Reklama

Wszystko, co wiesz o mięśniach, to nieprawda

Tajemnica pompowania

Reklama

Potem poznaję kolejny trik. Trener siły wręcza mi gumkę i każe obwiązać nią sobie palce zaraz pod paznokciami. "Siła to umiejętność - stwierdza, kiedy próbuję otworzyć dłoń, przełamując opór gumki. - Kiedyś każda celtycka wioska miała swój "kamień męskości". Nie można było wejść w dorosłość, dopóki nie było się w stanie go przesunąć. Nie chodziło tu wyłącznie o siłę fizyczną - siła była wiedzą, jak wykorzystać narzędzia znajdujące się wewnątrz ciała". Nie mogę pojąć ćwiczenia z gumką, dopóki Maxwell nie każe mi położyć się na podłodze i robić pompki. "Głupio byłoby rzucać strzałą, prawda? - zapytał retorycznie. - Lepiej użyć mięśni do naciągnięcia cięciwy, aby to ona mogła wykonać pracę". W ten sam sposób kazał mi zmienić normalny sposób wykonywania pompek przez obniżanie się w kierunku podłogi z palcami rozszerzonymi tak bardzo, jak na to pozwalała gumka, i dłońmi mocno wgniecionymi w podłogę. Zatrzymywałem na chwilę klatkę piersiową nad podłogą, a potem, zadziwiając samego siebie, podnosiłem się z łatwością. "Widzisz? - zapytał Maxwell. - Naprężyłeś cięciwę, opuszczając się, a potem ona podniosła Cię do góry".

Harmonijny rozwój

Pompki wprawiają mnie w radosny nastrój, ale mój własny przestępca - uporczywy ból w pięcie, który był impulsem poszukiwań - ciągle gdzieś tam się ukrywa. Mimo tego, czego dowiedziałem się na temat powięzi, nie doszedłem, jak radzić sobie z dużym pasmem powięzi biegnącym pod piętą. Kontuzja wydaje się drobna, ale powoduje, że z ledwością mogę biec lub cokolwiek podnieść. Słyszałem już milion rad od fizjoterapeutów - od używania wkładek ortopedycznych, po dziwaczne pomysły przywiązywania taśmą barku do biodra na 6 tygodni, ale nic mi nie pomagało.

Ćwiczenia

"Zapomnij o taśmie! - wyśmiał pomysł Lee Saxby, trener brytyjskiego programu Wildfitness. Zdjął obciążenia z pięciokilogramowej sztangi i kazał mi unieść ją nad głową. - Teraz powoli zrób 10 przysiadów" - poinstruował. Podczas kilku pierwszych musiałem odstawiać jedną nogę do tyłu, by utrzymać równowagę. Jednak krok po kroku moje ramiona przybierały właściwą pozycję, a plecy osiągały linię prostą z pośladkami. Kiedy wykonałem 10 prawidłowych powtórzeń z rzędu, Saxby zaryczał: "Start!".

"Start?".

"Start. Biegnij!".

Upuściłem sztangę i ruszyłem sprintem. Natychmiast, nawet o tym nie myśląc, znalazłem się na nogach, i biegnąc na przednich częściach stóp, poruszałem się lekko i sprężyście. To zdumiewające, ale ból w pięcie zniknął po raz pierwszy od miesięcy. Zajmie mi chwilę, zanim rozpracuję, jak to się stało, ale kiedy przypomnę sobie zasady działania powięzi, wszystko zacznie nabierać sensu.

Postawa wyższych partii ciała

Jedną stronę ciała miałem lepiej rozwiniętą i dlatego nie poruszałem obu nóg w ten sam sposób. Cały ciężar ciała przetaczał się przez dominującą, prawą nogę. Przepis na głębokie przysiady z obciążeniem nad głową - unikatowe ćwiczenie na giętkość górnej części pleców, barków, bioder i kostek - stanowi terapię dla ciała, angażującą cały system mięśniowy, a nie poszczególne mięśnie. Zmusza do zaangażowania w ćwiczenia korpusu, rozdziela obciążenie równo na obie nogi i rozluźnia tkankę łączną od głowy do stóp. Wielokrotnie mówiono mi, żebym rozciągał łydki, ale ból pięty nie miał nic wspólnego z tymi mięśniami. Spowodowany był skróceniem powięzi pod piętą i pogłębiał się przez problemy z napięciem i postawą wyższych partii ciała. Wszystko, czego potrzebowałem, żeby rozluźnić te części, to po prostu kilka serii głębokich przysiadów oraz szybki, dynamiczny bieg na przedniej części stóp. Kiedy odciążałem pięty, z każdym krokiem wyginałem łuk stopy, dzięki czemu powięź rozciągała się jeszcze bardziej.

Przyjemność biegania

Myślałem, że złagodzenie bólu w pięcie zajmie mi tygodnie, ale dzięki właściwemu leczeniu ulga przyszła szybko, w niemalże cudowny sposób. Nie jestem całkowicie wyleczony, jak ostrzega Schleip. Upór powięzi oznacza, że ból będzie starał się powrócić do tej skróconej części, jak tylko przestanę biegać. To, czego teraz potrzebuję, to stałe, codzienne rozluźnianie powięzi, aż w końcu rozciągnę ją na stałe. Bieganie jest teraz taką przyjemnością, że pierwszy raz od miesięcy nie chce mi się przestać. Biegnąc, myślę, że nigdy nie wpadłbym na istnienie jakiejś zależności pomiędzy głębokimi przysiadami i lekkim krokiem. Z drugiej strony nie wiedziałem, że ruch może być lekarstwem samym w sobie.

Dowiedz się więcej na temat: ciało | start | problemy | ćwiczenia | pięta | mięśnie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje