Reklama

Zara Phillips - skandalistka w siodle

Wnuczka Elżbiety II, Zara Phillips, ma w swojej kolekcji nie tylko imponującą ilość trofeów sportowych w jeździectwie. Przez lata równie dobrze szło jej kolekcjonowanie skandali. Srebrna medalistka olimpiady w Londynie to barwna postać w rodzinie Windsorów.

Podczas swojego debiutu na olimpiadzie wnuczka królowej Elżbiety zdobyła medal w konkurencji drużynowej WKKW. Po dwóch kolejnych igrzyskach, na które nie pojechała z powodu kontuzji konia, w końcu uśmiechnęło się do niej szczęście. Srebrny medal olimpijski nie jest jedynym trofeum w jej dorobku. W 2006 roku zdobyła tytuły mistrza świata i Europy we Wszechstronnym Konkursie Konia Wierzchowego. W uznaniu dla tych sukcesów BBC uhonorowało ją mianem Sportowca Roku.

Reklama


Sport, który uprawia, jest niezwykle wymagający. "By osiągnąć mistrzostwo w jeździectwie, zwłaszcza w tak trudnej konkurencji jak WKKW, trzeba poświęcić mnóstwo czasu. To przynajmniej kilkanaście lat pracy po kilka godzin dziennie" - mówi w rozmowie z PAP Life Wojciech Ginko, instruktor jazdy konnej ze Zbrosławic.


31-letnia zawodniczka zamiłowanie do jeździectwa przejęła od swojej rodziny. Matka Zary, księżniczka Anna, uczestniczyła w olimpijskich zawodach konnych w Montrealu w 1976 roku, a jej ojciec Mark Philips jest trenerem jeździeckiej reprezentacji USA. To niejedyni członkowie rodziny królewskiej zafascynowani tym elitarnym sportem. Prababcia Zary, Królowa Matka, regularnie obstawiała wyścigi konne, natomiast babcia sportsmenki, Elżbieta II, ma hodowlę koni i, mimo zaawansowanego wieku, wciąż dobrze czuje się w siodle.


Galopując na swoim koniu Wysokie Królestwo (High Kingdom), Zara prezentuje się niezwykle dystyngowanie. W przeszłości była jednak uosobieniem buntowniczki. Idąc śladem wielu młodych Brytyjczyków, po zdaniu matury zrobiła sobie rok przerwy od nauki. Nim zaczęła studia fizjoterapeutyczne, postanowiła wyjechać do Australii, gdzie rzuciła się w wir zabawy. O jej imprezowym stylu życia chętnie donosiły brytyjskie tabloidy. Sensację wzbudziły zwłaszcza zdjęcia, na których była w objęciach z dżokejem Richardem Johnsonem.


To niejedyne skandale z udziałem Zary. W 2000 roku na 100. urodzinach Królowej Matki niepokorna księżniczka pojawiła się z przekłutym językiem. Niewiele później, znacznie przekraczając dozwoloną prędkość, rozbiła swojego land rovera. Wdając się w mezalians, Zara przyniosła rodzinie jeszcze jedno zmartwienie. Tym, który zdobył względy arystokratki, był angielski rugbysta, Mike Tindall. Phillips jest z nim nieprzerwanie od 2003 roku. Królowa Elżbieta potrzebowała wiele czasu, by zaakceptować ten nieszablonowy związek.


Zara i Mike stanęli na ślubnym kobiercu dokładnie rok temu w Edynburgu. Uroczystość odbyła się w trzy miesiące po zaślubinach jej kuzyna, księcia Williama. Szaleństwa arystokratki odeszły już do przeszłości. Zara i Mike upodobali sobie życie na wsi. Mają m.in. wystawny dom w Gloucestershire przy granicy z Walią. Na angielskiej prowincji Zara ma świetnie warunki do uprawiania sportów konnych.


Oficjalne Zara nie jest księżniczką i nie otrzymuje wynagrodzenia z Pałacu Buckingham. Wynika to z faktu, że jej ojciec odmówił przyjęcia od Elżbiety II tytułu hrabiowskiego.


Bez wsparcia finansowego sponsorów i rodziny Zara nie mogłaby marzyć o medalach w jeździectwie. "Zawodnik, który chciałby startować w międzynarodowych zawodach, musi liczyć się z wydatkami rzędu od 300 do 500 tys. zł rocznie" - ocenia Wojciech Ginko.


PAP life

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje