Reklama

​Rak, udar i zawał zamiast podwyżki. Czy praca może nas zabić?

Praca, także ta biurowa, może mieć poważne konsekwencje zdrowotne /123RF/PICSEL

Reklama

Przeciętny pracownik odczuwa podwyższone napięcie nerwowe przez jedną trzecią dnia pracy! Stres przekłada się na zaburzenia snu, a niedosypianie utrudnia regenerację organizmu i zwiększa narażenie na stres. Z tego błędnego koła trudno się uwolnić.

Tu również zaczyna się pomost między psychicznymi a fizycznymi skutkami zdrowotnymi pracy w niesprzyjających warunkach. Liczne badania nie pozostawiają wątpliwości: narażenie na stres skutkuje rozwojem szeregu przewlekłych schorzeń, w tym chorób układu krążenia i nowotworów.

Reklama

Amerykańskie Towarzystwo Kardiologiczne stwierdziło także zależność między nadgodzinami (zdefiniowanymi jako praca przez ponad 10 godzin dziennie przez co najmniej 50 dni w roku) oraz podwyższonym o 29 proc. ryzykiem udaru. W przypadku osób, które przepracowują się od ponad 10 lat, ryzyko jest wyższe aż o 45 proc. w stosunku do tych, które nie przekraczają normy.

Negatywne konsekwencje dla zdrowia niesie ze sobą tryb zmianowy, a w szczególności "nocki". Nieregularne godziny snu i ekspozycja na światło po zmroku prowadzą do rozchwiania naszego zegara biologicznego - a to z kolei przekłada się na zaburzenia gospodarki hormonalnej. Organizm narażony na taki rollercoaster reaguje osłabieniem oraz przewlekłym zmęczeniem. Na dłuższą metę konsekwencje mogą być poważniejsze.

Analizy wskazują, iż zaburzenia rytmu dobowego sprzyjają rozwojowi depresji, otyłości, cukrzycy, schorzeń układu krążenia i nowotworów hormonozależnych. Skandynawskie pielęgniarki pracujące przez co najmniej 20 lat na nocnych zmianach chorowały na raka piersi aż pięć razy częściej niż ich koleżanki, które wykonywały swoje obowiązki wyłącznie za dnia.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje