Reklama

Pies też saper

6 września to dzień, w którym świętują wszyscy saperzy z 2. Mazowieckiej Brygady Saperów z Kazunia. Także ci czworonożni...

W bazach Ghazni i Warrior w Afganistanie na co dzień saperzy ze swoimi czworonożnymi towarzyszami wykonują zadania związane z wykrywaniem materiałów niebezpiecznych w pojazdach wjeżdżających na teren bazy oraz uczestniczą w działaniach operacyjnych poza bazą. Jak się okazuje, natłok obowiązków nie pozwolił sekcji przewodników psów na świętowanie w tym dniu, tak jak odbywało się to w kraju. W zamian za to psy otrzymały dawkę smakołyków i godziny wspólnej zabawy ze swoimi opiekunami.

Reklama

Nie do końca precyzyjne

Na piątą zmianę PKW w Afganistanie 2. Mazowiecka Brygada Saperów w Kazuniu wysłała dwa zespoły po 5, chciałoby się powiedzieć osób, a w tym wypadku to nie do końca precyzyjne stwierdzenie. Otóż, w skład tych sekcji oprócz żołnierzy wchodzą 4 "psy saperskie", jak się je potocznie nazywa. Zespoły te stacjonują w dwóch największych bazach Polskich Sił Zadaniowych - w Ghazi i Warrior. Sekcje przewodników psów wchodzą w skład plutonów rozminowania stacjonujących w poszczególnych bazach. Sierż. Norbert Stańczak - dowódca sekcji i przewodnik psa Elvis, st. kpr. Marek Sychulec - przewodnik psa o imieniu Tango oraz st. szer. Grzegorz Suszka - kierowca to sekcja działająca w bazie Ghazi. W Warriorze sekcją w składzie: st. kpr. Andrzej Matuk - przewodnik psa Bullet oraz kpr. Marek Maćkula - kierowca, dowodzi sierż. Krzysztof Poneta z psem Roki.

Praca tutaj to zabawa

Wyjazd na misję poprzedziło szkolenie żołnierzy-przewodników, jak i intensywna tresura samych psów. "Tutaj w Afganistanie nie ma czasu na naukę. Tutaj musimy być zgranym zespołem. Pies musi wykonywać moje komendy, a to wymaga wzmożonego kilkumiesięcznego szkolenia w kraju." - mówi sierż. Norbert Stańczak. "Dla psów praca tutaj to przede wszystkim zabawa. Ale przy tych temperaturach psy szybko się męczą dlatego pozwalamy im pracować tylko 2-3 godziny dziennie" - dodaje sierż. Stańczak.

Trudy żołnierskiej służby dzielą wspólnie. Mieszkają w jednym budynku. Każdy ma wydzielony swój kąt. "Codziennie karmimy nasze psy, czeszemy, kąpiemy. Ale największą przyjemność sprawia nam zabawa z nimi połączona oczywiście z treningiem. Psy to uwielbiają, my zresztą też. Dla nas to duży relaks." - mówi st. kpr. Marek Sychulec.

Psie nosy są niezawodne

Samodzielne plutony przewodników psów powstały stosunkowo niedawno, bo w czerwcu 2007 roku. Na misje poza granice kraju pierwsza sekcja wyjechała w ramach III zmiany PKW w Afganistanie w 2008 roku. Pomimo początkowego sceptycyzmu świetnie radzą sobie ze swoimi zadaniami oraz trudnościami związanymi z warunkami klimatycznymi. Fakt, że psie nosy są niezawodne potwierdzą żołnierze pełniący warty na głównej bramie wjazdowej do bazy Ghazni. Jak twierdzą pomoc ich jest nieoceniona zwłaszcza przy przeszukiwaniu. Pojazdy, które pies oznaczył za potencjalnie niebezpieczne nie wjeżdżają na teren bazy, co zwiększa bezpieczeństwo dla wszystkich, którzy w niej stacjonują.

Katarzyna Szal

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Ghazni | stańczak | bazy | zabawa | przewodnik | saperzy | PSY (Park Jae-Sang) | saper

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje