Reklama

Na AIDS nie umrzesz

"Mam raka gejów. Umrę. I ty też umrzesz" - tak mawiał (podobno) jeden z pierwszych mężczyzn, który zachorował na AIDS. W tym roku mija 30 lat odkąd choroba ta została oficjalnie opisana. W tym czasie miliony ludzi na całym świecie zmarły, miliony zmagają się z chorobą. Co się zmieniło? Dziś nikt już nie musi umierać.

Przyczyną śmierci Davida Carra, który zmarł w 1959 roku, miała być niewydolność układu odpornościowego związana z ciężkim zapaleniem płuc. Przebieg choroby był jednak tak nietypowy, że lekarze zdecydowali się na przechowanie krwi zmarłego w celu dokładniejszych badań. Wykonano je dopiero w 1991 roku. Testy wykazały, że David był zarażony wirusem HIV.

Reklama

Przyczyna śmierci znana po latach

Rok później wyniki badań zakwestionowano, jednak naukowcom udało się dowieść, że wirus HIV pojawił się dużo wcześniej, niż sądzono. Pierwszym Amerykaninem, który na pewno zmarł na AIDS (zgon nastąpił w 1969 roku, choć testy potwierdziły wcześniejsze przypuszczenia dopiero 20 lat później) był 16-letni Robert Rayford z Missouri. Robert zgłosił się do szpitala z powodu wysokiej gorączki, trudności w oddychaniu i wybroczyn, które pojawiły się w okolicach jego genitaliów. Lekarze, którzy badali nastolatka, podejrzewali, że chłopak pracował w charakterze męskiej prostytutki. Robert nie przyznawał się jednak do kontaktów homoseksualnych, nie zgodził się także na badanie per rectum.

Po dwóch latach od wystąpienia pierwszych objawów i po kilku tygodniach leczenia, chłopak zmarł. Dr. William Drake, który przeprowadzał autopsję, odkrył, że Rayford chorował także na rzadki rodzaj nowotworu, który atakuje przeważnie starszych mężczyzn (głównie Włochów i Żydów). Kolejne warte odnotowania zgony miały miejsce w 1976 (zmarły Arvid Noe był norweskim marynarzem i kierowcą ciężarówki, który zaraził się wirusem w Kamerunie, a następnie przekazał chorobę żonie i córce) i w 1977 roku (Grethe Rask, duńska lekarka, która zaraziła się prawdopodobnie podczas którejś z kilkunastu operacji, które przeprowadzała na pacjentach z Konga). Testy na obecność wirusa w obu przypadkach zostały wykonane kilka lat po zgonie.

Słynny pacjent "0"

Kiedy w marcu 1984 roku Gaëtan Dugas, 31-letni kanadyjski steward, umierał na niewydolność nerek, było już jasne, że pacjent jest też zakażony wirusem HIV. Mimo tego, że mężczyzna wiedział o swojej chorobie, uprawiał seks z ponad 2 tys. mężczyzn. Spora część z nich zaraziła się wirusem HIV właśnie od Dugasa. Randy Shilts w książce "And the Band Played On" uważał, że Gaëtan świadomie przekazywał dalej chorobę, którą nazywał "rakiem gejów" ("Mam raka gejów. Umrę. I ty też umrzesz" - miał mówić swoim partnerom seksualnym). Niezależnie od motywów Dugas został nazwany "Pacjentem 0" po badaniach prowadzonych przez amerykańskie CDC (Centers for Disease Control and Prevention), które wykazały, że Gaëtan był wspólnym partnerem wielu kalifornijskich (i zakażonych wirusem HIV) gejów.

Autorzy badania wysunęli także tezę, że to właśnie Dugas był odpowiedzialny za pojawienie się wirusa w Los Angeles i San Francisco. Podobnie jak w przypadku Davida Carra środowiska naukowe skrytykowały raport (tłumacząc, że trudno jednoznaczne wskazać jedną osobę, która miała rozpocząć pandemię na konkretnym kontynencie). Według statystyk zamieszczonych na stronie internetowej amerykańskiej fundacji "AVERT", prowadzącej programy skierowane do osób zakażonych wirusem HIV, chorych na AIDS i ich rodzin, od początku lat 80-tych w USA na AIDS zmarło już ponad 600 tys. osób (pod koniec 2008 roku tyle samo Amerykanów żyło z diagnozą stwierdzającą obecność wirusa HIV we krwi).

"Jeżeli ja to mam, dlaczego mają nie mieć oni?" Obejrzyj film o Pacjencie "O":

Milion to statystyka

Według danych, opublikowanych pod koniec 2010 roku przez UNAIDS (Wspólny Program Narodów Zjednoczonych ds. HIV/AIDS), na całym świecie żyje ponad 33 mln osób (zakażonych wirusem HIV i chorujących na AIDS), w tym 2,5 mln dzieci (najnowsze dane mówią o 3,5 mln). Najbardziej aktualne dane statystyczne, pochodzące z opublikowanego przez WHO 30 listopada br. raportu "Report on the Global HIV/AIDS Response", pokazują, że 64 proc. wszystkich zarażonych HIV (w przedziale wiekowym 15-24) to kobiety. Z analizy zakażeń na poszczególnych kontynentach, przedstawionej w skrócie w tym samym raporcie, wynika, że w Azji, Europie zachodniej i obu Amerykach sytuacja jest stabilna - ilość nowych zakażeń nieznacznie spada (choć ogólna liczba osób zdiagnozowanych jako zakażone HIV wzrasta, co ma związek z coraz lepszą diagnostyką), coraz więcej osób korzysta z terapii antyretrowirusowych.

Na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej jest gorzej - zanotowano tam 36 proc. wzrost liczby zakażeń - w 2010 roku u niemal 60 tys. osób wykryto wirusa HIV. Najgorzej, według autorów studium, jest w Europie Wschodniej i Azji Centralnej, które "prezentują dramatyczny wzrost nowych zakażeń, który wynosi ok. 250 proc. w stosunku do początku dekady. Niemal 90 proc. wszystkich zakażonych mieszka w dwóch krajach: W Rosji i na Ukrainie". Prawdziwość przytoczonych wyżej statystyk potwierdził, podczas konferencji zorganizowanej przez Wojewódzką Stację Sanitarno-Epidemiologiczną w Krakowie, dr hab. Aleksander Garlicki, Wojewódzki Konsultant ds. Chorób Zakaźnych i Kierownik Katedry Chorób Zakaźnych CM UJ. Według Garlickiego sporo nowych zakażeń notuje się także w Estonii i na Łotwie.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje