​Ludzie naprawdę piją więcej w zimnych krajach

/123RF/PICSEL

Choć oparta o zdrowy rozsądek i logiczne argumenty, dotychczas była to tylko domorosła "prawda". Teraz naukowcy potwierdzili to oficjalnie: tam, gdzie jest zimniej, ludzie piją o wiele więcej alkoholu.

Reklama

Badacze z Uniwersytetu w Pittsburghu udowodnili, że miejsce zamieszkania znacząco wpływa na ilości spożywanego alkoholu. Nie chodzi tylko o tak zwaną "kulturę picia", ale głównie o temperaturę i światło słoneczne albo bardziej jego brak.

Naukowcy byli zdziwieni tym, że nikt nie podjął się jeszcze takich badań w skali globalnej. Niby "każdy o tym wiedział", ale tak w zasadzie to nie, bo nie było dotąd żadnego naukowego potwierdzenia. 

Reklama

Wyniki raczej nikogo nie dziwią. Spadek temperatury i krótsze dni powodują wzrost spożycia napojów alkoholowych. Klimat jest bezpośrednio związany z częstotliwością ciągów picia oraz występowania chorób wątroby.

- To coś, co wszyscy zakładali w pewien sposób, ale nikt nie podjął się zbadania tematu - mówi profesor Ramon Bataller, autor badań. -  Niemniej nie mogliśmy znaleźć choćby jednej naukowej publikacji. Dlaczego ludzie piją tak dużo w Rosji? Albo w Winsconsin?

Alkohol rozszerza naczynia krwionośne i przyspiesza przepływ krwi w organizmie dając złudzenie ciepła. Niestety jest też mocno związany ze stanami depresyjnymi, które z kolei potęguje brak światła słonecznego w północnych rejonach świata.

Potwierdzenie znanego przekonania to jedno. Badania naukowców z Pittsburgha mają znaczenie w kontekście walki z alkoholizmem i chorobami z nim związanymi, takimi jak marskość wątroby czy nowotwory układu pokarmowego. Dali bowiem naukową podstawę do działań w określonych miejscach świata udowadniając, że spożycie alkoholu może być uwarunkowane geograficznie.


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje