Reklama

Problem z głowy

Moja lekarka przyznała, że nie jestem idealnym pacjentem. Byłoby lepiej, gdybym był dwudziestolatkiem, brunetem, bez zakoli i miał tylko lekko przerzedzone włosy na czubku głowy. W obrębie tzw. zawirowania włosów na potylicy Propecja działa bowiem lepiej niż w zakolach. Jako blondyn po trzydziestce, musiałem się poddać.

Reklama

4. METODA: TRANSPLANTACJA

Klinika medycyny estetycznej Medical One oferuje nowoczesne metody przeszczepu włosów. Pojechałem do filii w Hamburgu na rozmowę z szefem oddziału transplantacji włosów Christianem Räderem. - Włosy z tyłu pańskiej głowy są tak gęste, że wystarczy ich na dwie transplantacje- ocenił. Chirurdzy mogliby w znieczuleniu miejscowym pobrać około 2500 maleńkich wycinków, zawierających od jednego do trzech mieszków włosowych, i następnie wszczepić je na czubku mojej głowy. Do wypełnienia zakoli wystarczy parę setek włosów.

Największym wyzwaniem dla chirurgów są duże łysiny, często potrzebna jest wtedy większa liczba operacji. W ciężkich przypadkach ilość materiału z tyłu głowy jest niewystarczająca. - Tak więc czasami lepiej mieć piękną glacę, niż bawić się w przeszczepy- przyznaje Räder.

Perspektywa wycięcia kawałka skóry między uszami niezbyt mnie cieszyła. Ponadto, nie ma się co oszukiwać - reklamy, w których szczęśliwi faceci rozczesują palcami bujną czuprynę, z reguły nie przedstawiają eksłysoli, lecz modeli, którzy nigdy nie mieli problemów z wypadającymi włosami. Nawet jeśli zabieg się uda, nie ma co marzyć o takiej gęstości włosów, o jakiej marzy każdy pacjent. W najlepszym wypadku będę wyglądał jak ktoś nie całkiem łysy, ale też niespecjalnie owłosiony. Dlatego dokształciłem się na temat jedynej pozostającej mi możliwości powrotu do włosów.

5. METODA: TUPET

Dudweiler to mekka tupecikarzy i perukarzy. W niewielkiej wsi w pobliżu Saarbrücken Jürgen Schillo i jego syn Patrick wytwarzają najbardziej perfekcyjne peruki w Europie. Prominentne ofiary łysienia cenią sobie ustronność tego miejsca, nie muszą się tu obawiać żadnych paparazzi. Politycy i aktorzy wchodzą tu i wychodzą nierozpoznani przez nikogo.

Każdy tupet jest robiony na miarę. Kolor włosów jest starannie dobierany. Na podstawie gipsowego odlewu czubka głowy eksperci wykonują cienką, prawie niewidoczną siatkę w kolorze skóry. Perukarze wplatają w siatkę 3-4 włosy na sekundę. W zależności od budżetu, klient może wybrać włosy sztuczne albo naturalne. Te drugie są, oczywiście, droższe.

Po kilku tygodniach tupet jest gotowy. I wtedy nadchodzi wielka chwila - wreszcie odzyskam moje włosy. Młodszy pan Schillo nakłada mi tupet, przytwierdza go do skóry głowy trzema kawałkami dwustronnej taśmy klejącej. Pasuje jak ulał. "Między tupetem a skórą nie może być ani milimetra powietrza - mówi. - Proszę spróbować nakładać go przed lustrem przez godzinę bez taśmy klejącej. Wszystkie chwyty dozwolone, a jak już dojdzie pan do wprawy, może go pan przykleić".

W takim tupecie można bez problemu uprawiać sport, wytrzyma nawet skok na główkę do wody. "Do biegania niech pan go lepiej zdejmuje - radzi Schillo - nie trzeba będzie go później myć". Jednak co trzy tygodnie zalecane jest mycie sztucznych włosów specjalnym szamponem. A co dwa dni zmiana taśmy klejącej - w przypadku wrażliwej skóry stosuje się taśmę hypoalergiczną. Szlachetną perukę można zakładać i ściągać jak okulary i czasami wychodzić bez niej. To naprawdę praktyczne. Jedynym, co mi w tym przeszkadza na co dzień, jest moja fryzura. Żeby tupet poprawnie przylegał do skóry głowy, pozostałe pod nim włosy muszą być bardzo krótko przycięte, a po bokach trochę dłuższe. Z peruką wygląda to znakomicie, ale bez niej wyglądam jak klaun.

Nie ma tu dobrego rozwiązania! Mimo to tupet pozostaje najlepszym wyjściem - błyskawicznym, skutecznym i bez skutków ubocznych. Ale przez ostatni rok zrozumiałem jedno: bez włosów też da się żyć. Dzisiaj znowu chodzę z łysiną, to znaczy z resztką naturalnych włosów. Nie łykam żadnych pigułek, nie wcieram niczego we włosy. To była właściwa decyzja - wszystkiego spróbować, zwłaszcza życia z tupetem. I kto wie, może od czasu do czasu założę moje (sztuczne) włosy? Ot tak, dla przyjemności. Albo będę nosił je w zimie zamiast czapki.

Dowiedz się więcej na temat: środek | taśmy | problem | włosy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje