Reklama

Zabójcze szpitale: Strefa zagrożenia

Do szpitala po zdrowie? Nie zawsze. Szacuje się, że w Polsce każdego roku dochodzi nawet do 30 tys. tzw. zdarzeń medycznych, czyli błędów, które kończą się bardziej lub mniej poważnymi powikłaniami. /123RF/PICSEL

Reklama

Pułapka 2: Zabójcze Drobnoustroje

W 2003 roku do ambulatorium krakowskiego Szpitala Uniwersyteckiego zgłosiła się kobieta z niespecyficznymi objawami - była przemęczona, swędziała ją skóra, pobolewały stawy, miała trudności z koncentracją. Nic groźnego? Bynajmniej! Lekarze wykryli u niej wirusowe zapalenie wątroby typu C. 

Reklama

Ta niebezpieczna choroba w skrajnych przypadkach może spowodować marskość tego organu oraz raka. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że wcześniej z podobnymi dolegliwościami do placówki trafiło paręnaście pacjentek. Wkrótce ta liczba miała wzrosnąć do kilkudziesięciu.

Dlaczego jednak epidemia WZW dotykała wyłącznie przedstawicielki płci pięknej? Na rozwiązanie tej zagadki nie trzeba było długo czekać. Szybko okazało się, iż każda z pań była wcześniej hospitalizowana na oddziale ginekologicznym jednego ze szpitali w stolicy Małopolski. 

Część leczyła się tam onkologicznie, inne trafiły do placówki w związku z ciążą. Wszystkie - z powodu zaniedbania podstawowych zasad higieny - zostały zarażone śmiertelnie niebezpiecznym wirusem.

Pułapka nr 3: Stres

Nie wszystkie szpitalne zagrożenia czekają na nas w klinikach - część przynosimy sami. I nie chodzi tu o złapane mimochodem infekcje wirusowe czy bakteryjne, ale o... stres. W 2010 roku uczeni z King’s College w Londynie udowodnili, że osoby spokojne wracają do zdrowia o wiele szybciej niż te nerwowe. 

Różnice w poziomie hormonu stresu, kortyzolu, bezpośrednio odbijały się na tempie gojenia ran. U badanych często doświadczających napięcia nerwowego drobne skaleczenia zasklepiały się dwukrotnie wolniej w porównaniu do pacjentów opanowanych.

Jak ma się to do pobytu w szpitalu? Otóż hospitalizacja - krótsza czy dłuższa - zawsze jest związana z odczuwaniem stresu. Przytłaczająca bywa już nawet sama świadomość choroby. Do tego dochodzi obawa o własne zdrowie, a nawet życie, lęk przed powikłaniami, niepożądanymi skutkami przyjmowanych medykamentów bądź okaleczeniem w trakcie operacji, problemy z adaptacją w nowym (i raczej mało przyjaznym, pozbawionym intymności) środowisku.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje