Reklama

Amelia Earhart. Słynna pionierka lotnictwa zidentyfikowana

Amelia Earhart w kabinie swego samolotu /East News

Powtórna analiza wyników pomiarów siedmiu kości znalezionych blisko 80 lat temu na małej wysepce na Pacyfiku wskazuje, że mogły należeć do zaginionej, legendarnej amerykańskiej pilotki, Amelii Earhart. Pisze o tym w najnowszym numerze czasopisma "Forensic Anthropology" Richard Jantz. Emerytowany profesor Uniwersytetu Tennessee stwierdza, że wnioski, które wyciągnięto bezpośrednio po badaniach kości w 1940 roku, były błędne. Wykonujący pomiary lekarz, D. W. Hoodless stwierdził wtedy, że kości należały do mężczyzny.

Reklama

Amelia Earhart była pierwszą kobietą, która za sterami samolotu, samotnie pokonała Ocean Atlantycki. Zaginęła w 1937 roku podczas przelotu nad Pacyfikiem. Długo uważano, że samolot runął do wody, ani jej, ani jej nawigatora Freda Noonana, nigdy nie odnaleziono. Tajemnica jej losu nigdy jednak nie przestała Amerykanów fascynować. Pojawiło się wiele teorii. Jedna z nich przewidywała, że Earhart zmarła jako rozbitek na małej wysepce Nikumaroro. Profesor Jantz uważa, że jest prawdziwa. 

Na tej wysepce w 1940 roku znaleziono nie tylko kości, ale i fragment buta należący, jak wtedy oceniono, do kobiety. Były tam też pudełko po sekstancie marki Brandis, przyrządzie nawigacyjnym wykonanym około 1918 roku, podobnym do tego, którego używał nawigator Earhart, a także butelkę po likierze benedyktyńskim, która także mogła do niej należeć. Kości się do dziś nie zachowały, jedyne co po nich pozostało to wyniki przeprowadzonych wtedy pomiarów. 

Richard Jantz wykorzystał najnowocześniejsze narzędzia współczesnej kryminalistyki, by ponownie przeanalizować dane zebrane w 1940 roku przez Hoodlessa podczas pomiarów czaszki, a także kości piszczelowej, ramieniowej i promieniowej. Korzystając ze stworzonego między innymi przez siebie i powszechnie używanego na świecie programu Fordisc stwierdził między innymi, że kości należały jednak do kobiety, a ich rozmiary wykazywały więcej podobieństw do Amelii Earhart, niż do 99 proc. osób, których dane zawiera obszerna baza danych porównawczych.

Dane, dotyczące samej Earhart, ustalono na podstawie analizy zdjęć pilotki, na których występowały też elementy porównawcze o znanych rozmiarach, a także jej ubrań i zapisów pomiarów wykonanych przez krawcowe. Na ich podstawie Jantz stwierdza, że "jeśli tylko nie pojawią się jakieś nowe dowody, świadczące o tym, że tamte szczątki do Earhart nie należały, najbardziej przekonujące argumenty wskazują, że to ona". 

Autor podkreśla, że jego praca nie kwestionuje kompetencji lekarza, który blisko 80 lat temu pomiary wykonał, wskazuje tylko na ograniczone możliwości ówczesnej kryminalistyki.

Reklama

- Przypadki błędnych ocen antropologów były w tamtych czasach liczne - podkreśla Jantz - Możemy się zgodzić co do tego, że Hoodless wykonał swoją pracę na tyle dobrze, na ile dobrze wykonaliby ją w tamtych czasach inni analitycy, to jednak nie oznacza, że jego wnioski były poprawne. 

Jantz przeanalizował też inne możliwości. Zbadał, czy kości mogły należeć do któregoś z 11 rozbitków ze statku Norwich City, który w 1929 roku roztrzaskał się na rafie w pobliżu Nikumaroro, około 6 kilometrów od miejsca znalezienia szczątków. Zastanawiał się też, czy mogły należeć do jakiegoś innego rozbitka, pochodzącego z samych wysp Pacyfiku. Jak przekonuje, jego analizy te możliwości wykluczają.

Grzegorz Jasiński

RMF24

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje