Reklama

Sól: Cienka granica między życiem, a śmiercią

Ograniczenie ilości spożywanej soli to coś, co ludzkości wyjdzie wyłącznie na dobre /123RF/PICSEL


- W przypadku żadnej innej substancji granica między dawką śmiertelną a niezbędną do życia nie jest tak cienka jak w przypadku soli - wyjaśnia dr Biel.

Statystyki pokazują jednak, że największym zagrożeniem nie jest wcale ani ostry niedobór soli, ani jej nagłe przedawkowanie. Niebezpieczniejsze jest systematyczne spożywanie przez nas wszystkich coraz większych ilości NaCl...

Każdego roku zabija miliony osób

Reklama

Według szacunków każdy Polak spożywa dziennie średnio 13 gramów soli. To za mało, aby umrzeć z przedawkowania, ale równocześnie prawie trzy razy więcej, niż wynosi zalecana przez lekarzy norma (5 gramów).

- Jeśli przez wiele miesięcy lub lat spożywamy zbyt dużo soli, doprowadzamy do zwiększenia objętości krążącej krwi, a w konsekwencji do podniesienia się ciśnienia tętniczego. W ten sposób ryzyko zawału serca wzrasta o 50% - ostrzega dr Biel.

- Zaburzenie pracy nerek sprawia zaś, że nasz organizm nie oczyszcza się z toksyn i zatruwamy się od środka - dodaje mgr inż. Podkowska.


Tymczasem większość ludzi nie ma pojęcia, ile tego skrystalizowanego proszku spożywa każdego dnia.

- Problemem nie jest tylko solniczka, po którą sięgamy podczas gotowania albo by doprawiać potrawy na talerzu. Z niej pochodzi zaledwie połowa soli. Duże zagrożenie stanowi także chlorek sodu ukryty w artykułach spożywczych. W jednej kromce chleba jest aż pół grama soli! - ostrzega ekspertka.

Tę substancję można znaleźć nawet w słodkich produktach. Płatki kukurydziane zawierają bardzo dużo cukru. I właśnie z tego powodu prawie nikt nie zauważa, iż wiele ich rodzajów odpala prawdziwą "solną bombę".


To, w jaki sposób chlorek sodu oddziałuje na nasz organizm, pokazały wyniki badań naukowców z Uniwersytetu w San Francisco. Według obliczeń uczonych rocznie umierałoby od 42 do 92 tysięcy osób mniej, gdyby każdy Amerykanin dziennie odsypał ze swojego menu jedną łyżeczkę soli. Ponadto liczba ludzi zapadających co roku na przewlekłe choroby serca spadłaby o 120 tysięcy. System zdrowia w USA mógłby na tym zaoszczędzić 24 miliardy dolarów rocznie! Dla porównania: podobny efekt przyniosłoby zmniejszenie liczby wypalanych codziennie papierosów aż o połowę.

- W odniesieniu do Polski wnioski ze Stanów Zjednoczonych pozostają aktualne - mówi dr Biel. Nadciśnienie tętnicze może prowadzić do rozwoju choroby wieńcowej, na którą cierpi w naszym kraju ok. miliona osób. Co roku umiera z jej powodu ok. 170 tysięcy Polaków.

- W efekcie ograniczenia konsumpcji znajdującej się w pokarmach soli do maksymalnie pięciu gramów dziennie mielibyśmy do 50 tysięcy przypadków śmiertelnych mniej każdego roku - dodaje ekspert.


Jednak zdaniem nawet optymistycznie usposobionych badaczy prawdopodobieństwo, że ludzie będą spożywali mniej soli, jest niewielkie. Naukowcy uważają raczej, iż w najbliższych latach apetyt na sól będzie rósł. Ale dlaczego tak bardzo jej pożądamy? Co sprawia, że ta substancja jest tak kusząca? Odpowiedzi na te pytania specjaliści odnaleźli w tym samym obszarze mózgu, który odgrywa decydującą rolę także w przypadku osób uzależnionych od narkotyków: w podwzgórzu.

Takie same procesy, jak kokaina

Eksperci wielokrotnie powtarzali eksperyment - aż wreszcie rozwiane zostały wszelkie wątpliwości. Skany mózgu były jednoznaczne: konsumpcja soli aktywuje w centralnym układzie nerwowym identyczne procesy, co kokaina i heroina. A na dodatek również podczas odwyku uwidaczniają się zaskakujące podobieństwa...

Neurobiolog z Uniwersytetu Duke’a w Durham prof. Wolfgang Liedtke oraz prof. Derek Denton z Uniwersytetu w Melbourne odkryli niedawno, że wspomniane twarde narkotyki oddziałują dokładnie na te geny w komórkach mózgu, które odpowiadają także za prastary instynkt - apetyt na sól. Jej spożywanie, podobnie jak zażywanie "prochów", powoduje uwalnianie się dopaminy, neuroprzekaźnika zwanego "hormonem szczęścia".

W konsekwencji konsument chce ponownie doświadczyć tego uczucia, jego mózg domaga się kolejnej "działki" soli. Ale im więcej zjadamy słonych artykułów spożywczych, tym słabiej odczuwamy efekt nagrody - to tzw. desensytyzacja receptorów dopaminergicznych. Ciało w końcu traci zdolność oceny, jaka ilość NaCl jest odpowiednia.

 - Uzależnienie od narkotyków opiera się na tych samych instynktownych mechanizmach - wyjaśnia dr Biel. To dlatego znacznie łatwiej jest mówić o ograniczeniu spożywania soli, niż się do tego zastosować. Nasz organizm jest jak ćpun, stale żąda kolejnych dawek tej substancji - mimo że w nadmiarze jest ona szkodliwa.

***Zobacz także***

Świat Wiedzy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje