Reklama

Nie bój się! Pokaż piersi!

Walka o swobodę pokazywania piersi została wygrana! W Nowym Jorku można chodzić topless po ulicach!

Nowojorscy policjanci nie mogą zatrzymać kobiety chodzącej topless ulicami miasta. W świat poszła niespotykanie radosna dla mężczyzn wiadomość, że zrównano prawa kobiet i mężczyzn w kwestii chodzenia bez górnej części garderoby.

Reklama

W teorii takie prawo istniało już od 1990 roku, gdy decyzją sądu Monroe County przyznano kobietom prawo do chodzenia topless. Trybunał wówczas stwierdził, że państwo nie ma prawa decydować, jaka część kobiecego ciała może być wystawiona na widok publiczny.

Według sądu kobiety mają takie samo prawo chodzenia bez koszulek jak mężczyźni. Tyczy się to oczywiście miejsc w których i mężczyźni spacerują bez nich. Jedyny wyjątek stanowią kluby ze striptizem. Jeśli kobieta jest zmuszona do rozbierania się w pracy, urząd gminy może uznać to za naruszenie jej swobód. W takiej sytuacji może zostać na właściciela nałożony mandat. Nie tyczy się to dziewcząt na krótkich umowach próbnych.

Jednak prawo prawem, ale policyjna praktyka miała swoje własne racje. Przez te wszystkie lata panie były karane mandatami za nieobyczajne zachowanie. Mężczyzn oczywiście nie karano i nadal mogli chodzić pokazując całemu światu swój tors. W 2011 roku wojnę przeciwko nierównemu traktowaniu wobec prawa rozpoczęła Holly van Eastern, która zaskarżyła decyzję policjantów jako niezgodną z konstytucją. Ta bowiem gwarantuje równe traktowanie bez względu na płeć, czy kolor skóry.

W sądzie pojawiła się top-less, co sędzia uznał za obrazę, ale nie nałożył na nią mandatu. Przyznał jej rację w kwestii równouprawnienia i zalecił zmianę archaicznych przepisów. Przez długi czas, oprócz zakazu zatrzymań, dla odmawiających płacenia mandatów nie zrobiono. 

Rok później w jej ślady poszła Moira Johnson, piękna, młoda kobieta, która została wyrzucona z zajęć jogi za ściągnięcie koszulki. Po tym założyła bloga i zaczęła chodzić ulicami Nowego Jorku topless. Policjanci kilkakrotnie ją zatrzymywali za nieobyczajne zachowanie i za każdym razem sprawa trafiala do sądu, gdzie została oddalana.

Wojna o swobodę piersi została zakończona w maju tego roku, kiedy policjanci ogłosili, że nie będą aresztować kobiet za pokazywanie biustu. Władze miasta na początku lipca zaczęły prace nad ustawą, która miałaby zagwarantować swobodę stroju.

Jedynymi miejscami, które mają być z tej swobody wyłączone to kościoły i prywatne firmy, które mogą stosować własne wewnętrzne przepisy.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Nowy Jork | Topless | dziewczyny | biust | Piersi

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje