Reklama

Jak na Krupówkach

Aleja Gwiazd prowadzi wzdłuż wybrzeża. Janek poczuł się od razu w roli. Czarna peruka, mundurek taki sam jak ten, w którym Bruce przychodzi na ceremonię otwarcia turnieju.

Nikt nie zadzwonił ani po policję, ani po pogotowie. Chińczycy to bardzo praktyczny naród, natychmiast potraktowali go jak u nas na Krupówkach traktuje się białe misie i zaczęli robić sobie z nim fotki. W zatłoczonym Hongkongu to nasze szaleństwo odebrano jako jedną z akcji urozmaicających turystom spacer po promenadzie. A więc zamiast prowokacji komercjalizacja. Bez datków.

Reklama

Chińczycy ustawili się w kolejce do wspólnej fotografii z Jankiem Peszkiem. - Tak jak w Międzyzdrojach, tylko bez autografów - komentował szczęśliwy aktor.

Moim zdaniem powodem mogła być jedynie większa popularność Jackie Chana. Bruce odszedł trochę do lamusa i nie budzi już takich emocji.

**

Dłuższa chwila zeszła nam na cmentarzu. Kręciliśmy remake sceny pożegnania Lee z matką. Kto by pomyślał, że scena modlitwy nad grobem matki kręcona była na cmentarzu muzułmańskim, a tablica nagrobna żegnała szejka zmarłego w 1930 roku. Niezwykłe miejsce. Jak każdy cmentarz - zatrzymujące. W takich okolicznościach od razu przypomina się drugie dno dramatu Mateusza Pakuły.

Główny Łaziebny

Czytasz relację z wyprawy śladami Bruce'a Lee - zobacz więcej

Łaźnia Nowa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje