Reklama

Salto na rowerze ze skały

Na pustynii w stanie Utah zmierzyło się ze sobą 27 najlepszych riderów z całego świata.

Brandon Semenuk chodził jeszcze do szkoły podstawowej, gdy odbyła się pierwsza edycja Red Bull Rampage. Teraz Brandon udowodnił swoją przynależność do światowej elity, wygrywając wygrywając główną nagrodę (10 tys. dolarów) za zdobycie pierwszego miejsca w tych prestiżowych zawodach, które organizuje się już od 2001 roku.

Reklama

Nowy tor i miejsce organizacji tegorocznej edycji, zostały specjalnie przygotowane tak, żeby jak najlepiej sprostać coraz większym umiejętnościom zawodników. Downhill w ostatnich latach bardzo szybko się rozwinął, a jazda w terenie stała się nie tylko szybsza i bardziej ekstremalna, ale także wzbogaciła o triki freestylowe.

Pierwszy deszcz od wielu miesięcy opóźnił zawody

Zawody zostały otworzone mocnym, jednak nie sportowym akcentem. Przez wiele miesięcy nie odnotowano w tym regionie żadnych opadów deszczu, aż do sobotniej sesji kwalifikacyjnej, kiedy to pustynię w Utah niespodziewanie nawiedziła burza. Jednodniowe opóźnienie z powodu pogody wyszło na dobre uczestnikom Red Bull Rampage, ponieważ zwilżona trasa stała się bardziej stabilna. W finałowych przejazdach zawodnicy mogli pewniej wykonywać prawie 20-metrowe loty na rampach ustawionych wśród kamienistych stoków nieopodal miejscowości Virgin.

Szalony poniedziałek szczęśliwy dla 17-latka

Przejazdy finałowe sprostały oczekiwaniom najbardziej wymagających fanów. Nieprawdopodobny no-hander wykonany przez Thomasa Vanderhama w trakcie 18-metrowego lotu na rampie został okrzyknięty najlepszym trikiem zawodów. Natomiast tytuł najbardziej widowiskowego upadku zdobył jeden z głównych faworytów zawodów, Gee Atherton.

Zwycięzcy poprzednich edycji Red Bull Rampage, Kyle Strait oraz Cedric Gracia, długo walczyli z trudnymi warunkami, jednak nie byli w stanie pokonać młodego Kanadyjczyka, Brandona Semenuka. Wiek przestaje być wyznacznikiem umiejętności w momencie, gdy 17-letni zawodnik wykonuje w bardzo trudnych warunkach takie triki jak no-hander, no-footed-can oraz obroty o 360 stopni.

Sam Brandon twierdzi, że to mieszkanka szczęścia i precyzyjnego zaplanowania przejazdu pozwoliła mu zwyciężyć. - Zaplanowałem przejazd prawą stroną grzbietu góry, ale w międzyczasie postanowiłem trochę urozmaicić swoją trasę. Udało się wylądować wszystkie triki, jednak najbardziej jestem zadowolony ze swojej trójki (360 stopni). Nigdy wcześniej nie zrobiłem tego triku na rowerze downhillowym - powiedział Kanadyjczyk po zwycięstwie w Utah.

Sędziowie byli pod wrażeniem nie tylko trików Brandona, ale także płynności i prędkości, jaką osiągał podczas jazdy w terenie.

Red Bull Rampage - wyznaczanie standardów

Po czterech latach organizacji zawodów w tym samym miejscu, poszukiwania nowej lokalizacji ogarnęły cały świat. Od Turcji przez Chiny, aż do Meksyku - ekipa ekspertów przemierzyła tysiące kilometrów, aby znaleźć idealne warunki dla rozwijającej się niezwykle szybko sceny downhillowej. Po wielu próbach przeniesienia rywalizacji w inne miejsce, zawodnicy i organizatorzy postanowili powrócić do Stanów Zjednoczonych i kontynuować swoją działalność w pustynnej scenerii stanu Utah.

Powrót zawodów Red Bull Rampage jest kolejnym krokiem w ewolucji dyscypliny, która skupia się już nie tylko na samym zjeździe, ale także na wykonywaniu trudnych manewrów powietrznych w trakcie wyskoku. A Brandon Semenuk jest doskonałym symbolem nowej ery downhillu.

INTERIA.PL/materiały prasowe

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Utah

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje