Reklama

Od dwóch tygodni ma erekcję. Lekarze przedstawiają czarny scenariusz

Mężczyzna cierpi na bardzo rzadkie schorzenie, które objawia się niekończącym się wzwodem. Jeśli leczenie się nie powiedzie, grozi mu amputacja. /123RF/PICSEL

Mężczyzna z Wielkiej Brytanii cierpi na rzadką chorobę - ciągłą erekcję. Jeżeli lekarze szybko nie zdołają mu pomóc, może mu grozić nawet amputacja członka.

Reklama

Na tę rzadką chorobę cierpi Danny Polaris pochodzący ze Swansea. Dwa tygodnie temu mężczyzna umówił się na spotkanie z dziewczyną w Berlinie. Przed randką zażył viagrę - pisze "The Sun"

Dodatkowo, kiedy razem z poznaną pielęgniarką wrócił do domu, zgodził się, by ta podała mu wzmacniacz erekcji.

Reklama

- To była najgorsza decyzja w moim życiu powiedział.

Następnego dnia mężczyzna z zaskoczeniem zauważył, że dalej ma erekcję. Dopiero po dwóch dniach zaczęło mu to sprawiać ból, dlatego udał się po pomoc do lekarza. W całej sytuacji nie ma absolutnie powodu do żartów. Okazało się bowiem, że cierpi na priapizm - długotrwały wzwód członka, który nie jest wywołany podnieceniem seksualnym. Może on być groźny dla zdrowia, jeśli szybko nie zostanie uleczony.

Lekarze w Berlinie od razu przystąpili do terapii. Kilka razy bezskutecznie próbowali wbić igłę w bok jego penisa, żeby usunąć nadmiar krwi. Przeprowadzili również specjalny zabieg, ale i ten nie usunął problemu.

Jeżeli leczenie nie okaże się skuteczne, to Danny’emu może grozić nawet amputacja członka.

Znajomi Brytyjczyka już uruchomili w internecie zbiórkę pieniędzy, by pomóc mężczyźnie w powrocie do zdrowia.


RMF24

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje