Reklama

Zginął próbując pobić rekord

72-letni słoweński żeglarz próbujący okrążyć Ziemię został uznany za martwego.

Jure Sterk chciał zostać najstarszym człowiekiem, który bez zawijania do portu samotnie opłynie kulę ziemską. Jego jacht odnaleziono w środę nieopodal zachodniego wybrzeża Australii.

Reklama

W swoją podróż Jure wypłynął 9-metrową łodzią w październiku 2007 roku z portu w Nowej Zelandii.

Utrzymywał kontakt radiowy aż do stycznia, gdy znajdował się mniej więcej 2 tys. kilometrów na zachód od astralijskiego wybrzeża. Około 26 grudnia 2007 roku raportował problemy wynikające z trudnych warunków pogodowych, ale zapewniał, że nie zagraża mu niebezpieczeństwo.

Wówczas statek handlowy widział zniszczony jacht 1200 kilometrów od brzegu Australii. - Jacht był w bardzo złym stanie i wyglądał na opuszczony. Załoga nie mogła podpłynąć do łodzi, ponieważ panował sztorm - tłumaczy Tracey Jiggins, rzecznik AMSA (Australijskiego Urzędu ds. Bespieczeństwa na Morzu).

Eksperci stwierdzili, że nie ma absolutnie żadnych szans na to, żeby Sterk przeżył tak długi okres na morzu. Uznano go za zmarłego. Sterk, który opłynął raz świat w latach 1991-94, nigdy nie wezwał pomocy, a co się z nim stało, na zawsze pozostanie tajemnicą.

AFP, ML

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: jacht | rekord

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje