuje jej mąż - zrzęda. - To idiotyzm. Że niby w tym krążku ma zmieścić się cała orkiestra? Nie, takich nowinek u siebie nie chcę, gasi entuzjazm swej żony. Maria tym razem jednak ma rację. Wynalazek, który w 1887 roku tworzy Niemiec Emile Berliner (1851-1929), a któremu nadaje nazwę gramofon, naprawdę potrafi zapisywać muzykę i ludzki głos.

Pomyłka wynalazcy

Reklama

Eksperymenty nad uchwyceniem i zapisaniem dźwięku są w drugiej połowie XIX wieku niezwykle popularne. Przeprowadza je też amerykański wynalazca Thomas Alva Edison (1847-1931), który w 1877 roku nagrywa wypowiadany do drewnianej tuby przez jego żonę Mary dziecięcy wierszyk: Mary miała baranka, białego niczym śnieg.

Jej głos zapisany jest przy pomocy igły w cynfolii (później służy do tego woskowy walec). Nowinka cieszy się olbrzymim zainteresowaniem. Edison chce na swoim fonografie zapisywać głosy znanych osobistości i ich przemowy, a jego przyszłość widzi przede wszystkim w biurach. Tu się jednak pomyli. Właśnie rozrywka i muzyka, a nie zwięzłe informacje urzędowe, będą tym, co przyniesie zapisom dźwiękowym taką popularność. 

Pojedynek zakończony zwycięstwem

Mimo że nazwisko Emila Berlinera w latach 80-tych XIX wieku jest w odróżnieniu od Edisona nieznane, ostateczny pojedynek między fonografem a gramofonem wygra właśnie on. Berliner stawia na zapis poprzeczny (igła przy słuchaniu drga na strony) zamiast pionowego, a walce zmienia na płyty. Pierwsze płyty tworzone są z utwardzonej żywicy, później z szelaku (surowiec naturalny pozyskiwany z wydzieliny owadów zwanych czerwcami) i mają średnicę 12 centymetrów.

Wynalazca podróżuje między ojczystymi Niemcami a USA, gdzie w 1894 roku otwiera fabrykę gramofonów. Trzy lata później zakład produkcyjny powstaje także w Niemczech, kolejny rok po tym w Wielkiej Brytanii. Nieustannie jednak rywalizuje z fonografem Edisona. Ich pojedynek kończy się definitywnie w 1929 roku, kiedy fabryka Edisona upada. Berliner odnosi zwycięstwo, a osiągnął je właśnie dzięki temu, że płyta jest bardziej praktyczna niż woskowy walec, który łatwo się niszczy. 

Tęsknota foksteriera

Popularność Berlinera i jego wynalazku osiąga szczyt dzięki pewnemu trikowi reklamowemu. Angielski malarz Francis Barraud (1856-1924) tworzy obraz małego psa Nippera, którego odziedziczył po swoim bracie Marku. Foksterier uważnie i z pewnym zaskoczeniem słucha głosu swego zmarłego pana, płynącego z tuby fonografu. Wzruszająca scena tak zachwyci Francisa, że uwieczni ją na płótnie.

W 1899 roku wpadnie na pomysł, by obraz posłużył jako reklama. Jedzie do siedziby londyńskiej firmy Berlinera i proponuje tam malunek przedstawiający psa jako chwyt reklamowy. Na prośbę Berlinera walcowy fonograf na obrazie zostaje zmieniony na gramofon, a pochodzący z Niemiec wynalazca rejestruje znak towarowy ze słuchającym psem i napisem His master’s voice. Firma, która "zrobiła" gramofon, sprzedaje miliony płyt gramofonowych i istnieje do dziś.

Początki czarnych płyt

Płyty gramofonowe bardzo szybko zadomowiają się też na ziemiach polskich. Już w XIX wieku, bo od 1899 roku płyty gramofonowe zaczynają swój żywot na polskim rynku - zajmuje się tym Gustaw Gerlach i sprzedaje płyty w Pierwszym w Kraju i Głównym Składzie Gramofonów przy Magazynie Optycznym.

Tego samego roku swoje istnienie zaczyna także pierwsza w Polsce firma fonograficzna F. Rafalskiego - Fonotypia Krajowa. Już w 1904 roku powstaje jedna ze znanych potem firm produkujących płyty - Syrena Rekord, założona przez warszawskiego przemysłowca, Juliusza Feigenbauma (1872-1947). Przedsiębiorca ten sprzedawał własne gramofony marki Saturn. Wytwórnia Syrena została zamknięta po wkroczeniu do kraju armii niemieckiej w 1939 roku.

H.B.

21 wiek - history

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje