Reklama

M jak manga

Manga dla wszystkich

Reklama

W dzisiejszej Japonii manga publikowana jest m.in. w specjalnych magazynach. Rozmiarami przypominają miniaturowe książki telefoniczne. Około 250 tytułów takich czasopism trafia do blisko 150 mln czytelników. Każdego roku wyspecjalizowane w mandze wydawnictwa sprzedają ok. 2,3 mld magazynów.

Manga ma o wiele większe znaczenie w japońskiej kulturze niż komiks w kulturze amerykańskiej. Niektórzy widzą w niej pełnoprawną formę sztuki. Dla wielu współczesnych mieszkańców Kraju Kwitnącej Wiśni manga to także specyficzny styl bycia. Wystarczy przyjrzeć się dzisiejszym japońskim nastolatkom: ich wyzywającej modzie, językowi, sposobom spędzania wolnego czasu.

- Od amerykańskiej literatury obrazkowej manga różni się właściwie pod każdym względem. Poczynając od prowadzenia kreski, ujęcia detalu, budowania postaci, sposobu czytania, na różnicach kulturowych kończąc - wylicza Musiałowski. - Manga doskonale odzwierciedla życie Japończyków. Żeby się przekonać, jakie ma dla nich znaczenie, wystarczy przejechać się japońskim metrem. W polskim zwykle czyta się prasę, w japońskim niemal wszyscy czytają mangę.

Podobnie jak amerykańska literatura obrazkowa, manga była wielokrotnie krytykowana za zawartą w niej przemoc i treści erotyczne. Szczęśliwie dotąd nie pojawiły się jednoznaczne przepisy prawne, które wyraźnie mówiłyby, co twórcy można w mandze przedstawiać, a co kategorycznie jest zabronione. Dzięki temu artyści mogą tworzyć komiksy na każdy niemal temat, dla każdej grupy społecznej i wiekowej. Istnieją więc mangi dla dzieci, uczniów, studentów, robotników, emerytów i gospodyń domowych.

Bohomazy atakują

Z kolei dzieje japońskiej animacji sięgają początków XX w. W latach 30. i podczas II wojny światowej pionierskie filmy rysunkowe były wykorzystywane przez japoński rząd w celach propagandowych. Jednak największy triumf anime przypada na lata 70. i 80. Wtedy to japońska animacja zostaje okrzyknięta najważniejszym nurtem filmowym w kraju. Jej popularność zaczyna stopniowo przenikać poza granice Japonii. Znane dotychczas znikomej liczbie widzów produkcje, z nastaniem lat 90. robią oszałamiającą furorę na zachodnich rynkach.

Boom na anime nie ominął też Polski. Fala japońskiej animacji przeszła przez nasz kraj w latach 2000-2002, m.in. za sprawą pokemonów. Prawdziwe szaleństwo zaczęło się wraz z emisją pierwszych odcinków kreskówki o niesamowitych przygodach chłopca imieniem Ash Ketchum, który wyrusza w podróż, by zdobyć tytuł Mistrza Pokemon. Pokemony były wszędzie. W opakowaniach ciastek, chipsów i napojów. W sklepach pojawiły się stosy gadżetów, ciuchy z podobizną pokemonów, gry komputerowe, pluszaki, metalowe żetony do gry itp. Księgarnie zaroiły się od mangi z pokemonami w rolach głównych.

Dowiedz się więcej na temat: styl | Anime | komiksy | komiks

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje