Reklama

Błonie - legendarna marka polskich zegarków

Dwóch pasjonatów reaktywowało jedną z ważniejszych marek polskich zegarków. Na razie zaprezentowali dwa modele, choć nie mówią ostatniego słowa! Ich dzieła rozchodzą się jak świeże bułeczki

Pierwsze zegarki w Błoniu montowano z części przysyłanych ze Związku Radzieckiego. Były to mechanizmy wzorowane na szwajcarskim AS 1430 z zakładów Adolfa Schilda. Premierowa seria pojawiła się na rynku 24 października 1959 roku. Od tego czasu, do zamknięcia produkcji w 1969 roku wyprodukowano w Błoniu około 1,2 miliona zegarków. Jedynie przez kilka miesięcy firma samodzielnie produkowała wszystkie elementy zegarków. Wyprodukowano tylko jedną serię - 1000 sztuk z elementami, które w całości były wyprodukowane w kraju.W 1962 roku tzw. czynniki rządowe zdecydowały, że zegarki będą produkowane jedynie z radzieckich komponentów.

Reklama

Od tego momentu następowało wygaszanie produkcji, którą zamknięto w 1969 roku.

- Poszukując informacji na temat historii marki Błonie, dotarliśmy do osób, które w latach 60. pracowały w zakładach Mera Błonie przy zegarkach i innych liniach produkcyjnych. Mówili oni jednoznacznie, że likwidacja produkcji zegarków była decyzją polityczną, nie związaną z sytuacją rynkową. Moskwa chciała zredukować produkcję w Polsce, także po to, by pozbyć się konkurencji dla pozostałych swoich fabryk w całym RWPG - mówi Michał Dunin, obecny prezes firmy.

- Nie mamy jednoznacznej dokumentacji, która potwierdzała by tę tezę. Jednak przekazy ustne potwierdzają przebieg wydarzeń, z godnie z którym decyzja o likwidacji przyszła "z góry", a nie wyszła od osób zarządzających zakładem - dodaje.

Jednak najgorsze miało dopiero nastąpić. Rok 1970 można uznać za tragiczny dla polskiej marki. Wówczas zapadła decyzja o ogołoceniu hal fabrycznych ze specjalistycznego sprzętu. Według świadków, byłych pracowników fabryki, kupione za dewizy szwajcarskie obrabiarki zostały wywiezione do Moskwy.

Niczym Feniks

W 2011 roku obecni właściciele marki - Michał Dunin i Maciej Maślak reaktywowali działalność firmy.

Jak sami twierdzą:

- Poszukiwaliśmy nowego pomysłu na ciekawy produkt - produkt, który będzie można za 20 - 30 lat pokazać dzieciom i wnukom. Coś namacalnego, z czego będzie można być dumnym.

Michał od dawna fascynował się zegarkami i przekonał Macieja, że to jest właśnie kierunek, w jakim powinni działać. Obaj wiedzieli, że jedyną polską marką produkującą zegarki była marka Błonie.

Okazało się, że pomysł zrodził się w idealnym momencie, bo w 2008 roku wygasło prawo do nazwy Błonie zgłoszone przez poprzedni podmiot. Po dopełnieniu formalności, m.in. uzyskaniu pełnego poparcia włodarzy miasta Błonie, którzy entuzjastycznie przyjęli pomysł, można było ruszać z projektem pierwszego po ponad 40 latach zegarka pod historycznym brandem. W grudniu 2014 roku na rynku ukazał się pierwszy model po reaktywacji marki.

WX302

Ich drugi model WX302 nawiązuje do historii 302 "Poznańskiego" Dywizjonu Myśliwskiego. Kiedy pytam, dlaczego narodził się pomysł uhonorowania akurat myśliwców 302. Dywizjonu Myśliwskiego, który nie wywodził się przecież spod Warszawy, słyszę:

- O wyborze Dywizjonu 302, jako motywu naszego zegarka zdecydowała zupełnie inna kwestia. 302 był pierwszym polskim dywizjonem myśliwskim, który powstał na terenie Wielkiej Brytanii.

- Chcieliśmy "opowiedzieć" o nim, dlatego, że jest to jednostka mało znana, tak zresztą, jak mało znana jest bogata historia polskiego lotnictwa. Chcieliśmy pokazać, że polski udział w Bitwie o Anglię, nie sprowadza się jedynie do Dywizjonu 303, którego waleczność jest oczywiście niepodważalna i potwierdzona w wielu źródłach.

Po chwili Michał Dunin dodaje:

- Przywracając pamięć o Dywizjonie 302 chcieliśmy zwrócić uwagę na to, że byli również inni piloci, oprócz tych najbardziej osławionych, którzy także posiadali nietuzinkowe umiejętności i wywodzili się z elity polskiego wojska. Tak więc naszym wyborem kierował nie tyle patriotyzm lokalny, co chęć poszerzenia wiedzy Polaków o całej bitwie o Anglię, czy też wiadomości o mniej znanym pierwszym dywizjonie, który powstał w Wielkiej Brytanii.

Patrząc na sztandarowy zegarek odrodzonej marki Błonie widać na pierwszy rzut oka lotnicze inspiracje: czarne wskazówki z pomarańczowymi końcówkami są w kształcie łopat śmigła, na koronce widoczny jest herb 302. Dywizjonu, całość uwieńcza wachnik z sylwetką myśliwca Supermarine Spitfire, na którym polscy piloci walczyli od października 1941 roku aż do końca wojny.

Jak powstaje zegarek?

Pierwszą pracą, którą musimy wykonać jest wybór tematu i - co się z tym wiąże - sprawdzenie wszystkich informacji, które będą w jakiś sposób obecne w gotowym zegarku. W przypadku naszych zegarków zaczynaliśmy więc od etapu badań historycznych - przy projektowaniu zegarka pierwszej edycji były to badania dotyczące zakładów Błonie, w przypadku drugiej - Dywizjonu 302.

Tutaj następuje ustalenie wzorców, na których dany zegarek ma się opierać. Nasza pierwsza edycja nawiązywała do modelu Zodiak, przy WX302 zadbaliśmy o stylistykę zegarka dla pilotów. Zegarki dla pilotów mają swoje reguły: są zwykle masywne, wyraziste i czytelne, czyli praktyczne oraz zawierają elementy kojarzące się z lotnictwem.

W zegarku WX302 w zapisana została historia dywizjonu: na wewnętrznym okręgu, który nawiązuje kształtem do celownika samolotu widnieje symbol WX302 - oznaczenie kodowe polskiego Dywizjonu 302; wskazówki z pomarańczowymi końcówkami mają kształt taki jak śmigła samolotu Spitfire.

Na górze tarczy umieszczona została też wyraźna strzała - znak, który widniał na zegarkach żołnierzy Armii Brytyjskiej.

W wewnętrznej stronie tarczy zegarka, na wysokości 50 i pół minuty, umieszczony jest dodatkowy okrąg oraz sylwetka samolotu - w ten sposób została zaznaczona ilość zestrzeleń dokonanych przez pilotów 302. 50 i pół to liczba jaką podaje "lista Bajana", czyli oficjalne zestawienie zwycięstw polskich pilotów w czasie II Wojny Światowej. Zegarki Błonie mają też dedykowane, autorskie wachniki - w modelu WX302 jest nim sylwetka samolotu Spitfire; na koronce zegarka wygrawerowany jest kształt kruka - symbol dywizjonu.

Kolejnym etapem jest stworzenie projektu.

- Określenie wyglądu tarczy, każdego elementu, np. koronki, szkła, dekla oraz wybór odpowiedniego mechanizmu. Tworząc pierwszy nasz model odświeżyliśmy także logo Błonie - mówi Maciej Maślak.

- Potem przychodzi kolej na wydruki 3D, a następnie prototyp. Często dopiero prototyp pozwala ocenić, jak zegarek realnie wygląda na ręce, czy materiały i kształty odpowiadają oczekiwaniom projektu, czy tarcza i koperta nie ma wad, czy wizualnie, na ręce prezentuje się tak jak wydruki 3D.

- Podczas montażu zegarki przechodzą szczegółową, trzyetapową kontrolę jakości, a dodatkowo każda sztuka jest także kalibrowana przez naszego zegarmistrza w Polsce. Na tym kończy się proces produkcyjny - dodaje.

Na razie zegarki są produkowane zagranicą.

- Pracujemy obecnie nad projektem stworzenia krótkiej, luksusowej serii zegarka, którego wszystkie elementy poza mechanizmem będą w całości produkowane w Polsce. W tej chwili jesteśmy na etapie, który można by określić jako testowanie możliwości. Szukamy odpowiednich materiałów i technologii, rozglądamy się też za polskimi producentami którzy mają dostęp do urządzeń i maszyn precyzyjnych, dzięki którym moglibyśmy zrealizować nasz pomysł.

Niestety nie jest to proste. Jak twierdzi Maciej Maślak:

- Jeśli chodzi o same mechanizmy zegarkowe, to niestety w Polsce żaden taki mechanizm nie został nigdy zaprojektowany. Dlatego nie ma u nas także odpowiednich technologii - specjalistycznych maszyn precyzyjnych, służących stricte do wyrobu mechanizmów zegarkowych. Do tej pory nie znaleźliśmy nikogo, kto mógłby zaprojektować taki mechanizm od zera.

- To dużo bardziej skomplikowana kwestia, niż wykonywanie samych kopert, czy innych elementów zegarka. To także "inna galaktyka" jeśli chodzi o poziom kosztów inwestycji, które później musiałyby się też przełożyć na cenę. Nawet gdyby chcieć wzorować się na małych manufakturach zagranicznych, którym udało się stworzyć własny mechanizm, musimy zdawać sobie sprawę, że chodziłoby wtedy o kilka sztuk, których cena mogłaby być zaporowa.

Na razie jednak na próżno szukać tego modelu w sklepach. WX302 wyprzedał się na pniu i fani lotniczych zegarków będą musieli poczekać na kolejne projekty spod znaku Błonie.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: zegarki | Sławek Zagórski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje