Reklama

Bitwa pod Wereśnicą. Chińscy ochotnicy przeciw Polsce

Chińscy ochotnicy w Ługańsku. Nim ubrali dawne carskie mundury, pracowali w miejscowej kopalni węgla /domena publiczna

Czerwoni Chińczycy

Pierwszymi, którzy zauważyli osieroconych Chińczyków, byli bolszewicy, którzy wezwali ich do udziału w walce klasowej. Na początku tworzono z nich samodzielne bataliony i pułki. Niektórzy poszli z potrzeby walki o lepszy byt wyzyskiwanych robotników, inni wstąpili do Czerwonej Gwardii, aby po prostu, aby nie umrzeć z głodu i zimna.

Reklama

Pierwszy taki oddział stworzył w Besarabii mołdawski Żyd, Iona Emmanuiłowicz Jakir. Bolszewicy szybko docenili karność chińskich oddziałów. Wkrótce zostali dopuszczeni do najwyższych zaszczytów - z 70 Chińczyków utworzono osobistą ochronę Włodzimierza Lenina. Kolejny oddział wszedł w skład elitarnego Międzynarodowego Oddziału utworzonego przy I Korpusie. Potem jednostka ta została przeniesiona do Moskwy i nazwana Pierwszym Międzynarodowym Legionem Czerwonej Armii.

Wkrótce Chińczycy zaczęli trafiać do Jednostek Specjalnego Przeznaczenia, gdzie w wielu przypadkach stanowili trzon oddziałów zajmujących się walką z kontrrewolucją i ochrona najważniejszych obiektów. Chińczycy tłumili wraz z polskim Czerwonym Pułkiem Rewolucyjnej Warszawy powstanie eserowców w Moskwie. Pacyfikowali białych we Władykaukazie i tłumili powstanie w Astrachaniu, co przeszło do historii pod nazwą "astrachańskiej masakry".

W Kijowie oddział Chińczyków dowodzony przez Li Xiu-Lianga walczył przeciwko wojskom ukraińskim Skoropadskiego, a potem Petlury. Kiedy wyparli Ukraińców z Kijowa, ruszyli przeciwko Kozakom Zełenego, a potem Polakom. To właśnie z tym oddziałem przyszło walczyć Polakom.

Osiem szturmów

W "Zarysie historji wojennej 22-go pułku piechoty" można przeczytać (zachowano oryginalną pisownię): "Ogólnie biorąc, siły nieprzyjaciela wynosiły 1800-2000 bagnetów, 25 karabinów maszynowych i dwa działa [na pokładzie statku pancernego]. Po całodziennych zmaganiach się w Moczulach i Remlu oddziały polskie zostały wyparte i jedynie Olszany, trzymane przez 4-ą kompanję 22-go pułku pod dowództwem kapitana Zawadzkiego, w bohaterskiej obronie odpierają 8 kolejnych natarć, wspartych artylerią nieprzyjaciela.

W ostatnim natarciu, po upadku Remla i Moczul, gdy nieprzyjaciel ze zdwojoną energią już zdobywał polskie okopy, szaleńcze przeciwuderzenie, prowadzone osobiście przez kapitana Zawadzkiego z kilkunastoma zaledwie ludźmi, nietylko likwiduje niebezpieczeństwo, lecz nawet doprowadza do porażki nieprzyjaciela, dając w zdobyczy 4 karabiny maszynowe i 30 jeńców. Straty nieprzyjaciela w walce pod Olszanami dochodziły do 200 zabitych i rannych, podczas gdy polskie straty wynosiły 5 zabitych i 34 rannych".

Dzięki niezwykłemu poświęceniu polskiej piechoty sowiecka operacja desantowa zakończyła się niepowodzeniem. Był to jednak tylko niewielki epizod bitwy toczonej pomiędzy Dźwiną a Prypecią, która uwieńczona została zdobyciem Mińska i Słucka. Bolszewicy zostali zmuszeni do wycofania się za Berezynę, Ptycz i Dźwinę. W dodatku pierwsza duża operacja zaczepna sowieckiej Flotylli Wojennej przeciwko Polakom zakończyła się spektakularną klęską: jeden kuter został zatopiony, a kolejne dwa lub trzy uszkodzone.


***Zobacz materiały o podobnej tematyce***

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje