Reklama

Wspinaczka (niemal) ekstremalna

Może to i nie miejsce, by pisać o wymuskanych bohaterkach i bohaterach "Magdy M."? Ale z drugiej strony? W końcu serialowi przyjaciele Joanny Brodzik zrobili wiele dla upowszechnienia... wspinaczki ściankowej.

Tak przynajmniej twierdzą ludzie z branży, którzy wraz z każdym odcinkiem popularnej telenoweli, obserwowali coraz liczniejsze zastępy bizneswomen, zainteresowanych wdrapywaniem się na ściany. Bo przecież telewizyjni ulubieńcy wspomnianych dam znajdowali w tym i rekreację, i możliwość spalania zbędnych pokładów tłuszczu...

Reklama

Wspinaczkowa klęska urodzaju

Ale nie łudźmy się - wspinaczka ściankowa - i skałkowa - nie potrzebowały wcale telewizyjnej promocji. Bo ten rodzaj sportu już od kilkunastu lat przeżywa niesamowity boom. Doszło już nawet do swego rodzaju klęski urodzaju - chętnych do wspinania się jest tylu, że na halowych ściankach panuje coraz większy ścisk.

- W ciągu dziesięciu ostatnich lat liczba osób regularnie korzystających ze ścianek wzrosła o kilka... tysięcy procent - mówi Marek Wierzbowski, sekretarz generalny Polskiego Związku Alpinizmu. - Gdy zaczynałem, pod koniec lat 80., był to ewidentnie męski sport. Dziś trudno już o takie uogólnienia, a są obiekty, na których przeważają panie.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: sport | wspinaczka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje