Reklama

Ucieczka od życia

Ponad 4 tys. Polaków odbiera sobie corocznie życie. Tylko nieco więcej ginie w wypadkach drogowych...

Reklama

- Jestem 18-letnim chłopakiem i cały czas myślę o samobójstwie. A chcę popełnić samobójstwo, bo miałem kijowe dzieciństwo; ojciec pijany wracał do domu, nie miałem się do kogo zwrócić. A teraz jestem już dorosły. Ojciec z nami nie mieszka, ale wspomnienia cały czas wracają. Czasami mam uczucie, że nikt mnie nie potrzebuje na tym świecie. Dzisiaj mam skoczyć z okna o północy, ale nie wiem, czy będę miał na tyle odwagi. Ale spróbuję...

Reklama

Tak, na jednej ze stron

internetowych, napisał "odludek 13". Podobnych wypowiedzi jest nas tej stronie bez liku...

Na przykład Ania - chce odebrać sobie życie, bo została odrzucona przez rodzinę.

- Mam prawie 18 lat i właśnie odsuwa się ode mnie cała rodzina. Mam tylko mojego chłopaka. On jest jedyną osobą, na której mogę polegać. A dlaczego odsuwa się ode mnie moja rodzina? Bo nie jestem tak zdolna, jak moja siostra?

Czasami powodem samobójstwa jest zawód miłosny.

- Mam 22 lata i na koncie kilka prób samobójczych - pisze inny internauta. - Jakoś zawsze z tego wychodziłem. Kilka razy sam cofnąłem się przed krokiem ostatecznym. Do życia napędzała mnie ogromna nadzieja, że - mimo wszystko - chciałem żyć. Ale w zeszłym tygodniu moja jedyna, największa i najwspanialsza nadzieja opuściła mnie. Już mnie nic nie napędza. Załatwię kilka swoich spraw, kilka listów i mam zamiar poddać się.

- Każdy ma powód do życia

i każdy ma powód do śmierci - przekonuje. - Nie ma głupich czy dobrych powodów do samobójstwa. Dla każdego jest on osobisty. W moim przypadku za bardzo boli, gdy ktoś odszedł...

"Wybacz mi proszę, ale tak dłużej nie mogę żyć..." - napisał w liście pożegnalnym Norbert z Lublina. Choć list znaleźli przy nim pracownicy szpitala psychiatrycznego, nazajutrz odebrał sobie życie przez powieszenie.

Inny przykład, też z Lublina: najpierw namówił brata do samobójstwa, podyktował mu pożegnalny list, a potem obserwował, jak odbiera sobie życie. Tak według lubelskiej prokuratury

postąpił 55-letni mężczyzna.

W województwie lubelskim, w 2005 roku, policja zanotowała 399 samobójczych zamachów, z czego 359 zakończyło się śmiercią. Na życie targnęło się 344 mężczyzn i 55 kobiet.

- Kobiety w naszym społeczeństwie mają kulturowe przyzwolenie na słabość. Częściej też zgłaszają się po pomoc do specjalisty, czyli do psychiatry lub psychologa. Zaś mężczyzna żyje w przekonaniu, że musi dać sobie radę sam. W efekcie, nie widząc możliwości rozwiązania problemu, sięga po rozstrzygnięcie radykalne - tłumaczy psychiatra dr Mariusz Furgał.

MWMedia

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: samobójstwo | ucieczka | Życie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje