Reklama

"Amerika Bomber". Jak Hitler chciał zbombardować Nowy Jork?

Messerschmitt Me 264 V1 2/264 podczas jednego z nielicznych lotów /domena publiczna

Jak uderzyć w Amerykę by ją osłabić, zastraszyć i zdemoralizować? Hitler uważał, że najlepszym rozwiązaniem jest zbombardowanie Nowego Jorku. Problemem była jednak wielka odległość pomiędzy Europą a zachodnim wybrzeżem USA.

Reklama

Niemcy nie dysponowali bombowcem o tak wielkim zasięgu. Poszukiwania rozwiązania, m.in. próby skonstruowania samolotu nazywanego "Amerika Bomber", trwały prawie do końca wojny. Ostatecznie żadna bomba nie spadła na Manhattan, ale Niemcy byli blisko.

Amerykański izolacjonizm, pacyfizm i niechęć do angażowania się w sprawy Europy wynika m.in. z dużej odległości dzielącej Stany Zjednoczone od Starego Kontynentu. Amerykanie nie interesują się i nie znają naszych problemów. Zarówno w czasie pierwszej jak i drugiej wojny światowej niechętnie włączyli się do walki. Możliwie długo odwlekano ten moment, gdy "amerykańscy chłopcy" wyruszą na front i będą ginęli za morzem.

Reklama

W czasie II wojny tej polityce "unikania" sprzyjał fakt, że ludności USA nie zagrażały naloty, ostrzał artyleryjski czy rakietowy. Barierą bezpieczeństwa chroniącą Amerykę od strony wschodniej był Ocean Atlantycki. Z kolei po drugiej stronie kontynentu od nieprzyjaciela, którym była Cesarska Japonia, oddzielały USA wody Pacyfiku. Te dwa wielkie akweny okazały się na najlepszym i niezawodnym zabezpieczeniem, który zapewnił w czasie wojny spokojny sen mieszkańcom amerykańskich miast zarówno na wschodnim, jak i na zachodnim wybrzeżu.

Europa nie śpi

Tymczasem w Europie nie spano. Nie spali zarówno mieszkańcy Wielkiej Brytanii, którym na głowy spadały niemieckie bomby, jak i Niemcy, których w dzień i w nocy bombardowało lotnictwo brytyjskie, a w drugiej fazie wojny także amerykańskie. Nie spali też sztabowcy Hitlera, który od pierwszych do ostatnich dni wojny szukali rozwiązania, które pozwoliłoby tak mocno uderzyć w Amerykę, żeby wycofała się z wojny lub ograniczyła swoje zaangażowanie militarne w Europie. Dlatego niemieccy sztabowcy szukali sposobu na zrealizowanie wizji Hitlera, który chciał zbombardować miasta i ośrodki przemysłowe na wschodnim wybrzeżu, by zastraszyć Amerykanów i spowodować wzrost nastrojów pacyfistycznych.

W pewnym sensie Hitler i jego sztabowcy wierzyli w amerykańską demokrację. Uważali, że wstrząśnięte nalotami społeczeństwo jest w stanie skłonić Biały Dom do wycofania się z wojny. Dla Niemców odwołanie amerykańskich wojsk z kontynentu i zaprzestanie pomocy technologicznej dla Wielkiej Brytanii i ZSRR oznaczało szansę na zakończenie wojny na korzystnych warunkach i utrzymanie większości zdobyczy terytorialnych w Europie np. Polski, Krajów Beneluksu, Francji, Norwegii, Bałkanów...

Niemcy projektują

Chociaż Luftwaffe od początku lat 30. wykonała wielki skok technologiczny i jakościowy, to Niemcy nie dysponowali bombowcami dalekiego zasięgu. Przede wszystkim skupiali się na budowie myśliwców oraz na bombowcach nurkujących i horyzontalnych gwarantujących bezpośrednie wsparcie pola walki, których zadaniem było torowanie drogi idącym do przodu "panzer divisions". Przed wojną i w jej pierwszej fazie większość niemieckich lotniczych biur konstrukcyjnych i fabryk było nastawionych na zaspokojenie potrzeb wynikających z tych założeń. Tylko kilka zakładów i nieliczne grupy inżynierów pracowały nad samolotami dalekiego zasięgu.

Ze względu na skomplikowaną konstrukcję i ogromny koszt takich maszyn np. cztero- czy sześciosilnikowych - takie samoloty powstawały w niewielkiej liczbie. Gdy już powstały, dysponowano nimi bardzo oszczędnie. Takich samolotów nie posyłano na niebezpieczne misje, które groziły utratą maszyny i załogi. Duże bombowce i samoloty transportowe miały wykonać swoje zadanie i za wszelką cenę wrócić na lotniska w Rzeszy. Nie zakładano utraty samolotu i załogi w czasie ataku, nawet w przypadku najcenniejszych celów.

Spodobał ci się artykuł? Zobacz również: Najcenniejszy okręt Hitlera.

Ciekawostki Historyczne

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje