Reklama

Czy Hitler był wegetarianinem? Tak, ale lubił wątróbkę

Adolf Hitler zwykle nie jadł mięsa, ale jednego nie mógł sobie odmówić /SZ Photo / Scherl /Agencja FORUM

Reklama

Za promowanie wizerunku Hitlera, jako ascetycznego przywódcy, którzy poświęca wszystko, całe swoje życie i zdrowie dla III Rzeszy, odpowiadał minister propagandy Joseph Goebbels. To on uznał, że stworzenie wyidealizowanego wizerunku wodza zjedna mu Niemców jeszcze bardziej, a wręcz podniesie go do rangi bóstwa, które przecież nie mają żadnych słabości i wad. Od 1938 r. Goebbels i jego aparat propagandy przedstawiał Hitlera jako ascetę niejedzącego mięsa, niepalącego i niepijącego alkoholu. Obok tego propagowane były informacje o bezżenności Hitlera. Był to pic na wodę-fotomntaż.

Hitler był co prawda kawalerem, ale miał wiele kochanek, a w czasie wojny związał się na stałe z Ewą Braun, z którą ostatecznie wziął ślub w ostatnich godzinach bitwy o Berlin. Abstynencja Führera była niezbyt rygorystyczna, ale i tak wykorzystywano ją i nagłaśniano, by inni szli w jego ślady. Dbano przy tym, by nie pojawiły się fotografie Hitlera np. z kieliszkiem wina w ręku. Wszystko wyłącznie na pokaz.

Reklama

"Jego ascetyzm był fikcją wymyśloną przez Goebbelsa, by podkreślić jego całkowite oddanie, opanowanie i dystans, jaki dzielił go od zwykłych ludzi. Poprzez takie zewnętrzne pozorowanie ascetyzmu, mógł twierdzić, że był oddany służbie dla swojego narodu" - pisał Ralph Meyer, autor książki o diecie Hitlera.

"Ascetyzm Hitlera był fikcją wymyśloną przez Goebbelsa, by podkreślić jego całkowite oddanie, opanowanie i dystans, jaki dzielił go od zwykłych ludzi. Poprzez takie zewnętrzne pozorowanie ascetyzmu, mógł twierdzić, że był oddany służbie dla swojego narodu" - pisał inny historyk, Robert Payne.

Z kolei Rynn Berry, zajmujący się historią wegetarianizmu, stwierdził, że wegetarianizm Hitlera był jedynie działaniem "marketingowym" wymyślonym przez nazistowską propagandę.

W rzeczywistości Hitler był daleki od ascetyzmu, a w jego życiu w żadnym wypadku nie dominował wewnętrzny spokój, przyjaźń i miłość do ludzi i zwierząt, która zwykle wiąże się z wegetarianizmem. Hitler pałał nienawiścią do wszystkich i wszystkiego. Nawet w swoim najbliższym otoczeniu miał niewielu bliskich przyjaciół, których szanował i cenił. Większość ludzi, także swój ukochany naród, traktował jako wrogów.

Lubił za to psy, do których się bardzo przywiązywał. Pierwszym, którym zaprzyjaźnił się na dłużej, w czasie walk na froncie I wojny światowej, był terier wabiący się Fuchsl. Pies zabłądził i przeszedł przez linię wroga, a Hitler został jego opiekunem. Później, gdy oddział musiał zmienić pozycję i nie można było znaleźć Fuchsla, Hitler bardzo się tym zmartwił. "Tak bardzo go lubiłem. On słuchał tylko mnie" - wspominał.

Drugim psem, z którym Hitler silnie i na dłużej się związał, była Blondi, suka rasy owczarek niemiecki. Blondi jeździła z Führerem wszędzie i miała specjalne przywileje. Spała w jego pokoju, a wybrani marszałkowie i generałowie mogli jej podawać przysmaki. Niewątpliwa miłość do Blondi nie przeszkodziła Hitlerowi w bezwzględnym wykorzystaniu psa. W ostatnich godzinach walk o Berlin, na polecenie Hitlera, opiekun Blondi, weterynarz Fritz Tornow podał jej tabletkę z trucizną, by upewnić się, że rzeczywiście działa. Blondi skonała po 30 sekundach.

Być może miłość do psów wskazuje na to, że Hitler lubił zwierzęta i to skłoniło go do ograniczenia spożycia mięsa? Z pewnością nie, bo wiadome jest, że w okresie młodości nosił ze sobą pejcz i używał go do bicia Fuchsla w okrutny sposób, podobnie jak robił to jego ojciec wobec własnego psa. W innej sytuacji skatował psa na oczach małej dziewczynki, by pokazać, że ma nad nim przewagę. Zdaniem Iana Kershawa, zarówno ze swymi psami, jak i z każdym człowiekiem, z którym wszedł w kontakt, wszelka relacja była oparta na dominacji i podporządkowaniu.

Ludzie jak zwierzęta Potwierdzeniem tezy o nienawiści Hitlera zarówno do ludzi, jak i do zwierząt są epitety, jakimi często się posługiwał. Często nazywał swych przeciwników, a także swoich generałów, "świniami" i "parszywymi psami". Bolszewicy byli według niego "zwierzętami", Rosjanie "bestiami", Słowianie "rodziną króliczą". Po zajęciu Rosji, mówił, że chce, by "sto milionów Słowian żyło w oborach dla świń". Brytyjskich dyplomatów nazwał "robakami". Gardził także własnymi ludźmi, mówiąc, że są "wielkim, głupim stadem baranów". Nawet swoje własne siostry nazywał "głupimi gęsiami".

Uważał, że naturą rządzi prawo walki. Chciał, by młodzi Niemcy byli brutalni, władczy, nieustraszeni i okrutni ("Młodzież jaka wyrośnie w moich fortecach zastraszy świat"). Nie wolno im było okazywać słabości i łagodności. ("Spojrzenie wolnego, drapieżnego zwierza musi znów promieniować z ich oczu. Chcę, by moja młodzież była silna i piękna.")

Pewnego razu podsumował swój pogląd na świat jednym zdaniem: "Ten, kto nie posiada siły, traci prawo do życia". Współczucie i łagodność były znienawidzone przez Hitlera, który wierzył, że tylko siła stanowi prawo i że tylko silny zasługuje na dziedziczenie ziemi. Całkowicie gardził wegetariańską filozofią niestosowania przemocy i szydził z pokojowej drogi Mahatmy Gandhiego.

Jednocześnie Albert Speer, główny architekt III Rzeszy, wspomniał, że Hitlerowi zdarzało się przy jedzeniu przedstawiać makabryczne opisy uboju zwierząt, by zachęcić swoich współbiesiadników do niejedzenia jedzenia mięsa. Był też przeciwnikiem dręczenia zwierząt oraz wiwisekcji i zapowiadał, że takie eksperymenty będą zakazane. Z kolei Goebbels twierdził, że Hitler zapowiadał, że zajmie się sprawą wprowadzenia powszechnego wegetarianizmu po zwycięskiej wojnie, bo "teraz nie ma do tego warunków". W czasie rządów Hitlera w III Rzeszy wprowadzono wiele przepisów dotyczących dobrostanu zwierząt, które zakazywały dręczenia i złego traktowania zwierząt. W tym samym czasie w obozach na masową skalę mordowano miliony ludzi.

W 2017 r. francuscy naukowcy dostali pozwolenie od Federalnej Służby Bezpieczeństwa Rosji na zbadanie szczątków znalezionych w ogrodach kancelarii Rzeszy. Podczas badania części szczęki Hitlera nie znaleziono na niej śladów błonnika zwierzęcego. Czy to dowód na to, że rzeczywiście nie jadł mięsa? Odpowiedź jest niejednoznaczna, bo w ostatnich miesiącach życia Hitler w ogóle niewiele jadł, a przy życiu trzymały go silne leki i środki pobudzające, którymi faszerował go lekarz. Być może w ostatnich miesiącach wojny Hitler rzeczywiście całkowicie rzucił mięso. Jeszcze w 1944 r. sporadycznie je jadał.

Wygląda na to, że dyskusja na temat diety Hitlera i tego, czy był wegetarianinem czy nie, może rozgorzeć na nowo, bo pod koniec ubiegłego roku ukazała się powieść włoskiej pisarki pt. "Przy stole z Hitlerem". To międzynarodowy bestseller, oparty częściowo na faktach, opowiadający historię dwudziestosześcioletniej Rosy Sauer, która została testerką potraw Hitlera. Trzy razy dziennie ona i dziewięć innych kobiet udają się do siedziby Hitlera w Wilczym Szańcu, aby próbować jego potraw, zanim on je zje. Czy testerki Hitlera jedzą potrawy wegetariańskie czy mięsne? To musicie już sprawdzić sami...

Paweł Szymański - Autor ukryty pod pseudonimem, pisze o historii militarnej XX wieku, tajnych i nietypowych broniach, akcjach specjalnych, szpiegostwie, kryptologii i Enigmie. Ulubione zagadnienia: Powstanie Warszawskie'44, Poznań'45, Kostrzyn'45, Berlin'45

Spodobał ci się artykuł? Zobacz również: Chora ideologia - przerażające eksperymenty Niemców w czasie II wojny światowej.


Ciekawostki Historyczne

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje