Reklama

Brawurowa ucieczka z obozu. Porwali samolot

Los radzieckich jeńców wojennych, którzy trafili do niemieckich obozów, był w zasadzie przesądzony /domena publiczna

Ryzykowny plan...

Michaił Diewiatajew trafił do niewoli 13 lipca 1944 roku. Był doświadczonym pilotem: zaczął walczyć już pierwszego dnia wojny, 22 czerwca 1941 roku, a 24 czerwca zestrzelił niemiecki samolot. We wrześniu tegoż roku został ciężko ranny w nogę, ale po długiej rekonwalescencji zdołał wrócić na front. W dniu, w którym został jeńcem, miał na swoim koncie 9 zestrzelonych samolotów wroga.

Reklama

Pilot trafił najpierw do obozu w Rudzie Pabianickiej pod Łodzią, potem przeniesiono go do Sachsenhausen. Tam miał zostać rozstrzelany, ale obozowi przyjaciele uratowali Michaiłowi życie, dając mu nieśmiertelnik zmarłego więźnia - nauczyciela Grigorija Nikitienki. Właśnie pod tym imieniem Diewiatajew trafił do obozu Karlshagen I na wyspie Uznam. Tam znajdował się też ośrodek Peenemünde, gdzie Niemcy pracowali przy programie budowy pocisków V1 i V2.

W nowym miejscu Michaił zaprzyjaźnił się z lejtnantem Iwanem Kriwonogowym i artylerzystą Władimirem Sokołowym, którzy wtajemniczyli go w swój plan ucieczki. Zamierzali opuścić Uznam na łódce. Diewiatajew zaproponował zamiast tego porwanie samolotu.

... i jego realizacja

Diewiatajew, Sokołow i Kriwonogow stopniowo zaczęli dobierać godnych zaufania współosadzonych pracujących w pobliżu lotniska lub na nim. Sam Michaił coraz częściej kręcił się wokół miejsca, gdzie znajdowały się samoloty, które - z powodu długiego okresu eksploatacji lub poważnych uszkodzeń - nie były użytkowane. W ten sposób pilot zapoznawał się z wyposażeniem kokpitu.

Rankiem 8 lutego 1945 roku Diewiatajew odnotował, że po kilku deszczowych dniach wreszcie pojawiło się słońce, co zapowiadało dobrą widoczność. Diewiatajew i jego towarzysze uważnie obserwowali lotnisko. Kiedy mechanicy poszli na obiad do stołówki, Kriwonogow zabił strażnika, a potem wraz z Diewiatajewym zbliżył się do stojącego na pasie startowym Heinkla He 111. Pilot zerwał zamek i wsiadł do kokpitu, a Kriwonogov odsłonił silniki, jednak w samolocie nie było akumulatorów. W ciągu kilku minut udało im się znaleźć wózek akumulatorowy i doprowadzić go do bombowca. Członkowie grupy wdrapali się do środka, a Diewiatajew głośno oznajmił: "Teraz polecimy do domu".

Ciekawostki Historyczne

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: obóz jeniecki | brawurowa ucieczka | III rzesza | ZSRR | II wojna światowa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje