Reklama

Supermeni nie chorują

Mężczyzna ma być dominujący, sprawny, niezawodny. Skoro tak, nie dziwmy się, że nie chce poradzić się lekarza. Jak stereotypy na temat płci wpływają na nasz stosunek do ciała?

Twój STYL: Dlaczego trudno nakłonić mężczyznę do wizyty u lekarza?

Anna Giza-Poleszczuk, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego: Bo prawdziwy mężczyzna się ze sobą nie cacka. Niby skończyliśmy z patriarchatem, rozmawiamy o równości płci, jednak do zdrowia mężczyzny i kobiety wciąż podchodzimy inaczej. Na sposób, w jaki traktujemy nasze ciała, na pewno wpływa biologia. Jednak stosunek do własnej cielesności jest także uwarunkowany kulturowo.

Reklama

TS: Czego oczekujemy od mężczyzny?

AGP: Przede wszystkim siły. Tę ich cechę jeszcze potęgują stereotypy, wedle których męska fizyczność jest bardziej prymitywna, nawet zwierzęca. To masywny i włochaty facet chętnie demonstruje przewagę, podczas gdy kobieta, drobniejsza i delikatna, na drodze swej ewolucji zmierza ku aniołom. Nic dziwnego, że przy takim postrzeganiu płci inaczej o siebie dbamy. Z moich badań nad stosunkiem Polaków do zdrowia wynika, że mężczyźni najczęściej przyjmują wobec ciała postawę agresywną. Polski facet przypomina w tym młodego De Niro z filmów gangsterskich: wrażliwy chłopak z dziwacznym poczuciem honoru strzela do każdego, kto ośmiela się stanąć mu na drodze. Innymi słowy polski mężczyzna stosuje wobec ciała przemoc. Zakłada, że organizm ma go słuchać i robić to, co mu się każe. A jeśli ciało się buntuje, trzeba je ujarzmić i zmusić do większej wydajności. By móc szybciej biec, mniej się męczyć, więcej wypić.

TS: A kobieta?

AGP: Traktuje ciało jak Mały Książę liska: zaprzyjaźnia się z nim i wsłuchuje w jego potrzeby. Tu na pewno dużą rolę odgrywa biologia, ale też od najwcześniejszych lat pokazujemy dziewczętom, jak troszczyć się o organizm. Zachęcamy je do wizyt u ginekologa. Zupełnie inaczej postępujemy z chłopcami: wpajamy im głównie zasady higieny, kontrolujemy, czy umyli szyję i nogi. W ogóle nie uwrażliwiamy ich na sygnały z ciała. Rak jądra atakuje przede wszystkim młodych mężczyzn. Czy komuś przyszło do głowy uczyć chłopców, by badali jądra, tak jak uczymy dziewczęta samokontroli piersi?

TS: To dlaczego mężczyźni mają opinię hipochondryków?

AGP: To taki sam niesprawiedliwy stereotyp jak pogląd, że kobiety są bardziej gadatliwe. W większości przypadków nie są oni hipochondrykami. Przecież rzadko się skarżą. W naszej kulturze nie pozwalamy mężczyźnie przyznać się do problemów. Może się wściec i złość wyładować w konfrontacji z przeciwnikiem, ale nie ma prawa do chandry. A gdy już się gorzej poczuje, może jeszcze spotkać się z żartami albo oskarżeniem o hipochondrię. Natomiast kobietom normy społeczne dają takie przyzwolenie: możemy sobie ponarzekać na przykład na PMS i z każdym niemal drobiazgiem pójść do lekarza.

Twój Styl

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: stereotypy | zdrowie | ciało

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje