Reklama

Amerykańscy doktorzy Mengele? Tajne badania w USA

Amerykańscy lekarze również prowadzili eksperymenty na ludziach. Nie zawsze za ich zgodą. Tak było na przykład w Tuskegee /Wikimedia Commons /domena publiczna

Celowe zarażanie ludzi malarią. Masowe infekowanie kiłą. Testy, od których pękały kości i naczynka w oczach. Brzmi, jak eksperymenty wyjątkowych szaleńców? Tak wyglądały programy badawcze armii amerykańskiej w XX wieku.

Stany Zjednoczone przeprowadzały eksperymenty, które można by uznać za wysoce nieetyczne prawie od początku swojego istnienia. Gotowość do naginania zasad i przekraczania granic nasiliła się jeszcze w XX wieku na skutek niepokoju związanego z II wojną światową, a następnie zimną wojną. Zaczęto przeprowadzać coraz więcej badań nad substancjami chemicznymi czy radioaktywnymi, próbowano dokładnie poznać groźne choroby. Do prób wykorzystywano żołnierzy, prostytutki czy chorych umysłowo. Czasem "obiekty" badań zgłaszały się dobrowolnie, czasami nie miały wyboru...

Amerykański kamikadze

Reklama

Zwiększona produkcja samolotów myśliwskich w latach 40. postawiła przed amerykańskimi inżynierami podstawowe pytanie: jakie obciążenie przyspieszeniem ziemskim może wytrzymać człowiek bez narażania się na poważne problemy zdrowotne? Badania w tym zakresie trwały w latach II wojny światowej, ale też po niej, wraz z nabierającym tempa wyścigiem zbrojeń. W 1954 roku na tapecie znalazł się problem ewakuacji pilotów wojskowych z maszyn bez doprowadzenia do ich śmierci. Aby sprawdzić możliwe maksymalne przeciążenia zbudowano... specjalne sanki.

Nie był to oczywiście wszystkim dobrze znany atrybut zabaw zimowych. "Sonic Wind Number 1", były napędzane silnikami rakietowymi. Pierwsze testy przeprowadzono z udziałem szympansów w bazie Holloman. Później nadszedł jednak czas na ludzi. Do eksperymentu wybrano oficera sił powietrznych - Johna Stappa. Służył on w lotnictwie amerykańskim od 1944 roku jako lekarz. Jego życiową misją było badanie fizycznych granic możliwości ludzkiego organizmu. Konkretnie zaś: swojego własnego organizmu.

Jak podają C. Cassidy i P. Doherty, autorzy książki "Już nie żyjesz", zanim Stapp usiadł w piekielnych sankach "niemal udusił się podczas testowania systemów tlenowych oraz niemal został obdarty ze skóry, wykonując lot w otwartej kabinie z prędkością prawie 920 kilometrów na godzinę".

Mężczyzna dobrze wiedział, że może zginąć, a mimo to postanowił ponownie zaryzykować. Sanie rakietowe z przypiętym pasami żołnierzem rozpędzono do 0,9 macha, a więc 1100 km/h. Następnie maszynę zatrzymano w ciągu zaledwie 1,4 sekundy. Ciało Stappa zostało poddane obciążeniu wynoszącemu 46,2 G. Dla porównania - jazda kolejką górską to "zaledwie" 5 G. Pilot przeżył, ale miało to swoją cenę. Z morderczych sanek wyszedł z popękanymi żebrami, połamanymi nadgarstkami. Ciśnienia nie wytrzymały także naczynka krwionośne w oczach.

Testowanie na Amerykanach

Po zakończeniu II wojny światowej w Stanach Zjednoczonych znalazło się wielu naukowców nazistowskich. Razem z nimi Amerykanie uzyskali dostęp do receptur gazów bojowych stworzonych na potrzeby III Rzeszy. Pomimo negatywnego wydźwięku, jaki miało korzystanie z usług wspomnianych uczonych, armia amerykańska zadecydowała o przeprowadzeniu dogłębnych testów dotyczących objawów związanych z atakiem danymi chemikaliami i ich leczenia. Około 7000 żołnierzy i 1000 cywilów zostało wystawionych na działanie małych dawek 250 rodzajów substancji chemicznych, wśród nich LSD, sarinu czy benzodiazepiny.

Badania  przeprowadzono w Edgewood Arsenal w stanie Maryland. W 1975 roku program zakończono w atmosferze skandalu. Żołnierze biorący w nim udział oskarżali badaczy o brak etyki zawodowej. Spowodowało to lawinę procesów cywilnych oraz raportów rządowych. Podobnym obszarem badań zajmowano się w ramach "Projektu 12". Testowano w nim sposoby rozpylania za pomocą aerozoli środków biologicznych i chemicznych.

Badani z psychiatryka

W badaniach Armii USA udział brały także inne jednostki naukowe. Wydział Medycyny Uniwersytetu w Chicago zaangażował się w program badań nad malarią. Przez 29 lat organizmy osadzonych w więzieniu Joliet udzielały lekarzom informacji dotyczących rozwoju tej choroby. Malarią zarażano także pacjentów szpitala psychiatrycznego w Illinois w latach 40. XX wieku.

Z kolei w 1939 roku grupa 22 dzieci z sierocińca wojskowego w stanie Iowa została poddana eksperymentowi, który nazwano "Monster Study" - "potwornym badaniem". Doktorantka Mary Tudor pod nadzorem profesora Wendella Johnsona z Uniwersytetu w Iowa chciała udowodnić, że jąkanie się spowodowane jest presją psychologiczną. Niektóre z dzieci były chwalone za doskonałość mowy, inne brutalnie i bez ogródek ganiono za jej brak. Drogą presji próbowano wywołać u nich badane schorzenie. Dzieci stały się skryte, bały się zabierać głos, jedno uciekło nawet z sierocińca, a inne przez długie lata zmagały się z psychologicznymi konsekwencjami eksperymentu, mającego na celu ich poniżenie i podkopanie wiary we własne możliwości.

Prawdę o nieetycznym eksperymencie zamieciono pod dywan, nigdy nie publikując jego wyników. Dopiero w 2007 roku ofiary "Monster Study" wywalczyły dla siebie odszkodowanie.

Przymusowe przesiedlenie w imię "nauki"

Oczywistym obszarem zainteresowań armii była broń nuklearna. 25 sierpnia 1945 roku, niedługo po zrzuceniu bomb na Hiroszimę i Nagasaki, senator Brian McMahon stwierdził:

"Dla przetestowania niszczycielskiej siły ładunku atomowego chciałbym zobaczyć japońskie okręty, na które spadnie w morzu taka bomba."

Chęć poszerzenia wiedzy i ówczesna sytuacja polityczna zaowocowały serią doświadczeń polegających na zrzuceniu bomb atomowych na przygotowane statki-cele. I to nie należące do wroga, ale własne. Jednostki ustawiono na atolu Bikini w archipelagu wysp Marshalla. Wcześniej z terenu wysiedlono wszystkich jego mieszkańców. Na pokładach okrętów umieszczono także zwierzęta - szczury, myszy, świnie, świnki morskie oraz kozy. Pierwsze teksty przeprowadzono w 1946 roku. Łącznie przez kolejną dekadę przeprowadzono ponad dwadzieścia prób nuklearnych w tym rejonie, wysadzając ładunki w powietrzu, na wodzie i głęboko pod taflą oceanu.

Obszar atolu został bezpowrotnie skażony. Niemożliwe stały się tu między innymi zamieszkanie, uprawa roślin, połów ryb. Ludność straciła swoje domy, a wielu mieszkańców dalej położonych wysp zostało narażonych na śmiercionośne promieniowanie, zwiększające ryzyko nowotworów. Terenu nigdy nie oczyszczono, a dokładne badania ekologicznych konsekwencji eksplozji sprzed dekad podjęto dopiero po 2010 roku.

Gdy brakuje własnych obywateli...

Żądni wiedzy, amerykańscy naukowcy nie ograniczali się do używania w roli królików doświadczalnych własnych obywateli. Kiedy istniała taka potrzeba, czy wręcz kaprys sięgali po "zasoby ludzkie" innych państw. W latach 1946-1948 kolejnym poligonem dla ich badań stała się Gwatemala w Ameryce Środkowej. Przy współpracy tamtejszych urzędników żołnierze, prostytutki i chorzy umysłowo byli zarażani kiłą. Zakażania były oczywiście celowe, jednakże już sami "pacjenci" o całym procederze nie byli informowani. Następnie chorych leczono antybiotykami.

Głównym lekarzem był John Charles Cutler, medyk, który brał udział w podobnym eksperymencie przeprowadzonym na czarnoskórych farmerach z miejscowości Tuskegee w stanie Alabama. W pierwszym programie doktora Cutlera udział wzięło około 600 farmerów, przy czym byli to mężczyźni, z których większość w momencie badań była już chora.

Farmerzy żyli w przekonaniu, że badania dotyczą tzw. złej krwi. Było to lokalne określenie opisujące symptomy kiły, jak również niedokrwistości czy ogólnego zmęczenia. W zamian za udział w badaniach otrzymywali darmowe posiłki i opiekę medyczną. Rodziny tych, którzy zmarli w trakcie eksperymentu miały otrzymać 500 dolarów. To, co miało trwać 6 miesięcy, rozciągnięto na... 40 lat. Do zatrzymania nieludzkich prac doprowadził dopiero demaskatorski artykuł opublikowany w 1972 roku.

W Gwatemali Cutler posunął się o wiele dalej. Kiłą zarażono celowo 1500 osób. Części z nich zarazki choroby podano bezpośrednio. Pozostali zostali zainfekowani w trakcie seksu z podstawionymi im, chorymi prostytutkami. Te ostatnie zostały opłacone przez nadzorujących badania naukowców. Dodatkowo zbadano także sposoby przenoszenia się rzeżączki. Eksperyment zakończono z nie do końca jasnych przyczyn w 1948 roku. Na przeprosiny Gwatemalczycy musieli jednak czekać do 2012 roku...

Zainteresował cię artykuł? Na łamach portalu CiekawostkiHistoryczne.pl przeczytasz również o okrutnych eksperymentach japońskich lekarzy w czasie II wojny światowej.

Anna Chłądzyńska - absolwentka archeologii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Miłośniczka skandynawskich kryminałów.

Ciekawostki Historyczne

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: historia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje